<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783</id><updated>2012-01-31T13:22:55.576+01:00</updated><title type='text'>Gryzipiórek</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>22</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-1124883199583930650</id><published>2012-01-31T13:07:00.004+01:00</published><updated>2012-01-31T13:22:55.595+01:00</updated><title type='text'>Życie jak rollercoaster – wywiad z Anną Pasikowską</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Monika Olasek: Zastanawiałam się jak zaszufladkować Twoje powieści, ale nie do końca mi się to udało. Romans, obyczaj? Co Ty właściwie piszesz?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna Pasikowska:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Nie zastanawiałam się nigdy nad tym, jaki gatunek literatury uprawiam, piszę o tym o czym chcę pisać, co sama lubię czytać. Najbardziej zależy mi, żeby czytelnikom się podobało, żeby nie było nudne, żeby było wzruszające i żeby czytali z zapartym tchem. A ponieważ sama lubię czytać o perypetiach uczuciowych, w związku z tym dużo tego w mojej twórczości. No, a jeśli o miłości, to chyba romans.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Czyli stojąc przed półką w księgarni, sięgniesz także po romans? Masz ulubione autorki?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Moją ulubioną autorką jest Danielle Steele, a więc królowa romansu. Przeczytałam kilkadziesiąt jej powieści. A z polskich to Stanisława Fleszarowa Muskat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: A czy mężczyźni potrafią napisać dobry romans? Czy to wyłącznie domena kobiet?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; O tak, potrafią, jest wiele świetnych przykładów, chociażby Tołstoj, Sienkiewicz, bo czymże są ich dzieła, jeśli nie romansami? A ze współczesnych? Może Sparks?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Sparks to bardzo dobry przykład moim zdaniem.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Dobry, tylko że jego powieści to raczej melodramaty, prawie zawsze źle się kończą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Może to właśnie odróżnia romanse pisane przez kobiety od romansów pisanych przez mężczyzn? Nam zależy na bajkowym „i żyli długo i szczęśliwie”, a oni nie koniecznie o to dbają?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Pewnie dlatego, że mężczyźni lubią dzielić włos na czworo, mają inną wrażliwość. Mnie też czasami korci, żeby nie kończyć happy endem. Raz jeden popełniłam coś takiego, zresztą w opowiadaniu opublikowanym na &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Gryzipiórku&lt;/i&gt;. Ja nie czułam się z tym źle, a nawet mi się podobało, ale czytelnicy są zdziwieni, że tak też można.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: No właśnie, wrócimy jeszcze do tego tematu. Ty piszesz. Twoja bohaterka Laura (&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Rollercoaster&lt;/i&gt;) też pisze. Obie odnosicie sukcesy literackie. Ty masz troje dzieci, Laura też. Czy Laura to Twoje alter ego (do pewnego stopnia – jak sama podkreślasz w notce biograficznej na Gryzipiórku: mąż ciągle ten sam). Co odróżnia Cię od Laury?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Właściwie wszystko, a łączy tylko troje dzieci. No i przeżycia, czy doświadczenia związane z macierzyństwem. Opisując całą tę machinę związaną z wychowaniem dzieci, opierałam się na własnej wiedzy, chciałam pokazać, że to bardzo trudny okres w życiu kobiety, że dzieci to nie tylko radość, jak to opisują niektórzy, ale przede wszystkim zmęczenie, poświęcenie, permanentny brak snu, choroby i dużo, dużo więcej. Na szczęście dzieci dorastają i czasu jest trochę więcej. Można więc zająć się czymś innym. Ja, tak jak i moja bohaterka, zaczęłam pisać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Myślę, że to dobrze, że podkreślasz tę trudną stronę macierzyństwa. Niestety większość mediów zarzuca nas, młode kobiety, obrazkami uśmiechniętych, bezzębnych szkrabów gaworzących radośnie do mamy, która właśnie wróciła od fryzjera i kosmetyczki. Potem kobiecie rodzi się dziecko i jest zdziwiona, że bywa trudno, nie cały czas, ale jednak. Masz jakąś receptę na to, aby było jak najwięcej tych fajnych chwil, a mało tych gorszych?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Nie mam, ale wiem że pojawienie się dziecka wywraca świat każdej kobiety do góry nogami. Jedynym pocieszeniem jest to, że dzieci rosną i matce jest nieco łatwiej. Tyle, że niespanie po nocach zamienia się w okres dorastania i wszystko, co z nim związane. Od tego nigdy nie ma urlopu. Jedne kłopoty zamieniają się w inne i tylko od osobowości matki zależy, jak sobie z nimi poradzi. Moje dzieci są już dorosłe albo prawie, są moim wielkim sukcesem, świetnie się uczą, są w bardzo dobrych szkołach i mają sprecyzowane plany na przyszłość. A więc czas który im dałam na pewno nie był stracony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Powiedziałaś, że zaczęłaś pisać, gdy dzieci podrosły i miałaś więcej wolnego czasu. Wcześniej nie pisałaś? W szkole, na studiach? Nie miałaś szuflad pełnych opowiadań i wierszy?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Nie, o dziwo wcześniej nigdy nic nie napisałam, nie brałam udziału w żadnych konkursach, nawet nie byłam prymuską z języka polskiego. Pierwszą powieść napisałam dziewięć lat temu i to była pierwsza rzecz w moim życiu, którą napisałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: To skąd nagle pomysł, żeby zacząć pisać?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Dobre pytanie, czytałam zawsze mnóstwo książek, ale przeważnie zagranicznych autorów. Pomyślałam więc, że sama spróbuję coś napisać, jako że pod koniec lat 90-tych nie było prawie współcześnie piszących Polaków. Jak postanowiłam, tak zrobiłam i okazało się ,że to wcale nie takie trudne. Pierwsza powieść, którą napisałam, do dziś nie jest wydana, ale już niedługo ujrzy światło dzienne w formie e-booka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Czytałam we wcześniejszych wywiadach z Tobą, że akcja jednej z Twoich powieści rozgrywa się w Toronto. Czy to właśnie ta powieść ma być wydana? Napiszesz o niej kilka słów na zachętę?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Tak, to właśnie ta powieść. Chciałam opowiedzieć jak wyglądało życie Polaków na emigracji, ale ostatecznie wyszło mi coś zupełnie innego. Przeważnie tak mam, że zaczynam pisać, mam pomysł, a potem moi bohaterowie rządzą się sami. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Bohaterowie rządzą się sami, ale ostatnie słowo jednak masz Ty? Czy kończysz pisać z uczuciem „to jakoś inaczej miało być”?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Nie. Zawsze jestem zadowolona z tego, co napisałam. I nigdy nie mam poczucia, że mogłam lepiej, czy inaczej. Bo skoro akcja powieści poszła w tym, a nie w innym kierunku to znaczy, że tak miało być. Jestem dość zdecydowaną autorką, właściwie nie zdarza mi się, żebym po napisaniu coś zmieniała, poprawiała czy zastanawiała się nad innym rozwiązaniem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Chodziło mi raczej o to czy zdarza Ci się, że jesteś zdziwiona zakończeniem, bo w sumie miało być inaczej, a wyszło inaczej.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Jak zaczynam pisać, to nigdy nie wiem, jakie będzie zakończenie. Mało tego, ja nawet nie mam ogólnego zarysu wydarzeń, wszystko wymyślam w trakcie, kiedy już piszę. A finał opowiadanej historii wynika z fabuły, choć przyznam się, że kończąc Pałac z lusterkami rozważałam czy nie zakończyć inaczej. Teraz wiem, że miałam dobrą intuicję, bo czytelniczki są z zakończenia zadowolone.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Jak sądzisz, jak potoczyłoby się życie Laury, gdyby nie nagła wizyta pani Klaudii? Mimo wszystko odniosłaby sukces literacki i wyszłaby z roli kury domowej, czy raczej tkwiłaby w tym układzie?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Tego nie wiem. Losy Laury potoczyły się tak a nie inaczej, ale sądzę że gdyby nie Klaudia nie byłoby o czym pisać dalej. Układanie losów bohaterów to jak gra w ruletkę, nigdy nie wiadomo co się wydarzy. W przypadku Laury czarne wygrało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Nie mogę nie zapytać o fantastyczny rejs wycieczkowcem i słynnego Antonio Moderasa (śmiech). Byłaś kiedyś na takim rejsie i poznałaś ludzi z pierwszych miejsc rankingów Hollywood?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Niestety, jeszcze nie brałam udziału w takim rejsie, ale oczywiście bardzo bym chciała. Opisując wydarzenia rozgrywające się na transatlantyku, posłużyłam się tylko i wyłącznie swoją wyobraźnią. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Dokąd chciałabyś popłynąć w taki rejs?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Najlepiej dookoła świata, ale takich rejsów chyba nie ma, a może są, nawet nie wiem. Wiem za to, że oddano niedawno do użytku największy, najnowocześniejszy i najpiękniejszy liniowiec i to nim chciałabym właśnie popłynąć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Twoja Druga powieść, &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Pałac z lusterkami&lt;/i&gt;, ukazała się w 2010 roku. I wiem, że WSZYSCY pytają Cię o Szczecin (czytałam inne wywiady z Tobą, przygotowując naszą rozmowę), ale ja też muszę (śmiech). Dużo piszesz o historii swojego miasta. Raczej nieczęsto ktoś tak dużo wie o swoim rodzinnym mieście – jakieś ogólne informacje, ale bez szczegółów. Jesteś pasjonatką historii Szczecina?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Był czas, że bardzo interesowałam się historią mojego miasta, sporo czytałam, oglądałam stare przedwojenne fotografie. Chodziłam po starych dzielnicach, bywałam w starych willach. Lubiłam wyobrażać sobie, kto wtedy w nich mieszkał, jak wyglądało miasto na początku XX wieku i wcześniej. A kiedy odkryłam, że przed drugą wojną światową Szczecin wyglądał zupełnie inaczej, to postanowiłam jakby odtworzyć go na nowo, oglądając stare fotografie. Zachwyciłam się nimi i stały się inspiracją do napisania powieści. Pisząc &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Pałac z lusterkami&lt;/i&gt;, starałam się dość wiarygodnie umiejscowić akcję, poprawnie wykorzystać historię, bo ona jest jakby jednym z bohaterów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Czyli muzeum stworzone przez Helenę istnieje tylko w Twojej wyobraźni?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Wyobraź sobie, że niedawno podobne muzeum powstało w Szczecinie, nazywa się &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Muzeum techniki&lt;/i&gt;, mieści się w starej tramwajowej zajezdni. Można tam obejrzeć historię polskiej motoryzacji, a wśród eksponatów są stare samochody marki Stoewer, które przed wojną produkowano w Szczecinie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: O, to mnie zaskoczyłaś. Korzystałaś z zasobów tego muzeum, pisząc &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Pałac z lusterkami,&lt;/i&gt; czy powstało dopiero później?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Powstało później.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Może ktoś przeczytał Twoją powieść i pomyślał, że to niezły pomysł.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Może (śmiech).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: W jednej z recenzji &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Pałacu z lusterkami &lt;/i&gt;(autorstwa Chepcher Jones, &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;&lt;a href="http://7smoki.eu/?page_id=3942" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: blue;"&gt;http://7smoki.eu/?page_id=3942&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;) znalazłam takie zdanie: „&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;ja zakochałam się w seniorce rodu – postaci drugoplanowej. No zakochałam się na zabój i padłam&lt;/i&gt;” i w pełni się z nim zgadzam. Helena jest niesamowita. Znasz takie starsze panie? Pozytywnie zakręcone, kochające modę i samochody, przy których nie można się nudzić?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Znam kilka takich starszych pań. Uwielbiam, kiedy kobieta niezależnie od wieku jest kobietą, kiedy cieszy się otaczającą rzeczywistością nie zważając na to, ile ma lat. Bardzo imponują mi przedstawicielki płci żeńskiej łamiące stereotypy, żyjące pełnią życia, czerpiące z niego pełnymi garściami. Takie kobiety nigdy się nie starzeją, zawsze są atrakcyjne, lubiane, zawsze zwracają na siebie uwagę. Młodość ducha jest najważniejsza. A jak się ma apetyt na życie, to zawsze jest się młodym. Mam nadzieję że też taka będę mając 80 lat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Laura, Honorata, Ewa, Helena i Agata – silne kobiety z Twoich powieści. Walczą z przeciwnościami losu, nie poddają się. Prawdziwe kobiety też takie są? Czy może nadal pokutuje stereotyp umęczonej Matki Polki podającej obiad Panu i Władcy? Kobieta sukcesu (rozumiana jako szczęśliwa kobieta spełniająca się w tym co robi) czy kura domowa (zaszczuta codziennością, poświęcająca się dla rodziny) – która opcja przeważa, jak sądzisz?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Prawdziwe kobiety to takie, które wiedzą, czego chcą. Jeśli dobrze im w domu z dziećmi, to ja nie mam nic przeciwko temu, jeśli chcą się spełniać zawodowo – to ich wybór. Najważniejsze, żeby dobrze czuły się same ze sobą i nie robiły nic na siłę. Uważam też, że nie da się być idealną matką i panią domu i jednocześnie spełniać się zawodowo. Wtedy zawsze coś szwankuje, albo cierpi rodzina albo praca. Ale trochę mi żal, że media z uporem lansują &amp;nbsp;model matki pracującej jako właściwie jedyny słuszny, wmawiając matkom, że wyjście z domu będzie z korzyścią i dla nich i dla dziecka. Ja nie zdecydowałam się oddać swoich dzieci na wychowanie obcym ludziom, zostałam z nimi, ambicje zawodowe chowając głęboko, i wcale z tego powodu nie czuję się gorsza. I myślę, że to właśnie dlatego nie mam z nimi teraz żadnych kłopotów. A stereotypy? Myślę, że dzisiaj są częściej łamane niż im się hołduje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Gdybyś musiała zdecydować, to którą ze swoich bohaterek lubisz najbardziej?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Wszystkie je stworzyłam, wszystkie są mi bliskie, i wszystkie je lubię. I w każdej z nich jest trochę mnie samej, a jednocześnie żadna z nich nie jest mną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Skąd wiedziałam, że taka będzie odpowiedź? Zostawmy więc bohaterki, przejdźmy do bohaterów. Rzuciła mi się w oczy taka zbieżność, że zarówno Szymon Wysocicki, jak i najstarszy syn Laury grają w tenisa. Przypadek, czy jesteś fanką tej dyscypliny?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Moi dwaj synowie uprawiają tenis, więc siłą rzeczy trochę wiem na temat tej dyscypliny.Sama co prawda nie gram, ale kibicuję. Poza tym to piękny sport, w którym sportowiec musi wykazać się inteligencją, a nie tylko siłą fizyczną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Opowiadanie &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Pantofelek&lt;/i&gt; z &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Gryzipiórka&lt;/i&gt; to unowocześniona wersja Kopciuszka – jest książę w stalowym rumaku (F16), jest księżniczka, którą wszyscy podziwiają, jest nawet obowiązkowy pantofelek. Tylko happy end się zgubił. Dlaczego, wracając do już poruszonego tematu, Adam i Anna nie mogli „żyć długo i szczęśliwie”?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Takie zakończenie wymyśliłam w ostatniej chwili. Jak wspominałam, pierwszy raz w mojej twórczości nie było happy endu, choć właściwie można powiedzieć, że był, bo przecież się odnaleźli. Ale ja lubię czasami coś udramatyzować do kwadratu. Żeby nie było nudno i żeby czytelnik do ostatniego zdania czuł napięcie. A po dotarciu do ostatniej kropki przewracał kartki i szukał dalej bo nie wierzy, że to koniec. To takie przewrotne, zaskakujące, podwójne zakończenie, ja też czasami lubię być zaskakiwana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Takie mrugnięcie okiem do czytelnika: „Myślałeś, że bajka, a tu proszę...”?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; No właśnie. Mnie zależy na tym, żeby po przeczytaniu jednego mojego utworu chciano sięgnąć po następny. Lubię pozostawiać czytelników w niedosycie, mam nadzieję, że mi się to udaje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Jesteś z wykształcenia filologiem rosyjskim. Czy gdy uczyłaś w szkole zdarzali Ci się uczniowie zadurzeni po uszy w pani profesor? Może nie aż do tego stopnia, co Jacek z opowiadania &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Serce w pasterce&lt;/i&gt;, ale zafascynowani?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Pracowałam bardzo krótko w szkole, ale tak, zdarzył mi się przypadek zadurzonego ucznia, maturzysty. Nic dziwnego, często się słyszy, że ucznia, młodego wrażliwego człowieka potrafi zafascynować nauczycielka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Zwłaszcza gdy kocha swój przedmiot i potrafi tę fascynację przekazać uczniom. Lubiłaś uczyć? Pracę z młodzieżą?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Zawód nauczyciela był moim wymarzonym od dzieciństwa, udało mi się to marzenie spełnić, a praca bardzo mi się podobała. Lubiłam uczyć, choć pracowałam bardzo krótko. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Ale nie zamierzasz wrócić do szkoły?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Nie, za długą miałam przerwę. Swoje umiejętności pedagogiczne wykorzystałam do wychowania własnych dzieci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Dwie książki wydane, jedna będzie wznowiona (&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Rollercoaster&lt;/i&gt; czy &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Pałac z lusterkami&lt;/i&gt;?), kolejna czeka na wydanie, następną piszesz. Do tego opowiadania. Czyżbyś zamierzała dorównać tempem pisania Laurze?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Na wznowienie czeka &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Rollercoaster&lt;/i&gt;. &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Pałac z lusterkami&lt;/i&gt; za chwilę pojawi się w sprzedaży również w formie e-booka. Tak, mam rozpoczętą czwartą powieść. W międzyczasie napisałam cztery opowiadania, których nigdy wcześniej nie pisałam. A ponieważ zostałam poproszona o wzięcie udziału w kilku projektach, więc się zgodziłam, zupełnie nie wiedząc czy sprostam zadaniu. Krótka forma, jaką jest opowiadanie, sprawiła mi trochę kłopotu, bo ja powieściowa jestem i lubię się rozpisywać, ale efekt ostateczny chyba jest niezły. Kolejne dwa moje opowiadania ukażą się w antologii opowiadań wydanych w formie e-booka &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Słodko Gorzko&lt;/i&gt; z okazji nadchodzących Walentynek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: Wow! To chyba jednak pobijesz Laurę na głowę. A opowiadania wychodzą Ci bardzo dobrze, sądząc po tych, które czytałam. Czy te dwa, które dopiero się ukażą, będą równie zaskakujące, co &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Pantofelek&lt;/i&gt; i &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Serce w pasterce&lt;/i&gt;?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Nad jednym, pisząc, płakałam, drugie może i zaskakujące, cokolwiek to znaczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: To ja już nie mogę się doczekać. Zdradzisz na koniec tytuł powieści z akcją w Toronto, żeby wszyscy wiedzieli, czego wypatrywać?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Winogrona bez pestek&lt;/i&gt;, ukaże się jako e-book.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;MO: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Winogrona bez pestek, &lt;/i&gt;to brzmi tajemniczo. Wobec tego czekam z niecierpliwością. Dziękuję za poświęcony czas i miłą rozmowę, Aniu.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt;Anna:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;"&gt; Ja również dziękuję.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 6;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Jxt_ZwzVmOM/TyfcLhS6LhI/AAAAAAAAARw/XxEWD-W9SoQ/s1600/Anna+Pasikowska.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-Jxt_ZwzVmOM/TyfcLhS6LhI/AAAAAAAAARw/XxEWD-W9SoQ/s320/Anna+Pasikowska.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;o:OfficeDocumentSettings&gt;   &lt;o:AllowPNG/&gt;  &lt;/o:OfficeDocumentSettings&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:TrackMoves/&gt;   &lt;w:TrackFormatting/&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:PunctuationKerning/&gt;   &lt;w:ValidateAgainstSchemas/&gt;   &lt;w:SaveIfXMLInvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:IgnoreMixedContent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:DoNotPromoteQF/&gt;   &lt;w:LidThemeOther&gt;PL&lt;/w:LidThemeOther&gt;   &lt;w:LidThemeAsian&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeAsian&gt;   &lt;w:LidThemeComplexScript&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeComplexScript&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;    &lt;w:DontGrowAutofit/&gt;    &lt;w:SplitPgBreakAndParaMark/&gt;    &lt;w:EnableOpenTypeKerning/&gt;    &lt;w:DontFlipMirrorIndents/&gt;    &lt;w:OverrideTableStyleHps/&gt;    &lt;w:UseFELayout/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;m:mathPr&gt;    &lt;m:mathFont m:val="Cambria Math"/&gt;    &lt;m:brkBin m:val="before"/&gt;    &lt;m:brkBinSub m:val="&amp;#45;-"/&gt;    &lt;m:smallFrac m:val="off"/&gt;    &lt;m:dispDef/&gt;    &lt;m:lMargin m:val="0"/&gt;    &lt;m:rMargin m:val="0"/&gt;    &lt;m:defJc m:val="centerGroup"/&gt;    &lt;m:wrapIndent m:val="1440"/&gt;    &lt;m:intLim m:val="subSup"/&gt;    &lt;m:naryLim m:val="undOvr"/&gt;   &lt;/m:mathPr&gt;&lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:LatentStyles DefLockedState="false" DefUnhideWhenUsed="true"  DefSemiHidden="true" DefQFormat="false" DefPriority="99"  LatentStyleCount="267"&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="0" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Normal"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="heading 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 7"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 8"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 9"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 7"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 8"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 9"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="35" QFormat="true" Name="caption"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="10" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Title"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="1" Name="Default Paragraph Font"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="11" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtitle"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="22" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Strong"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="20" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="59" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Table Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" UnhideWhenUsed="false" Name="Placeholder Text"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="1" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="No Spacing"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" UnhideWhenUsed="false" Name="Revision"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="34" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="List Paragraph"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="29" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Quote"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="30" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Quote"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="19" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="21" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="31" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Reference"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="32" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Reference"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="33" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Book Title"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="37" Name="Bibliography"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" QFormat="true" Name="TOC Heading"/&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt; /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-priority:99; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin-top:0cm; mso-para-margin-right:0cm; mso-para-margin-bottom:10.0pt; mso-para-margin-left:0cm; line-height:115%; mso-pagination:widow-orphan; font-size:11.0pt; font-family:"Calibri","sans-serif"; mso-ascii-font-family:Calibri; mso-ascii-theme-font:minor-latin; mso-hansi-font-family:Calibri; mso-hansi-theme-font:minor-latin; mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; mso-bidi-theme-font:minor-bidi;}&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Anna Pasikowska&lt;/b&gt;, ur.29.04.1963 w Szczecinie.1982 –ukończenie liceum w Szczecinie, 1987 – ukończenie studiów na Uniwersytecie Szczecińskim, mgr filologia rosyjska. Na trzecim roku jeden semestr spędziłam w Moskwie. 1987 wyszłam za mąż. Po ukończeniu studiów podjęła pracę w jednym ze szczecińskich liceów. Pracowała tylko 1,5 roku, bo w maju 1989 wyjechała wraz z mężem do Kanady do Toronto. Tam mieszkała 2 lata, a w 1991 wróciła do kraju. Po trzech miesiącach urodziła pierwszego syna. Nie pracowała zawodowo, po 3,5 roku urodził jej się drugi syn. Po roku córka. Do dziś nie pracuje zawodowo. Kiedy najmłodsze dziecko poszło do przedszkola, znalazła sobie zajęcie w postaci pisania. Ma napisane trzy powieści, z których dwie są wydane. 2006 Rollercoaster, 2010 Pałac z lusterkami. Jej rodzina to mąż (ciągle ten sam), troje dzieci i pies 10-o letni czekoladowy labrador.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-1124883199583930650?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/1124883199583930650/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2012/01/zycie-jak-rollercoaster-wywiad-z-anna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/1124883199583930650'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/1124883199583930650'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2012/01/zycie-jak-rollercoaster-wywiad-z-anna.html' title='Życie jak rollercoaster – wywiad z Anną Pasikowską'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Jxt_ZwzVmOM/TyfcLhS6LhI/AAAAAAAAARw/XxEWD-W9SoQ/s72-c/Anna+Pasikowska.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-6886000014483040947</id><published>2012-01-30T12:24:00.005+01:00</published><updated>2012-01-30T12:53:10.692+01:00</updated><title type='text'>Pałac z lusterkami - Anna Pasikowska – recenzja Anety Rzepki</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 0cm;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-LFV5ECjSZWU/TyZ_0KCTYUI/AAAAAAAAARo/-Z_TN9hHPAY/s1600/Palac-z-lusterkami_Anna-Pasikowska,images_product,23,978-83-61805-22-9.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-LFV5ECjSZWU/TyZ_0KCTYUI/AAAAAAAAARo/-Z_TN9hHPAY/s1600/Palac-z-lusterkami_Anna-Pasikowska,images_product,23,978-83-61805-22-9.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-3clatm2bVOw/TyZ_SsgQGVI/AAAAAAAAARg/HvHI0kjPZBw/s1600/IMG_0103.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 150%;"&gt;Po przeczytaniu recenzji „Pałacu z lusterkami” Anny Pasikowskiej wiedziałam, że wcześniej czy później, będę musiała sięgnąć po tę książkę. Dzięki uprzejmości autorki, nastąpiło to wcześniej, za co bardzo jej dziękuję. Na pierwszy rzut oka powieść &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Pałac z lusterkami&lt;/i&gt; jest jedną wielką tajemnicą. Okładka, chociaż utrzymana w barwach, które lubię, niewiele mówi. Równie tajemniczy jest zawarty na niej opis powieści. Sam tytuł sugeruje, że czytelnik będzie miał do czynienia z rodziną królewską, mieszkającą w tajemniczym pałacu, a więc daje skojarzenie z baśnią. Akcja rozgrywa się jednak we współczesnej Polsce, głównie w Szczecinie, co nie znaczy, że jest zupełnie pozbawiona elementów bajkowych. Główna bohaterka powieści, Honorata, jest kobietą, której los nie rozpieszczał. Rodzice są dla niej obcymi ludźmi, z bratem łączą ją stosunki poprawne, ale niewykraczające poza zwykłą znajomość. W dniu narodzin córki traci męża. Jej życie staje się koszmarem. Musi opiekować się chorą psychicznie teściową, na nikogo nie może liczyć, smutek i rozczarowanie są tym, co towarzyszy jej każdego dnia. W końcu postanawia wyrwać się z niewoli i wrócić do rodzinnego Szczecina. W pociągu relacji Warszawa – Szczecin spotyka Andrzeja Wysocickiego. Coś w zachowaniu mężczyzny wzbudza jej zaufanie, dlatego decyduje się na opowiedzenie mu historii swojego życia. Andrzej oferuje Honoracie pracę i gościnę w swoim domu. Jakież jest zdziwienie kobiety, gdy odkrywa, że przyjdzie jej zamieszkać w willi, ozdobionej lusterkami, którą w dzieciństwie często podziwiała i nazywała pałacem z lusterkami. Życie Honoraty ulega diametralnej zmianie. W nowym domu poznaje znaczenie słów miłość, szczęście, uśmiech, rodzina. Czy kiedykolwiek sama ich zasmakuje? Po odpowiedź odsyłam do powieści &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Pałac z lusterkami&lt;/i&gt;. W książce Anny Pasikowskiej każda postać jest wartą odkrycia tajemnicą, niebanalną osobowością, która musiała w życiu wiele wycierpieć. Odkrywanie złożoności charakterów oraz łączenie ich z indywidualną historią losu daje niemałą przyjemność czytelniczą i osadza powieść w nurcie tekstów psychologicznych. W książce bardzo często padają zapewnienia o miłości. I nie mam tu na myśli jedynie określenia relacji rodzącego się uczucia. Oklepane słowa „kocham cię” stanowią część życia, są serdecznością, budującą rodzinę i prawdziwe, dobre relacje. Tak, &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Pałac z lusterkami&lt;/i&gt; jest powieścią o miłości, ale tej, która towarzyszy człowiekowi od poczęcia do śmierci, dlatego nie określiłabym jej mianem romansu. Jest również powieścią o Szczecinie, o jego historii, rozwoju, ludziach, którzy mieszkali w nim przed wojną.&lt;/span&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 150%;"&gt; Pałac z lusterkami&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 150%;"&gt; jest jedną z niewielu książek, w której dominują uczucia dobre, pozytywne. Nie ma w niej złych bohaterów, nie ma odwiecznej walki dobra ze złem, nie ma krzywdy, powodowanej przez nienawiść, jest codzienne, naznaczone trudem życie oraz ogromny potencjał, tkwiący w ludziach i sile ich uczuć. Myślę, że mogę śmiało powiedzieć, że &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Pałac z lusterkami&lt;/i&gt; jest współczesną baśnią o księżniczce na ziarnku grochu. Dlaczego nie o Kopciuszku? Tę zagadkę pozostawię do rozwikłania czytelnikowi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-6886000014483040947?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/6886000014483040947/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2012/01/paac-z-lusterkami-anna-pasikowska.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/6886000014483040947'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/6886000014483040947'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2012/01/paac-z-lusterkami-anna-pasikowska.html' title='Pałac z lusterkami - Anna Pasikowska – recenzja Anety Rzepki'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-LFV5ECjSZWU/TyZ_0KCTYUI/AAAAAAAAARo/-Z_TN9hHPAY/s72-c/Palac-z-lusterkami_Anna-Pasikowska,images_product,23,978-83-61805-22-9.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-5773991231545456889</id><published>2012-01-17T10:46:00.000+01:00</published><updated>2012-01-17T10:46:59.915+01:00</updated><title type='text'>Szymon Adamus - Awans</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-kklHI1pDrv8/TxVCtFSso6I/AAAAAAAAARQ/GotJoq30A3s/s1600/Techno_Background_2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="251" src="http://2.bp.blogspot.com/-kklHI1pDrv8/TxVCtFSso6I/AAAAAAAAARQ/GotJoq30A3s/s320/Techno_Background_2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Irytujący pisk porannego budzika nie dał się zagłuszyć ani poduszką zarzuconą na głowę, ani jeszcze trochę wyczuwalnym szmerglem od zeszłonocnej whisky. Po trzydziestu sekundach nieprzerwanego skowytu dźwięk przeszedł w pulsacyjne piski, a panel przy łóżku zmienił kolor na niebieski. Oznaczało to, że Opiekun wysłał informację do sztucznej inteligencji jego mieszkania, które za chwilę rozświetli poranne słońce zza podnoszących się rolet. Chwilę później poczuje zapach kawy. Derek zawsze zastanawiał się dlaczego system nie przydzieli mu lepszego gatunku pobudzającego napoju? Skoro jego obecność w biurze o szóstej jest aż tak konieczna, to chyba warto byłoby napędzić go od rana silniejszym paliwem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;W drodze do firmy wykorzystał jedną dziesięciominutową przerwę na kupno ciepłego pączka. Automat dodał kalorie do jego profilu przypominając skrupulatnie, że do rozpoczęcia jego zmiany zostało już tylko pół godziny.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Jedź do firmy trzecią trasą, nie przekraczaj 50 kilometrów na godzinę – wydał komendę Opiekunowi i cieszył się dodatkowymi chwilami relaksu. Odsunął fotel samochodu bardziej do tyłu, włączył playlistę ulubionej muzyki na ciężkie ranki i wgryzł się w słodką przekąskę. Auto sunęło spokojnie dłuższą trasą sterowane precyzyjnie systemem opieki miasta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="text-align: left; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Słońce wychylało się nieśmiało zza pomarańczowych chmur gdy przechodził przez bramkę kontrolną. Mijani współpracownicy z nocnej zmiany, których imion nigdy nie spamiętał, machali najpierw do kamer Opiekuna, potem do niego. Identyfikacja twarzy odbijała ich wirtualne karty, żegnając na kilkanaście godzin.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Słyszałeś o nowym przydziale na szóste piętro? - usłyszał zza pleców, siląc się na krzywy uśmiech w stronę kamery.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Na szóste? Po kim?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Amanda zasłoniła twarz kruczo czarnymi włosami i odwróciła głowę od obiektywu. Jej identyfikator zaświecił się jednak na zielono, a bramka otworzyła. Dopiero wtedy dostrzegła mniejsze, szklane oko obserwujące ją z podłogi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Cholera! Przysięgam, że wczoraj tu tego nie było. Kiedyś znajdę ten ślepy punkt... zobaczysz! - ostatnie słowo wykrzyczała machając nad głową ręką zaciśniętą w pięść.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Amanda, szóste?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - A! No tak - uspokoiła głos zrównując z nim tempo kroku. A może to on przyspieszył do  niej? - Jakiś analityk dostał zawału na stołówce. Podobno miał trzysta punktów nadwagi w profilu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Trzysta?! Jakim cudem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Bo żarł jak świnia i miał w dupie raporty na swój temat. Też powinieneś czasem  spróbować.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Żreć jak świnia?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Mieć w dupie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Doszli do głównego wejścia i ustawili się w kolejce do windy. Wybrali tę najbardziej z lewej, by uniknąć Wandy z księgowości. Zawsze rano opowiadała o swoim synu odnoszącym sukcesy na ósmym, w głównej siedzibie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - No więc padł mordą w tłuczone ziemniaki i nikt nawet nie próbował mu robić usta usta. Pewnie byli już najedzeni - zarechotała dostatecznie głośno, by dwie dodatkowe kamery zwróciły się w ich stronę. Derek uspokoił je pojednawczym gestem i uszczypnął Amandę w ramię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Au! Nie tak mocno, bo się podniecę, a mam dziś dużo roboty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Am...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Dobra już dobra. Więc na szóstym jest wolne miejsce czekające na świeży tyłek. I wiesz co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Słyszałam, że to będzie twój.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Wysyczała jak nastolatka szczypiąc go w pośladek. Winda przyjechała po chwili i Derek wjechał na piąte piętro, nie wypowiadają po drodze już ani słowa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Czterysta pięćdziesiątą szóstą poprawkę kodu podsystemu jedenastego z ósmej hierarchii drugiego poziomu skończył za pięć 18. Oczy wychodziły mu z orbit, ale wiedział, że odwalił dzisiaj kawał dobrej roboty. Zmiany były kosmetyczne. Jak zawsze. Żadnych wyższych funkcji. Nic związanego z algorytmami sztucznej inteligencji sprawującej pieczę nad całym kontynentem. Tylko drobne łatanie dziur tam gdzie ktoś zapomniał lub przeoczył jakiś niedoskonały fragment kodu. Starał się nie myśleć o tym, że niedługo to wszystko może się zmienić. Szóste, ostatnie piętro ich budynku było przepustką, na którą czekał od lat. Mając ją w ręku mógłby w ciągu dwóch lat uzyskać pozwolenie na transfer do sektora testowania, później analizy, aż wreszcie głównego kodowania. To tam pływały największe rekiny. Tam pisano pierwsze linijki kodów nowych funkcji. Nie znał nikogo kto się tym zajmował, ale całe rzesze informatyków dbały, by Opiekun działał od lat jak najlepiej naoliwiona maszyna trzymająca wirtualną rękę na pulsie tego i innych miast. Od zarządzania dystrybucją energii, przez kontrolę oczyszczalni wody, aż po temperaturę deski klozetowej w jego toalecie. Chciał wlać trochę smaru między tłoki tej maszyny, a nie tylko polerować jej karoserię.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Po pracy skoczyli z Amandą na piwo wykorzystując do granic możliwości ostatnie obniżki cen ich ulubionego napoju. Fantazjowali o wyższych uprawnieniach i możliwości rzucenia okiem na oryginalny kod. Choćby na sekundę. Jak zwykle snuli też domysły o innych placówkach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Słyszałem, że w Berlinie mają już te zautomatyzowane kawiarnie, do których robiliśmy poprawki w zeszłym roku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Ja czytałam, że są w Genewie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Tak czy siak ciekawe kiedy będą u nas? Czemu Londyn jest zawsze ostatni?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Polityka, środki... diabli wiedzą. Chcesz jeszcze jedno?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Nie musiał odpowiadać. Jego mimika i gesty były oczywiste dla wszystkich zgromadzonych. Tym bardziej dla miejskiego systemu opieki. Amanda podeszła do baru odbierając już czekające na nią dwa piwa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Po dwunastej wracali w stronę jego budynku ciemnymi uliczkami, podtrzymując się nawzajem. Ich rozświetlone sylwetki rejestrowane przez czujniki ochrony wyglądały jak pacynki na rękach średnio uzdolnionego lalkarza. Obserwator słyszał dźwięk nagranego głosu Dereka Rone`a proponującego kawę u niego. Przyspieszone tempo i rozszerzone źrenice Amandy Stiles sugerowały, że jej odmowa nie jest szczera. Po 2,23 sekundy przyciągnęła go do siebie i pocałowała. Kobieta i mężczyzna szamotali się chwilę przy drzwiach, po czym nie zwalniając uścisku wpadli na klatkę i do domu, nie zwracając nawet uwagi na samodzielnie otwierające się przed nimi drzwi. Opiekun torował im drogę nie przerywając skanu nawet na ułamek sekundy. Kochali się w sypialni używając pozycji misjonarskiej i na jeźdźca. Stosunek trwał 23 minuty i 17 sekund. Analiza poziomu alkoholu w ich krwi wymagała zmiany godziny budzenia o 90 minut i dostosowania jadłospisu śniadania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Poranna kawa smakowała lepiej. Informacja o dodatkowym, półtoragodzinnym odpoczynku dla ich dwójki też wprawiła ich w znakomity humor. W historii firmy nie zdarzyło się jeszcze, by taki bonus zapowiadał coś złego. Siedzieli więc naprzeciwko siebie, delektując się perfekcyjnie ściętymi jajkami oraz idealnym towarzystwem. Na początku ich znajomości zdarzało im się budzić rano z potwornym kacem moralnym. Szybko zrozumieli jednak, że zadręczanie się nie miało większego sensu. Mieli świetne posady, perspektywy na przyszłość i życie tak lekkie jak wszyscy ich znajomi. Czym mieli się stresować?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Do biura przyjechali dziesięć minut przed czasem. Rozstali się jak zwykle, wychodząc z windy w różnych kierunkach. W drodze na swoje miejsce Derek odebrał aktualizacje kodów i nalał sobie w kuchni kubek słabego latte. Nie potrzebował kofeiny, by trzymać się na nogach. Czuł się znakomicie. Chciał po prostu jeszcze przez chwilę się rozpieszczać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Przywitał się z Danielem i Sarą z boksów obok i usiadł za biurkiem. Dopiero gdy włączył komputer i pociągnął trzeci łyk z kubka, zauważył firmową kopertę pod monitorem. Była zabezpieczona jednorazową pieczęcią ze znacznikiem RFID. Po jej otwarciu sygnał radiowy krótkiego zasięgu wysyłał wiadomość do systemu o odbiorze. Wewnątrz firmy takie listy stosowano tylko w bardzo konkretnych przypadkach. Zawsze wtedy gdy informacja o przeczytaniu notatki musiała zostać zanotowana w archiwum. W razie gdyby odbiorca chciał wypierać się, że ją otrzymał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Przełknął ślinę. Sięgnął po cienką kopertę i zerwał pieczęć jednym szybkim ruchem. Jak plaster z rany. Nie zabolało go, ale też nie uspokoiło. Dopił szybko kawę, która nagle stała się za słodka i za słaba. Wyjął ze środka kartkę z urzędowym drukiem i czytał nie mogąc uwierzyć, że go to spotkało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Boże Derek, tak mi przykro! - wykrzyczała Amanda znad ścianki jego boksu. W rękach trzymała taką samą przesyłkę. Dyszała lekko. Wiedział dobrze, że nie z powodu krótkiego biegu do jego stanowiska. - Dopiero to przeczytałam. Ja... dostałam to miejsce na szóstym piętrze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Spojrzał na nią z mieszanką radości, wściekłości i wyrzutów sumienia w oczach. Nie chciał uwierzyć, że to się dzieje. Co z nim teraz będzie? Co będzie z nimi? Dadzą sobie radę, mimo granicy, która właśnie wyrosła na ich drodze? Postanowił, że tak. Po prostu. Stwierdził, to nie zostawiając sobie miejsca na wahanie. Sytuacja będzie przecież ciężka dla nich dwojga. Muszą się wspierać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Wiem. Gratuluję – powiedział spokojnie uśmiechają się do niej szczerze. - Ja dostałem transfer do siedziby w Niemczech – dodał pokazując swoją przesyłkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Dwa dni później Derek był już w Berlinie. Nie było innej możliwości, zgodzili się co do tego bez dłuższej dyskusji. Zresztą wszystko ułoży się doskonale. Z szóstego piętra Amanda miała przecież bardzo szybką drogę do awansu. Za kilka miesięcy poprosi o przeniesienie do Berlina i zapewne jej się to uda. A jeśli nie, to przecież zautomatyzowany transport kosztował już grosze.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Po wyjściu z terminala wybrał taksówkę i wskazał jej systemowi żądany adres.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - &lt;i&gt;Ulice są tu równie czyste i puste co u nas. Odezwę się później. Jak szóste piętro?&lt;/i&gt; - napisał do Amandy czekając na wieści o jej wyższej pozycji. Wczoraj była jeszcze w lekkim szoku. Dzisiaj na pewno zaczęła już przyzwyczajać się do nowego otoczenia. Nie odpowiadała. To dobrze. Znaczyło to, że miała pełne ręce roboty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; W biurowcu przywitała go Fran, Belgijka z idealnym akcentem, której mąż, jak się szybko okazało, został rok temu przeniesiony do Berlińskiego szpitala na Leipziger Platz. Uzupełniał jego kadrę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Z tymi nowymi robotami chirurgicznymi głównie się tam obija - zażartowała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - A ty?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Zaparzam kawę i przyjmuję sympatycznych młodzieńców w lobby tego biurowca. Dzwoń na informację jeśli będziesz czegoś potrzebował.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Derek uścisnął jej dłoń, potwierdził dane w cyfrowym identyfikatorze i stanął w kolejce do windy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Na drugim piętrze znalazł swoje biurko bez problemu. Układ pomieszczeń był identyczny jak w londyńskiej placówce. Gdyby nie inne twarze za konsolami, mógłby przysięgnąć, że nadal jest w Anglii. Ustawił na blacie nim kilka prywatnych rzeczy. Zalogował się do systemu tylko po to, by po minucie zostać odciągniętym od klawiatury przez rudowłosego mężczyznę w jego wieku.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Ty jesteś Derek? - zapytał tamten wychylając się zza niskiej ścianki jego boksu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Tak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Jestem Klaus. Witaj w Berlinie! Jak ci się u nas podoba?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Przyjechałem prosto z lotniska.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Klaus cmoknął głośno mrużąc jednocześnie oczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Tak nie może być. Wieczorem idziemy z kilkoma znajomymi na miasto. Masz ochotę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Jasne.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Świetnie! Przed wyjściem, o 18.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Uścisnęli sobie dłonie, wymieniając się od razu danymi kontaktowymi. Derek wrócił do monitora z uśmiechem na twarzy.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Pierwszego dnia wyrobił tygodniową normę. Nie czuł jednak zmęczenia. Zadania, które przydzielił mu system były bardzo podobne do tych, nad którymi pracował od lat, ale dotyczyły nieco innej tematyki. Zresztą był pewien, że „świeżaki” zawsze mają ciężej. Za kilka miesięcy powinien dostać kolejny awans. Może wcześniej dostanie też inne zadania, coś z wewnętrznych kodów Opiekuna. Nie mógł się już doczekać. Póki co musiał tylko wytrzymać jeszcze trochę monotonię mniej istotnych zleceń. Miał przecież w tym doświadczenie, więc wiedział, że da radę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;   &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Amanda odpisała dopiero wieczorem, gdy siedział z nowymi znajomymi w trzeciej z kolei kawiarni. Ona też świętowała. Należało się jej. Pisała, że na szóstym jest tak jak niżej, tylko trochę więcej głębokiej analizy struktur kodu. Nic czego nie byłaby w stanie opanować w dwa miesiące. Cieszyła się z większego boksu i szybszego sprzętu.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - &lt;i&gt;Ale kawa jest tak samo paskudna &lt;/i&gt;– pisała na końcu sprawiając, że śmiał się sam do siebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Odłóż ten telefon i opowiedz nam o angielskiej siedzibie – strofował go Klaus.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Co chcecie wiedzieć?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Wszystko! - wykrzyczeli podchmieleni Niemcy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Wiecie jak to jest, widziałeś jedną, to widziałeś je wszystkie - zażartował.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - A czytałeś o tych zautomatyzowanych kawiarniach w Paryżu? Nie mogę się ich doczekać!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; - Ja słyszałem, że są w Genewie - odparł Derek z przyjemnością przyjmując kolejnego drinka, którego dopiero planował kupić. System zamówił go dla niego, realizując plan dzisiejszego wieczoru, który zakładał połączenie mężczyzny z bardziej uległą kobietą z tego działu. Kamera ukryta w suficie baru cały czas przesyłała dane do Obserwatora. Profil Dereka Rone’a został zaktualizowany o kilka nowych zmiennych. Model psychologiczny planujący działania związane z tym człowiekiem poszerzył się o 6 gałęzi możliwości. Zaplanowana dla niego ścieżka dawała 89% prawdopodobieństwa, że w tym miejscu będzie pracował bez głębszych refleksji przez 3 lata. Po tym czasie dostanie transfer do placówki w Szwajcarii, gdzie znów będzie pracował nad tymi samymi, tylko lekko zmienionymi kodami. Amanda Stiles była mniej podatna na kierunkowanie. Gdyby teraz ich nie rozdzielił, miałaby negatywny wpływ na posłuszeństwo obydwu jednostek. Ich profile wskazywały 98% szans na to, że kolejne zadania i awanse w firmie pozwolą mu na stałe rozdzielenie tej dwójki. Cieszyło go to na tyle, na ile pozwalały protokoły symulacji uczuć. Usuwanie jednostek nigdy nie sprawiało mu przyjemności.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="text-align: left; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Analiza grupy mężczyzn trwała 0,75 setnej sekundy. O pięć setnych za długo. Skompensuje to nowa farma serwerowa, której uruchomienie Opiekun zaplanował na przyszły miesiąc. Jego moc obliczeniowa powiększy się dzięki niej o 5%, co pozwoli wreszcie na objęcie jego zasięgiem również sektora wojskowego. Start zautomatyzowanego systemu obronnego hamowały już tylko niezbędne zmiany w kilku ustawach. Dobór jednostek do senatu, który prowadził od 4 lat, zapewniał mu 79% szans na zatwierdzenie jego planów.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="text-align: left; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nowa serwerownia dawała też dodatkowe miejsca dla podopiecznych. 340 stanowisk pracy zostało już obsadzonych. Transfery i zadania rozdysponowane. Ludzie będą mieli się czym zająć, nie wchodząc w drogę jego dalszym projektom. Zresztą ich mięsiste palce biegające po klawiszach nie były nawet całkowicie bezużyteczne. Analizy odrzuconych kodów tworzone przez ludzi zawsze stymulowały protokoły symulacji poczucia humoru Opiekuna.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-5773991231545456889?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/5773991231545456889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2012/01/szymon-adamus-awans.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/5773991231545456889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/5773991231545456889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2012/01/szymon-adamus-awans.html' title='Szymon Adamus - Awans'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-kklHI1pDrv8/TxVCtFSso6I/AAAAAAAAARQ/GotJoq30A3s/s72-c/Techno_Background_2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-5172586812275091501</id><published>2012-01-09T18:52:00.001+01:00</published><updated>2012-01-09T18:55:02.105+01:00</updated><title type='text'>O kotach, demonach, rycerzach i bliźniętach – rozmowa z Krzysztofem Maciejewskim.</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0.05cm; margin-top: 0.05cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Monika Olasek: Na &lt;i&gt;papierowemysli.pl&lt;/i&gt; piszesz o sobie „konserwa i zgred”. Naprawdę jesteś taki straszny?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof Maciejewski:&lt;/b&gt; Czuję się chwilami dinozaurem.... W wyborach głosuję na Jagiellonów, pamiętam PRL z całym dobrodziejstwem inwentarza. „Coraz bardziej otaczająca” nas rzeczywistość sprawia, że zmieniam się w tego staruszka z muppetowej loży szyderców. Z drugiej strony, jest w tym moim podejściu pewnie nieco autokreacji. Lubię nowinki techniczne, w pracy nieraz staję się p.o. informatyka - uwielbienie dla komputerów ciągnie się u mnie od czasów, gdy miałem Atari 800 XL - i tu znów wypływa kwestia „zgredostwa”...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Większość powiedzmy „znanych” osób (a do takich zaliczam pisarzy, więc i Ciebie) woli się kreować na ciepłe, miłe postacie. A tu zgred i konserwa. Chcesz w ten sposób zniechęcić paparazzi?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Paparazzi? Aż tak daleko moja wyobraźnia nie podąża...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Nie wierzę. Twoja wyobraźnia kryje demony, wigilijnego K, ale paparazzi już nie?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Pisarze nie są, przynajmniej w Polsce, celebrytami przyciągającymi fotoreporterów. W tym sensie paparazzi czyhający na mnie, ukryci w samochodach wysłannicy Super Expressu czy Faktu są mniej prawdopodobni od demonów na grani i wigilijnych potraw na K.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;MO: OK, zostawmy paparazzi. Pozostając w temacie wizerunku zapytam o koty. W notce o autorze na &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Gryzipiórku&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt; i w zbiorku &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;O choinka, czyli jak przetrwać Święta &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt;nazywasz się „osobistą ładowarką elektrostatyczną dwóch kotów”, na zdjęciu też jesteś w towarzystwie kota. Znów autokreacja czy faktycznie jesteś fanem kotów?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Jestem, jestem... Dotyczy to całego świata zwierzęcego, ale w domu faktycznie mam dwa koty, względem których pełnię funkcję służalczą. A nazywają się - oczywiście - literacko - Frodo i Pippin...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Czyli to Frodo i Pippin rządzą w domu?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; To oczywista oczywistość (śmiech). Ale ktoś powiedział w końcu: „Dla ludzi nie może być nic pochlebniejszego niż przywiązanie istoty tak dalece niezależnej”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: To w końcu jak to jest - relacja Kot-Władca i Człowiek-otwieracz do puszek i głaskacz, czy jednak obopólny przywiązanie i szacunek dwóch inteligentnych, choć posługujących się innymi językami, istot?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;b style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Krzysztof: &lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;To jest jakiś rodzaj związku opartego na obcości, która przecież fascynuje i budzi szacunek. Ale na czym polega - pewnie nie ma jasnych odpowiedzi. Tak samo, jak nie wiadomo, czy to człowiek udomowił kota, czy kot człowieka...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;MO: Pewne jest jednak, że koty od dawna fascynowały ludzi i są tajemniczymi stworzeniami. Kojarzę Twoje opowiadanie z psem w roli głównej (&lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Kudłata straż&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt; ze zbiorku &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;31.10 czyli Halloween po polsku&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt;), psy (białe) pojawiają się też w &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Demonie na grani&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt; z &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Osiem&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt;. O kotach też pisałeś?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; O, tak! W &lt;i&gt;Science Fiction&lt;/i&gt; nr 35 z 2004 roku (obecne SFFiH) ukazało się nawet moje opowiadanie pt. &lt;i&gt;Kocie kształty&lt;/i&gt; o kotach, które tańcem próbują odnaleźć kształt Boga. Napisane wiele lat temu...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: W sumie powinnam się domyślić, że taka będzie odpowiedź. Będę musiała wobec tego koniecznie poszukać numerów archiwalnych. Zostawmy jednak koty i wróćmy do Krzysztofa Maciejewskiego. Na pytanie czego szukasz u mężczyzny, odpowiadasz (znów na papierowemysli.pl) „spokoju”, ale jednocześnie jako ulubionego bohatera wymieniasz Geralta z Rivii, który do najspokojniejszych nie należał. Czy to nie lekka sprzeczność?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Bo właśnie sprzeczności nas definiują najlepiej, jesteśmy ulepieni z paradoksów. Wiedźmin nie był spokojnym człowiekiem, ale w głębi duszy marzył o spokoju... O cichym domku, gdzie mieszkałby sobie z Yennefer z dala od cywilizacji, magów, elfów. Definiują nas także dążenia - spokój wewnętrzny kojarzy mi się właśnie z ideą mężczyzny - może dlatego, że sam usiłuję sięgnąć tego ideału?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Czytając Twoje opowiadania widzę w nich dystans do świata, do rzeczywistości. Taki dystans jest w pewnym sensie związany ze stanem spokoju wewnętrznego. Faktycznie go osiągnąłeś, czy nadal szukasz?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Szczęście osiągamy dążąc ku niemu - może ze spokojem jest podobnie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Jak zaklasyfikowałbyś swoje opowiadania? Przyznam szczerze, że mam z tym problem. Nastrój grozy i lęku, ale przy tym niezwykle piękny, prosty, chwilami wręcz poetycki język, bez nadmiernych wygibasów stylistycznych.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Och, nie będę nawet próbował się „autoszufladkować”. Zostawiam to czytelnikom... Ze swojej strony mogę powiedzieć, że kiedy zaczynam pracę nad nowym utworem, to nigdy nie zakładam z góry, że będzie to fantastyka, horror czy opowieść obyczajowa. Zazwyczaj wątki w pewnym momencie same skręcają w kierunku grozy, światło się mroczy, blask ciemnieje etc. Przykładem mogą być moje opowiadania z antologii "O, choinka!" - świąteczny nastrój, kolędowanie na ekranie - i nagle z otchłani wypełza jakiś potwór...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Czyli opowiadania niejako piszą się same? Ty tylko zaczynasz, a potem samo się toczy, właściwie bez Twojego udziału, Ty tylko nadajesz temu formę?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Tak. Daję swym bohaterom autonomię, niech się nią nacieszą. Tym bardziej, że zazwyczaj w końcówce utworu zostaną jej w sposób drastyczny pozbawieni (śmiech).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Czyli jednak to autor ma ostatnie słowo?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Jednak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Stworzyłeś postać Perdykalomenopaulosa, muzy płci męskiej. Czy Twoja muza, pomagająca Ci w poszukiwaniu weny jak Perdykalomenopaulos Myronowi, także jest płci męskiej?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; (śmiech) Ciekawe, czy właściwie odczytuję intencję pytania? Moje muzy bez wyjątku były i są płci żeńskiej. To w Waszych, kobiecych oczach i twarzach szukam akceptacji dla mojej twórczości. Natomiast postać Perdykalomenopaulosa... Moją intencją w tym opowiadaniu było wyszydzenie pewnych utartych schematów. No wiesz - na temat pisarza tworzącego tylko i wyłącznie pod wpływem natchnienia. Moje zdanie w tej kwestii najlepiej wyraził jakiś pisarz, którego nazwiska nie pomnę – „codziennie siadam rano i zaczynam pracę - jeśli przyjdzie wena, powinna mnie zastać w trakcie pisania”. A muzy? Tu chodzi raczej o wspomnianą akceptację, czy nawet zachwyt, których szukam w ich oczach...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Nie, nie, nie było takich podtekstów w pytaniu. Pytałam raczej o byt konceptualny. Jak wyobrażasz sobie swoje „wenę”? Siedzisz i pracujesz, a tu pojawia się Wena. I kim jest? Eteryczną dziewoją, szepczącą do ucha, czy właśnie bardziej muskularnym mężczyzną, kpiąco komentującym wszystkie Twoje myśli?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Hmm... Raczej toczę wtedy rozmowy z którąś ze swoich osobowości mnogich (śmiech). Rozdwojenie jaźni bardzo pomaga pisarzom.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Nie jestem do końca pewna, czy chcę znać odpowiedź na to pytanie, ale co tam, raz kozie śmierć. A ile tych osobowości posiadasz?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Ale pytasz mnie, czy moje „drugie ja”?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Pytam Ciebie, ale odpowiedzieć może Twoje drugie ja. Ilu Was siedzi w głowie Krzysztofa Maciejewskiego?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Odpowiem poważnie (śmiech). Mam wrażenie istnienia dwóch Krzysztofów. Pierwszy z nich to wcielenie chaosu, bałaganu i emocji - być może jakaś moja artystyczna jaźń. Drugi jest nieco bardziej uporządkowany, przyziemny i stonowany - więc często temperuje wyskoki tego pierwszego...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;MO: Gdy przeczytałam Twoje opowiadanie &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Haiku Orfeusza&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt;, po prostu zaniemówiłam z zachwytu. Nie dość, że pięknie napisana proza, rewelacyjny pomysł, mail od Kaliope – absolutny majstersztyk, to jeszcze te fantastyczne haiku. Nadal je pisujesz, czy to tylko jednorazowa wena, na potrzeby opowiadania?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Dziękuję. Prawdę mówiąc, te haiku to jakiś odprysk moich młodzieńczych harców na niwie poezji. Chyba większość z nas w wieku kilkunastu lat pisała wiersze. Niektórym zostało to na całe życie. Ja skłaniam się ku prozie. Ale w &lt;i&gt;Haiku...&lt;/i&gt; znalazły się fragmenty dawno napisanych strofek. Czyli - to był taki misterny plan upublicznienia moich nastoletnich dokonań (śmiech).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Dużo takich perełek z czasów nastoletnich kryje się jeszcze w Twoich szufladach? Opowiadania? Powieści?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Jeszcze nigdy nie napisałem powieści... A w szufladach są głównie wiersze, bo opowiadania poddaję rewitalizacji i zamieszczam w różnych miejscach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: A wiersze wyjdą kiedyś z szuflad, czy pozostaną już w nich? Może trafią, jak haiku, do opowiadań?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Wiesz, im jest bardzo dobrze w tej ich Szuflandii (śmiech). Ale jeśli jakiś postanowi zaistnieć w opowiadaniu, to może dam mu szansę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;MO: &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Osiem&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt;, zbiorek Twoich opowiadań, wydany w tym roku, to kolejne opowiadania, które mnie powaliły. Ale chyba największe wrażenie zrobił na mnie &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Album bladej pamięci&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt;. Przedstawiasz obraz Sądu Ostatecznego zupełnie inny od tego, który zwykle mamy przed oczami. Czy naprawdę sądzisz, że tak to może wyglądać? Kulturalna pogawędka, teczka z dokumentami i wóz albo przewóz?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Tak się to odbywa, sam to przeżyłem (śmiech). Cały czas jesteśmy poddawani osądowi i o tym jest to opowiadanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: W sumie ta wersja bardziej mi odpowiada niż wycie potępionych i smród otchłani piekielnej. Stale jesteśmy poddawani osądowi. I faktycznie uważasz, że w niebiańskich archiwach jest taki bałagan i mnóstwo nieścisłości? To byłoby nawet dość pocieszające - może coś udałoby się przemycić, przecież każdy popełnia błędy...&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; No widzisz - odnalazłaś w tym opowiadaniu pozytywną stronę. Wierzę w ten rozgardiasz tam, na górze...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;MO: Zafascynowała mnie też postać Pożeracza Snów z opowiadania &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Potwór i drzewo&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt;. Niby demon, ale wydaje się wręcz łagodny w swoim podejściu do drzewa. To dość oryginalny pomysł. Zwykle demony budzą strach i przerażenie (jak w innych Twoich opowiadaniach). Są dobre i złe demony?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Demon jest w każdym z nas, a wartościowanie typu dobry/zły niekoniecznie znajduje za każdym razem zastosowanie. Dodam może, że postać Pożeracza Snów znajdzie pewne swoje rozwinięcie w powieści, którą właśnie piszę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Zdradzisz jakieś szczegóły?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Och, za wcześnie na takie nieprzystojne obnażenie (śmiech). Zdradzę tylko, że mottem książki jest cytat z powieści Jonathana Carolla &lt;i&gt;Dziecko na niebie&lt;/i&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;MO: No to ja już nie mogę się doczekać. Wracając do dobrego demona, mam wrażenie, że w wielu Twoich opowiadaniach jest takie drugie (w sensie pozytywne) dno - niby demon, a jednak nie do końca zły, niby Sąd Ostateczny, ale jednak lekki rozgardiasz i coś uda się przemycić. Może dlatego tak dobrze się je czyta - są wielowarstwowe. Ale skoro mowa o warstwach, to zapytałabym o debiut literacki. &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Osiem&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt; wyszło niedawno, więc jesteś na bieżąco z tym tematem. Mam wrażenie (może mylne), że debiut literacki to zdarzenie właśnie warstwowe - lub etapowe, jak kto woli. To kiedy Autor ma największą tremę? Gdy pokazuje swoje teksty pierwszemu czytelnikowi (rodzina, przyjaciele), gdy wysyła do wydawnictwa, czy gdy wreszcie książka trafia do księgarni?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Trema pojawia się za każdym razem, przy każdym etapie - przynajmniej tak dzieje się w moim przypadku. Bo wszystko jest nowe i nieznane - pierwsze reakcje czytelników i wydawców, oczekiwanie - trzeba mieć dużo cierpliwości (śmiech)... Potem stres przychodzi przy czytaniu recenzji, przy spotkaniach autorskich i... przy udzielaniu wywiadów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Żartujesz chyba, że teraz też masz tremę. To w końcu Ty jesteś konserwą i zgredem - to ja powinnam się bać Twojej autokreacji i mieć tremę, że rozmawiam z Pisarzem (i mam). Czyli jednak, biorąc pod uwagę te stresy, wydanie książki nie jest takie łatwe dla autora?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Indywidualna sprawa, jak sądzę... Mówimy wszak o debiucie, a to jest zawsze spełnienie jakiegoś marzenia, dla pisarza jednego z najważniejszych w życiu. Marzyciele są zestresowani.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;MO: Drążmy dalej Twoją twórczość. Opowiadanie &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Rycerze w opresji&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt; opublikowane na &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;niedobreliterki.pl&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt; i opowiadania ze zbioru &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Bizarro dla początkujących&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt; – &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Gliniany rycerz&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt;, &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Rycerz z wytrąconym mieczem&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt; i &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Rycerz marnotrawny&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt; – to cztery (może jest ich nawet więcej) z Twoich opowiadań, gdzie bohaterami są rycerze. Czyżby pociągało Cię bieganie z mieczem i uwalnianie dziewic od smoków?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Po prostu bardzo lubię konwencję fantasy, także w jej humorystycznej odmianie. Powiem Ci, że z tym mieczem trafiłaś „w sedno tarczy” (śmiech). Ja nawet dla potrzeb internetowego wcielenia przybrałem pewien przydomek kojarzący się jednoznacznie czytelnikom tego gatunku. Kilka lat temu na forum Gazeta.pl/Książki dość często pojawiały się komentarze niejakiego Drussa - to byłem ja... Kiedyś przeczytałem powieść Davida Gemmella pt. &lt;i&gt;Legenda&lt;/i&gt;, w której główną postacią był właśnie Druss - niegdyś wspaniały rycerz, teraz staruszek... W moim internetowym nicku nie chodziło nawet o identyfikowanie się z tym bohaterem, ale o nastawienie do... czytania. Oto bowiem w książce, która miała być tylko i wyłącznie czytadłem, której okładka była przerażająco wręcz beznadziejna, odnalazłem więcej, niż oczekiwałem. Niby mamy do czynienia z tzw. heroic fantasy, ale postaci u Gemmella są zachwycająco wielowymiarowe. Nie oceniam książek wedle okładek, czy działów literackich - właśnie od tamtej pory...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Skoro już zahaczyliśmy temat książek, to jakie pozycje zrobiły na Tobie największe wrażenie? Takie „must read” Krzysztofa Maciejewskiego?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Książki takich pisarzy, jak: Italo Calvino, Alessandro Baricco, Stephen King, Graham Swift, Ian McEwan, Jorge Luis Borges, Jonathan Carroll... Mógłbym długo wymieniać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: A konkretne tytuły? Takie, które rzuciły Cię na kolana.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Z wymienionych autorów - &lt;i&gt;Niewidzialne miasta&lt;/i&gt; Italo Calvino, &lt;i&gt;Ocean morze&lt;/i&gt; Baricco, &lt;i&gt;Lśnienie&lt;/i&gt; Kinga, &lt;i&gt;Światło dnia&lt;/i&gt; Swifta, &lt;i&gt;Pokuta&lt;/i&gt; McEwana, &lt;i&gt;Biblioteka Babel&lt;/i&gt; Borgesa, &lt;i&gt;Kraina Chichów&lt;/i&gt; Carolla...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Jakie cechy musi mieć książka, żeby Cię zachwycić? Na co zwracasz największą uwagę, czytając?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Och, wyjątkowo trudne pytanie! Książka musi spełniać wiele mych kaprysów (śmiech). Język, struktura opowiadania, bohaterowie, z którymi można się utożsamić (a to zwykle znaczy, że są dobrze napisani), świat przedstawiony...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Czy te same wymagania stawiasz sobie jako autorowi? Tak samo krytycznie oceniasz swoje teksty? (Tak, wiem, ostateczna ocena należy i tak należy do czytelnika.)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Staram się być wobec siebie jeszcze bardziej krytyczny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;MO: Przygotowując się do naszej rozmowy znalazłam niezwykle ciekawą informację, że poprowadziłeś podczas Grojkonu 2011* prelekcję na temat &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Motyw bliźniąt w horrorze&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt;. Naprawdę taki motyw przewija się w kulturze grozy?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Naprawdę - przy czym najczęściej są to strasznie zużyte kalki w rodzaju „dobry bliźniak i zły bliźniak”, „tajemne, bliźniacze więzi” etc.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Pokusisz się o krótkie omówienie z przykładami? To może być bardzo interesujące.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Z bliźniętami jest o tyle ciekawa sytuacja, że stanowią jakiś rodzaj żartu stworzenia. Bo z jednej strony to jakby przypadek uwięzienia pojedynczej duszy w dwóch ciałach, a z drugiej - identyczny bagaż genetyczny i odwieczne konflikty... Archetypy nawet. Dobry bliźniak kontra zły bliźniak to dychotomia mająca swoje początki jeszcze w mitach sumeryjskich - Ormuzd vs Aryman, prawda? Tytuły nasuwające się w tym momencie to &lt;i&gt;Dwaj bracia&lt;/i&gt;... Braci Grimm, &lt;i&gt;Zły bliźniak&lt;/i&gt; Gary'ego Troupa, &lt;i&gt;Sekrety nieśmiertelnego Nicholasa Flamela&lt;/i&gt; Michaela Scotta...Jest horror małżeństwa Eddingsów - niezbyt dobry - pt. &lt;i&gt;Pieśń Reginy&lt;/i&gt;... Dalej: częstym motywem występującym w książkach i filmach z kręgu grozy są eksperymenty na bliźniętach - niestety, ten motyw ma prawdziwe źródło w niezbyt odległej historii i badaniach doktora Mengele. Jest tych wątków co niemiara. Bo tak naprawdę bliźnięta wzbudzają strach - wystarczy przypomnieć sobie pewne dwie, urocze dziewczynki ze &lt;i&gt;Lśnienia&lt;/i&gt; Stanleya Kubricka. Ach - klauzula ujawnień - jestem ojcem bliźniąt!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: A co było wcześniej - zainteresowanie motywem bliźniąt czy dopiero Twoje bliźnięta sprawiły, że zwróciłeś na ten motyw uwagę?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Nie interesowałem się tym tematem wcześniej. Pewnych rzeczy trzeba jednak doświadczyć osobiście...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Czy jako zarówno teoretyk, jak i praktyk tego zagadnienia, wykorzystasz (a może już wykorzystałeś, tylko o tym nie wiem) motyw bliźniąt w jednym ze swoich opowiadań?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; To jest rzecz godna rozważenia, chociaż dość trudno jest uciec ze ścieżki schematu. Pisarzowi równie trudno, co czytelnikowi, który ma określone oczekiwania wyrosłe z lektur i kinowych seansów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;MO: Niedawno zaczął się nowy rok. Masz jakieś postanowienia noworoczne?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; Mniej czytać, więcej pisać... Chociaż nie będzie to łatwe, bo w tej materii podzielam zdanie Borgesa, który mawiał: „Niech inni chełpią się stronicami, jakie napisali; mnie napawają dumą te, które przeczytałem”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;MO: Dobre postanowienie. Wobec tego życzę, aby udało się go dotrzymać i niecierpliwie wyglądam na księgarnianych półkach powieści z Pożeraczem snów w jednej z ról oraz opowiadania o bliźniętach na &lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Gryzipiórku&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt;. Dziękuję za poświęcony mi czas i miłą rozmowę.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof:&lt;/b&gt; To ja dziękuję.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0.05cm; margin-top: 0.05cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0.05cm; margin-top: 0.05cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;*Grojkon to ogólnopolski festiwal kultury i rozrywki zrzeszający miłośników fantastyki i gier fabularnych oraz wszelkiego rodzaju pokrewnych grup (fani filmu, gier komputerowych, pasjonaci kultury japońskiej). W 2011 r. odbyła się 5 edycja festiwalu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0.05cm; margin-top: 0.05cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-vNN40iwBVVQ/TuJI-Y0OMUI/AAAAAAAAAGg/y82OwNalExY/s1600/Krzysiek_Maciejewski.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-vNN40iwBVVQ/TuJI-Y0OMUI/AAAAAAAAAGg/y82OwNalExY/s400/Krzysiek_Maciejewski.JPG" width="300" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0.05cm; margin-top: 0.05cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0.05cm; margin-top: 0.05cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0.05cm; margin-top: 0.05cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="background-color: white; line-height: 19px; margin-bottom: 0cm; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; outline-color: initial; outline-style: none; outline-width: initial; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Krzysztof Maciejewski&lt;/b&gt; - rocznik 1971, dziennikarz, recenzent, pisarz, którego ulubionymi zajęciami są czytanie i pisanie (miły zbieg okoliczności). Ojciec bliźniąt i osobista ładowarka elektrostatyczna dwóch kotów. Posiadacz niezliczonych regałów z książkami. Ponad wszystko nie cierpi obłudy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; line-height: 19px; margin-bottom: 0cm; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; outline-color: initial; outline-style: none; outline-width: initial; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Publikował w wielu gazetach i czasopismach. Wyróżniony w konkursie Gildii Horroru za krótkie opowiadanie grozy. Opublikował zbiór opowiadań „Osiem” w Wydawnictwie Forma. Jego opowiadania znalazły się także w antologiach: „City 1. Antologia polskich opowiadań grozy”, „City 2. Antologia polskich opowiadań grozy”, „Bizarro dla początkujących”, „Śmierć w okopach”, „2011. Antologia współczesnych polskich opowiadań”, „31.10. Halloween po polsku” oraz "O, choinka! Czyli jak przetrwać święta".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br class="Apple-interchange-newline" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-5172586812275091501?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/5172586812275091501/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2012/01/o-kotach-demonach-rycerzach-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/5172586812275091501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/5172586812275091501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2012/01/o-kotach-demonach-rycerzach-i.html' title='O kotach, demonach, rycerzach i bliźniętach – rozmowa z Krzysztofem Maciejewskim.'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-vNN40iwBVVQ/TuJI-Y0OMUI/AAAAAAAAAGg/y82OwNalExY/s72-c/Krzysiek_Maciejewski.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-2974742471496329772</id><published>2011-12-29T19:39:00.002+01:00</published><updated>2011-12-30T17:13:58.373+01:00</updated><title type='text'>Link do konkursu</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: large;"&gt;Zapraszamy do udziału w konkursie na zaprzyjaźnionym blogu, są ciekawe nagrody i łatwe zadania :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://mojerecenzjeksiazek.blog.onet.pl/Konkurs-Swiateczny,2,ID443045032,n" style="font-size: x-large;"&gt;Blog z konkursem&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-2974742471496329772?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/2974742471496329772/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/link-do-konkursu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/2974742471496329772'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/2974742471496329772'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/link-do-konkursu.html' title='Link do konkursu'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-872544118942743091</id><published>2011-12-29T18:26:00.003+01:00</published><updated>2011-12-29T21:18:13.850+01:00</updated><title type='text'>Agnieszka Lingas-Łoniewska - Gliniarskie lato czyli miłość i kara</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/hPC2Fp7IT7o/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/hPC2Fp7IT7o&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/hPC2Fp7IT7o&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;To wszystko przez moją gliniarską uczciwość, szlachetność, oddanie sprawie... Nazwijcie mnie&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;frajerką, dla której wierność odznace jest największą wartością, wedle której należy żyć. I nie liczy się nic, tylko sprawiedliwość i pragnienie ukarania winnych. A raczej winnego. Tylko... dlaczego czuję się tak, jakby to mnie ukarano? A przecież... zrobiłam to sama. Odebrałam sobie prawo do szczęścia i cierpię...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Tak...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;To wszystko przez tę moją cholerną gliniarską uczciwość...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; *&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Kacper!!! Boże!!! Pomocyyyyy, Kaaaacpeeeer!!! - Histeryczny kobiecy krzyk wyrwał mnie z drzemki. Otworzyłam oczy i rozejrzałam się wokół. Mojej przyjaciółki Anki nie było, pewnie poszła do plażowego baru czarować któregoś z młodziutkich barmanów. Bardzo lubiła takie gierki, myślę, że młodzi barmani także.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Otrzepałam się z nadbałtyckiego piasku i już przytomniejszym wzrokiem wyłapywałam to, co działo się niepodal mnie. Jakaś kobieta biegała przy brzegu i krzyczała na chłopca, który pływał na pontonie w wyraźnym oddaleniu od brzegu. Fale były dosyć duże i wyraźnie wciągały dmuchaną zabawkę z dzieckiem na pokładzie w głąb morza. W znacznym oddaleniu dojrzałam zmierzającą ku samotnemu żeglarzowi motorówkę z ekipą plażowych ratowników. Na plaży zrobiło się wielkie zamieszanie, ludzie biegali wzdłuż linii brzegu, machali rękoma, krzyczeli, jakby myśleli, że pomogą tym w samodzielnym dopłynięciu pontonu do bezpiecznego lądu. Stanęłam w nieznacznej odległości od brzegu, obserwując motorówkę, wierząc, że ratownicy dotrą biezpiecznie do chłopca. Nagle nadpłynęła wcale niegroźnie wyglądająca fala i przewróciła ponton z chłopcem. Kobieta, najprawdopodobniej matka, zaczęła rozpaczliwie łkać i upadła na kolana. Wiedziałam, że mogę zrobić jedno. Pływałam doskonale, w końcu rok w rok zajmowałam pierwsze miejsce na Policyjnych Mistrzostwach Pływackich. Rozpędziłam się i zaczęłam biec w stronę morza. Lecz obok mnie przemknęło coś, co w pierwszej chwili skojarzyło mi się z potężnym podmuchem burzowego wichru.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Wezmę go! - Usłyszałam męski głos, który niemal wwiercił się w moje uszy i w tej samej chwili dostrzegłam, że należał do czarnowłosego faceta, który już płynął w stronę chłopca uczepionego przewróconego pontonu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Łaaaał, jak mega seksi słoneczny patrol w męskim wydaniu... - tym razem to był głos mojej przyjaciółki, która nie wiedzieć skąd znalazła się przy mnie i wpatrywała się z szerokim uśmiechem w samozwańczego ratownika. Który w błyskawicznym wręcz tempie dopłynął do zmęczonego dziecka i teraz pomagał wejść mu na motorówkę.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Też bym zdążyła – mruknęłam, chociaż szczerze mówiąc facet zrobił to naprawdę w imponującym czasie. Ale taka już byłam, perfekcyjna we wszystkim, kochałam moją gliniarską robotę i starałam się pomagać ludziom.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Skąd wzięłam się w Międzyzdrojach i to w hotelu AmberBaltic? Brałam udział w odbiciu porwanego syna wiodącego wrocławskiego biznesmena, który w zamian za to zafundował mi te luksusowe wczasy. Oczywiście nie chciałam z tego skorzystać, gdyby nie upór mojego szefa, inspektora Langera, który kazał potraktować ten wyjazd jako polecenie służbowe, nigdy bym się tutaj nie znalazła. A gdy Anka, moja przyjaciółka ze szkolnych lat, właścicielka sieci salonów piękności, wykupiła sobie pobyt w tym samym czasie, w tym samym hotelu... uznałam, że po niemal dziesięciu latach bez urlopu coś mi się w końcu należy. I gdybym wiedziała, że w tym samym czasie będzie odbywała się w Międzyzdrojach "Polityczna Gala Europy", która przywiodła nad Bałtyk polityczne elity niemal wszystkich europejskich krajów, a także i naszego premiera, na pewno nie decydowałabym się tutaj jechać. Ciągle nas wszędzie sprawdzano, anektowano windy, którymi jeździły VIP-y, na każdym piętrze mijały nas gromady ochroniarzy w garniturach i ze słuchawkami w uszach. Dla Anki była to niezła frajda, bo jak sama mówiła, "na pewno ma coś na sumieniu i taki pan bodygard powinien ją dokładnie przeszukać", ale ja byłam zmęczona. Lecz piękna pogoda, szum morza, wieczorne spacery i codzienne rundki pływackie na basenie, jakoś równoważyły niedogodności, które przyszło nam znosić wskutek wizyty najbardziej znanych polityków po tej stronie globu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Tymczasem mały rozbitek został oddany w ręce matki, która tłumaczyła się teraz mocno ratownikom, a jednocześnie usiłowała podziękować mężczyźnie, który de facto uratował jej syna. Nie ukrywam, ja również szukałam go wzrokiem, ale nigdzie nie mogłam go dostrzec. Na myśl przyszła mi postać bohatera z komiksu, który ratuje znajdujących się w opresji ludzi i znika bez śladu. Uśmiechnęłam się do swoich infantylnych myśli i ruszyłam w stronę Anki, która już składała nasze karimatki i z emfazą przepowiadała, co wydarzy się dzisiejszego wieczoru.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Kochana Anka...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nie miała pojęcia co będzie miało miejsce w tę sobotnią noc i co ważniejsze, nie miała pojęcia, co wydarzy się w ciągu najbliższych dni. A ja nie miałam pojęcia, że to wszystko zmieni moje życie na zawsze...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- To ten facet z plaży!!! – Sceniczny szept Anki wbił się w moją trąbkę Eustachiusza. Potarłam palcem ucho i popatrzyłam na przyjaciółkę z politowaniem.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Hamuj swoje hormony – mruknęłam, ale spojrzałam na drugą stronę baru, którą wskazywała mi nader dyskretnie moja towarzyszka. Faktycznie. Ratownik ze słonecznego patrolu siedział tam, pił drinka i wpatrywał się we mnie migdałowymi oczami. Pewnie były po prostu piwne, ale czyż określenie migdałowe nie brzmi lepiej? Facet niewątpliwie był interesujący. Ciemna karnacja, lekki zarost, krótkie czarne włosy, typ trochę południowy, zupełnie nie mój klimat. Ale miał coś w oczach i ten złamany nos… Cholera, dlaczego zawsze miałam ciągotki do „zakazanych gęb”? Jako gliniarka powinnam uciekać od takich typów. To chyba coś w mojej podświadomości siedziało? Żeby nie oceniać książki po okładce, a faceta nie skreślać, mimo tego, że wygląda jakby właśnie wrócił z jakiejś walki gangów.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Gapi się na ciebie – powiedziała radośnie Anka.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Widzę! – Syknęłam i odwróciłam wzrok. Bardziej poczułam, niż zobaczyłam, że ratownik podnosi się ze swojego stołka i rusza w moją stronę. Nie byłam nastolatką od jakiś dwudziestu lat, ale czułam, że serce bije mi jak oszalałe.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Idzie tu! – Anka nie mogła sobie darować.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Zamknij się! – Warknęłam. To było idiotyczne, ale jednocześnie… niesamowicie podniecające.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Gdy stanął za mną miałam wrażenie, że zeskoczę z barowego stołka i rzucę się na niego jak wygłodniała harpia. Pachniał fantastycznie a ja od dwóch lat nie miałam faceta. Ostatni uciekł ode mnie z krzykiem, a tak naprawdę związał się ze swoją byłą, która siedziała w domu, gotowała mu obiady, piekła ciasta i na pewno nie biegała z bronią w stroju antyterrorysty.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Dobrze pływasz? – Zapytał cicho, a jego ciepły oddech owiał mój kark. Cholera… jak z taniego romansidła, ale powiem szczerze, że podziałało to na mnie okrutnie. Pieprzone hormony! Odwróciłam się i spojrzałam mu w twarz. I wiedziałam… Że to będzie długa noc.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Chcesz się ścigać? – Zdecydowałam się podjąć tę grę w jednej chwili. Weszłam w to z pełnym przekonaniem i pragnieniem przeżycia czegoś cudownego. Pomimo twardej gliniarskiej dupy, miałam miękkie serce, bardzo pragnące uczucia. I to mnie zgubiło.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wylądowaliśmy w moim pokoju. On mieszkał gdzie indziej, przemyciłam go do hotelu, co było bardzo trudne. Wodził za mną wzrokiem, w którym dostrzegałam dziki głód. Jeszcze nikt nigdy tak na mnie nie patrzył. Drapieżnie, a jednocześnie z tkliwością i niespotykaną delikatnością. Stałam przy barku, po raz pierwszy w życiu nie wiedząc co zrobić. Jak pierdolona dwudziestopierwszowieczna dziewica. Do diabła! Nawet nie wiedziałam jak on ma na imię.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Jak masz na imię? – Spytałam zachrypniętym szeptem.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Uśmiechnął się.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Michał. A ty?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Gośka.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Obserwowałem cię – powiedział już bez uśmiechu i ruszył powoli w moją stronę. Nigdy nie uśmiechało mi się być ofiarą, ale w tym przypadku mógł mnie wziąć jak rzecz, chciałam być jego aż do utraty tchu. To tyle, jeśli chodzi o moje feministyczne zapędy. Wrócę do nich później, gdy tylko jego potężne ramiona przestaną mnie obejmować.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Kiedy?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Na plaży. Wiem, że brzmi to jak tani banał, ale tak właśnie było. Dostrzegłem cię i wiedziałem, że muszę się do ciebie zbliżyć.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Więc na co czekasz? – Odparłam, lekko drżąc.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Rzucił się na mnie z taką szybkością, że nie wiem nawet kiedy, ale już leżałam w łóżku, czując na sobie jego twarde ciało. Kochał mnie z zastanawiającą delikatnością, biorąc pod uwagę jego wcześniejszą gwałtowność. Był czuły, ale i konsekwentny, wszystko doprowadzał do końca. Mnie doprowadził trzy razy, a potem zasnął, z twarzą wtuloną w moje piersi. Głaskałam jego lśniące czarne włosy, czując jakąś dziwną tkliwość. O nie… Przed tym musiałam się bronić. Bo przecież nie ma czegoś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia, to jakaś pensjonarska bzdura!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;A jednak…&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Myliłam się…&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Następne przedpołudnie spędziliśmy w łóżku. Kochaliśmy się wiele razy, braliśmy wspólny prysznic, potem zamówiłam śniadanie do pokoju. Okazało się, że Michał na stałe mieszka w Paryżu. Zajmuje się finansami, zostawiła go żona i postanowił odpocząć, przemyśleć to i owo i dlatego wylądował w Międzyzdrojach, w mieście, w którym kiedyś spędzał niemal każde lato na polu namiotowym.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Do końca mojego urlopu został tydzień i nie miałam zamiaru rozstawać się z Michałem. On jednak mieszkał w jakimś pensjonacie u starszej pani, która okazała się być bardzo wścibską właścicielką, pilnującą, żeby nikt niepowołany nie wszedł do jej domostwa. Dlatego chyba po raz pierwszy w życiu postanowiłam złamać prawo. Zgłosiłam w recepcji zagubienie karty do pokoju. Dostałam nową i tym samym Michał miał do mnie łatwiejszy dostęp.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Nie wiem tylko jak poradzisz sobie z ochroną, wiesz przecież, że odbywa się tutaj ta parada VIP-ów – powiedziałam, leżąc na jego nagim torsie i wpatrując się w migdałowe źrenice, okolone długimi czarnymi rzęsami. Swoją drogą, to nie fair, żeby facet miał takie oczy!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Nie martw się Gosiu, dam radę – odparł ciepło, rysując na moich plecach kółka. – Pokonałbym wszelkie przeszkody, żeby móc dostać się do ciebie…&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Kolejne cztery dni minęły nam na wzajemnym poznawaniu naszych ciał, a także tego, co zalegało w naszych sercach. Opowiedziałam mu o mojej pracy, był zaskoczony, że pracuję w grupie antyterrorystycznej, myślał, że zajmuję się czymś… bardziej kobiecym, jak to określił.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-&amp;nbsp;Ale to bardzo seksowne, wiesz? – czułam jego dłonie wędrujące pod moją koszulką. – W czerni musi ci być bardzo ładnie. Poza tym kobieta i broń to niesamowicie podniecające połączenie…&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Czasami mnie zaskakiwał, reagował dziwnie na każdy szmer pod drzwiami, a gdy wychodziliśmy z pokoju i do naszych uszu dochodziły jakieś głosy zbliżających się ludzi, potrafił błyskawicznie się ulotnić. Kiedyś nawet zażartowałam, że zachowuje się jak komiksowy Batman, czy inny Spiderman, albo jakiś super agent. Nie roześmiał się, tylko popatrzył jakoś dziwnie na mnie a potem mocno przytulił i całował do utraty tchu. Tak jakby bał się, że zniknę…&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Również bałam się, że on zniknie…&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Bo zakochałam się w nim moją pierwszą prawdziwą miłością. Ja, będąca kobietą po przejściach, zbliżająca się do czterdziestki.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;To było bardzo zaskakujące, niebezpieczne i fascynujące.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Lubisz czytać? – Spytał mnie kiedyś, gdy siedzieliśmy w objęciach na plaży i patrzyliśmy na zachodzące słońce.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Kocham. To mój relaks i lek na całe zło.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- To mam coś dla ciebie – podał mi podniszczoną książkę. Było to kieszonkowe wydanie „Zbrodni i kary” Dostojewskiego.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Czytałam to na studiach – uśmiechnęłam się.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Chcę, żebyś zatrzymała tę książkę. Jest dla mnie bardzo ważna.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Jeśli jest dla ciebie cenna, to dlaczego się jej pozbywasz? – Spojrzałam na jego poważną twarz.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Bo ty jesteś dla mnie cenniejsza – odparł cicho, patrząc na mnie z jakimś nieokreślonym smutkiem.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Ten wieczór zapamiętam do końca życia. Nie powiedzieliśmy sobie nic więcej, ale wiedziałam, że go kocham i czułam, że on także darzy mnie czymś więcej, niż tylko pożądaniem. Lecz to co niewypowiedziane zawisło między nami… I sprawiło, że musiała nadejść chwila, w której nasze drogi zeszły się na nowo. Ale zanim to nastąpiło… nazajutrz wybuchło coś, co miało wiele wspólnego z piekłem i co gorsza, znalazłam się w samym jego środku.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Późną nocą zostawił mnie, wymknąwszy się niepostrzeżenie, jak duch, jak cień, jakby nigdy go nie było. Sięgnęłam po książkę, którą mi podarował. Zauważyłam, że jest bardzo zniszczona, co świadczyło o tym, że była wielokrotnie czytana. Otworzyłam na pierwszej lepszej stronie i od razu w oczy rzucił mi się zaznaczony cytat:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;i&gt;Pokornie przyjąć los, jaki się nastręczy, raz na zawsze, i stłamsić w sobie wszystko, zrzec się wszystkiego prawa do działania, życia i miłości!&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nie potrafię tego wyjaśnić, ale wówczas poczułam jakiś dziwny niepokój. Strach. Obawę. Chyba odezwała się gliniarska część mojej natury. Odrobinę za późno.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Nie ruszaj się!!! Ręce szeroko!!! Leż!!! – otumaniająca kakofonia basowych okrzyków wyrwała mnie z niespokojnego snu, w którym śnił mi się uciekający przede mną Michał i jedyne co pamiętam z tego majaka, to ogarniająca mnie rozpacz i tęsknota. A teraz leżałam w hotelowym łóżku, wokół mnie roiło się od czarnych postaci, które celowały we mnie z MP5.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Jasna cholera… co się tutaj działo???&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Gdy trafiłam do CBŚ, do wydziału do walki z terrorem kryminalnym, już wiedziałam… W hotelu AmberBaltic w Międzyzdrojach został przeprowadzony udany zamach na premiera naszego kraju. Zamachowiec zbiegł, ale policja doskonale wiedziała, kto nim jest. Przed moimi oczami przesuwały się fotografie różnych mężczyzn, których zdawało się różnić wszystko, ale od razu poznałam, kto widnieje na zdjęciach, które zostały rozesłane listami gończymi niemal po całym świecie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- To Michał Malczewski vel Michael Maller vel Michel Mellieur. Pseudonim „Raskolnikow”. Poszukiwany w siedmiu krajach zabójca na zlecenie, był na usługach włoskiej Cosa Nostry, mafii sołncewskiej, nawet karteli kolumbijskich. Urodził się w Krakowie, jednak od drugiego roku życia mieszkał we Francji. Swój wygląd zmienia jak kameleon, co zresztą widać na załączonych fotografiach. Porusza się swobodnie niemal po całym świecie, świetnie wczuwając w odgrywane właśnie role. Nie wiemy dla kogo działał teraz, ale zdajesz sobie sprawę, że siedzisz po uszy w gównie?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Jasne, że zdawałam sobie sprawę…&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Miałam romans z międzynarodowym zabójcą, któremu ułatwiłam wejście do hotelu i co gorsza… zaprosiłam do swojego łóżka i co jest już całkowitą paranoją… do swojego serca.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Byłam skończona jako policjantka. A jako kobieta? Czy też?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Minął rok od tamtych wydarzeń. Michał nadal cieszył się wolnością, a ja odeszłam ze służby i pracowałam w salonie Agaty jako recepcjonistka. Zastanawiałam się, czy nie wrócić do pracy w szkole, po studiach uczyłam przez dwa lata języka polskiego, zanim nie wstąpiłam do Policji. Tymczasem toczyłam proste życie, bez niezbędnej mi do funkcjonowania adrenaliny i nieprzerwanie tęskniłam. Wiedziałam, co zrobił, wiedziałam kim jest, ale nic nie mogłam poradzić na to, że nadal go kochałam…&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;I wówczas…&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Dostałam widokówkę z wizerunkiem wieży Eiffla. A na odwrocie krótki tekst, napisany pochyłym pismem:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;i&gt;Przyjmij los, jaki cię czeka. 0805459866&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Taką wiadomość mogła mi wysłać tylko jedna osoba. A ja? Cóż… Nie pracowałam już w branży, więc mogłam zrobić to, co podpowiadał mi cichy głos w głowie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Po tygodniu wysiadłam na lotnisku Orly. Gdy przeszłam przez bramkę, spojrzałam w kierunku grupki osób oczekujących na podróżnych przybywających do tego miasta miłości.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Dojrzałam go niemal od razu. Pomimo tego, że miał włosy zafarbowane na piaskowy blond i niebieskie źrenice. Jego twarz wryła się w mój umysł i nie było szansy, abym kiedykolwiek ją stamtąd usunęła.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Gosia – usłyszałam jego cichy głos, który wspominałam co noc, o którym marzyłam, do którego tęskniłam.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Michał – mój głos z kolei lekko się załamał i nie mogłam nic na to poradzić.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Objął mnie i pocałował w czubek głowy. Czułam, że jego twarde mięśnie drżą, gdy tuli mnie jak największy skarb. Wiedziałam, że tym właśnie dla niego jestem. Cenniejsza, niż jego ukochana książka.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Wybacz mi… - szepnęłam, uniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy. W tym samym momencie rzuciłam trzymaną w ręku torebkę na ziemię.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;W jego wzroku ujrzałam tak ogromny zawód, żal, a także obietnicę czegoś, co przyprawiło mnie o gęsią skórę na całym ciele.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Ta obietnica widniała w jego niebieskich źrenicach nawet wtedy, gdy był wyprowadzany przez zamaskowanych funkcjonariuszy RAID, czyli antyterrorystycznej jednostki francuskiej Policji. A ja zamiast poczucia dobrze wypełnionego obowiązku, który przecież był moją misją, jako tej, która kiedyś przyrzekała „bronić i służyć”, czułam tylko wszechogarniający ból. Żal. I ponowną tęsknotę.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; *&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wszystko przez moją gliniarską uczciwość…&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wróciłam do pracy w Policji, nawet dostałam awans, za pomoc w ujęciu międzynarodowego przestępcy. Pracowałam po czternaście godzin na dobę, ostro pływałam, biegałam, nie miałam czasu nawet na chwilę zastanowienia się, co zrobiłam i co zrobię z moim życiem. Tak było lepiej, wymęczyć ciało, zająć czymś umysł, zabić wspomnienia, a serce otoczyć murem obojętności. Pozowanie na zimną sukę przychodziło mi doskonale.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Tylko dlaczego budziłam się o czwartej nad ranem, słysząc swoje imię wypowiadane cichym szeptem, który ciągle mieszkał w najdalszych zakamarkach mojego umysłu?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Przecież postąpiłam zgodnie ze swoimi przekonaniami, przyjęłam los pokornie, ale nie zrzekłam się prawa do człowieczeństwa, do sprawiedliwości, do postępowania zgodnie z literą prawa. Tak… Byłam modelową obywatelką, świetną policjantką i kobietą zakochaną w mężczyźnie, który już nigdy nie miał wyjść na wolność. Mężczyźnie, którego zdradziłam. Mężczyźnie, który wzrokiem obiecał mi coś, na co ciągle czekałam. Drżąc z obawy, że się spełni i nie mogąc się doczekać aż nastąpi.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Ta dwubiegunowość mojej miłości do Michała zabijała mnie powoli i podświadomie… wolałabym, aby on dokończył moją agonię na swój sposób.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;I może to chore, paranoiczne, dziwne i ciężkie do wytłumaczenia, ale gdy dostałam kolejną pocztówkę z widokiem na wieżę Eiffla… poczułam ulgę. Bo popełniłam zbrodnię… zabiłam miłość, taką, jaka zdarza się raz na tysiąc lat. A teraz… nadszedł czas na karę. I przyjęłam to z ulgą, oczekiwaniem i radością. Teraz… pokornie przyjmę los, jaki się nastręczy… Bo Michał napisał:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;i&gt;Pokonałbym wszelkie przeszkody, żeby móc dostać się do ciebie…&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;A ja wierzyłam, że tak właśnie się stanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wrocław, lipiec 2011&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-872544118942743091?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/872544118942743091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/agnieszka-lingas-oniewska-gliniarskie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/872544118942743091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/872544118942743091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/agnieszka-lingas-oniewska-gliniarskie.html' title='Agnieszka Lingas-Łoniewska - Gliniarskie lato czyli miłość i kara'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-3944993687402164122</id><published>2011-12-29T10:22:00.004+01:00</published><updated>2011-12-29T12:32:39.092+01:00</updated><title type='text'>Wena nie poczeka do emerytury - rozmowa z autorką Ewą Bauer</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Monika Olasek: Dzień dobry Ewo, odpoczęłaś przez Święta? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ewa Bauer:&lt;/b&gt; Witaj Moniko. O odpoczynek w święta nie tak prosto. Wszędzie pełno ludzi, rozbrykane dzieciaki, obżarstwo. Teraz muszę odespać te kilka dni. Ale mogę powiedzieć też, że się zrelaksowałam, rodzinka skutecznie odwiodła mnie od pracy zawodowej i zagoniła do grania w karty. Święta mają swój niepowtarzalny urok.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: Z wykształcenia prawnik, z zamiłowania psycholog, a poza tym pisarka. Skąd takie połączenie specjalizacji?&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ewa:&lt;/b&gt; W klasie maturalnej zastanawiałam się kim chciałabym zostać w przyszłości. Wyszło mi, że nie posiadam żadnych szczególnych zdolności więc kierunki artystyczne, które tak mi się podobały, odpadły. Poszłam na łatwiznę... wybrałam prawo. A potem, tak się rozpędziłam, że zaraz po studiach skończyłam aplikację. Jeśli chodzi o psychologię to nigdy nie chciałam jej studiować, natomiast od zawsze uwielbiałam obserwować ludzi, analizować ich postawy, przewidywać zachowania i reakcje. Z czasem nauczyłam się to wykorzystywać w mojej pracy. Myślę, że dobry prawnik musi być też psychologiem. Pisanie było moim hobby od zawsze, nigdy nie traktowałam tego w kategoriach specjalizacji. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: I pewnie już jako uczennica podstawówki miałaś w szufladzie zeszyty pełne opowiadań, planów powieści i innych zapisków?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Ewa:&lt;/b&gt; Do tej pory mam pełną szufladę. Głównie pisałam opowiadania, ale też zaczęłam kilka powieści i oczywiście mam kilka tomów pamiętników. Wszystko jest napisane ręcznie i nie jestem pewna, czy dałabym radę teraz to odczytać. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: Pamiętasz te swoje pomysły? Czy któryś z nich planujesz kiedyś rozwinąć? Wydać w postaci powieści lub opowiadania? Czy traktujesz je jako wprawki amatorskie, które na wieki pozostaną w szufladzie? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ewa:&lt;/b&gt; Wszystko pamiętam! Nie wiem tylko czy nadają się do druku, w końcu nastolatka widzi świat inaczej niż dorosła kobieta. Kiedyś do tego wrócę, nie chcę rozpoczynać zbyt wielu projektów naraz, bo nie podołam. Lubię wyznaczać sobie realne cele, a jeśli chodzi o pisanie, ciągle niestety jest to działalność uboczna. Książkami nie nakarmię dzieci. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: Ten rok był dla Ciebie pracowity pod względem pisarskim: wydałaś debiutancką powieść, Twoje opowiadania znalazły się w zbiorku &lt;i&gt;O, choinka, czyli jak przetrwać święta&lt;/i&gt; i na &lt;i&gt;Gryzipiórku&lt;/i&gt;. A podobno miałaś pisać dopiero na emeryturze. Co spowodowało taką zmianę planów (do emerytury masz jeszcze bardzo daleko)? &lt;/b&gt;&lt;b&gt;Ewa: &lt;/b&gt;Ten rok był bardzo pracowity, bo oprócz wymienionych przez Ciebie pozycji, napisałam jeszcze powieść, która ma ponad czterysta stron! A odpowiadając na Twoje pytanie: uznałam, że do emerytury jest strasznie daleko... Za dużo mam teraz pomysłów, żeby je odkładać na potem. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: Czy ta powieść to drugi tom &lt;i&gt;W nadziei na lepsze jutro&lt;/i&gt;? Czy inny, nowy projekt? &lt;/b&gt;&lt;b&gt;Ewa:&lt;/b&gt; To zupełnie inny projekt. Bardzo osobisty. Jest to opowieść o sile więzów krwi. Na razie nie zdradzę nic więcej. Natomiast, drugi tom W nadziei na lepsze jutro jest w przygotowaniu. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: &lt;i&gt;Gryzipiórek i O, choinka&lt;/i&gt;, blog literacki i e-book, to nieco inna forma kontaktu z czytelnikiem niż „prawdziwa” drukowana książka. Trudno było namówić Cię na taką „awangardę”?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;Ewa: &lt;/b&gt;Jestem otwarta na nowości i inne niż tradycyjne formy przekazu. Zresztą, w miarę wolnego czasu, zawsze chętnie angażuję się w różnego rodzaju inicjatywy. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: Czyli jesteś otwarta na kolejne propozycje?&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Ewa:&lt;/b&gt; Oczywiście! &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: Prowadzisz też swojego bloga. Odpowiada Ci taka forma kontaktu z czytelnikami? Myślisz, że łatwiej do nich w ten sposób dotrzeć, czy może jest to forma uzupełnienia Twojej twórczości? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ewa: &lt;/b&gt;Autor powinien dać się trochę poznać czytelnikowi. Kiedyś służyły temu spotkania autorskie, ale zauważyłam - i mówię to z żalem, bo nie ma to jak bezpośredni kontakt - że na takie spotkania przychodzi coraz mniej osób. Wielu, kiedy usłyszą czyjeś nazwisko, natychmiast zaczyna sprawdzać w internecie co napisano na temat tej osoby. Kiedy nic nie znajdują, czują się zawiedzeni. Blogiem chcę trafić do tych, którzy nie mają odwagi bądź nie mogą przyjść porozmawiać ze mną osobiście. Prowadzę stronę autorską, która głownie ma charakter informacyjny i współprowadzę &lt;i&gt;Gryzipiórka&lt;/i&gt;, gdzie będzie można znaleźć moje opowiadania. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: W opowiadaniu &lt;i&gt;Wyścig szczurów&lt;/i&gt; bardzo obrazowo opisujesz dzień z życia młodej kobiety, pracowniczki wielkiej korporacji. Te hektolitry kawy, papieros za papierosem, wieczna adrenalina. Mogłabyś tak żyć? W ciągłym pędzie, stresie? &lt;/b&gt;&lt;b&gt;Ewa:&lt;/b&gt; Trochę tak żyję... Niemal codziennie słyszę pytanie: Pracujesz zawodowo, masz rodzinę i jeszcze masz czas na pisanie. Jak ty to robisz? Zawsze odpowiadam, że umiem rozciągać dobę. A tak serio, to wszystko kwestia organizacji. Nie umiem się nudzić. Zawsze robię tysiąc rzeczy, w biegu. Odpocznę na emeryturze (śmiech). Różnię się natomiast od bohaterki opowiadania. Staram się zdrowo odżywiać, nie palę, nie piję kawy, nie stawiam kariery ponad wszystko. Trzeba znać umiar i równo dzielić swój czas pomiędzy pracę, obowiązki domowe, hobby, przyjemności i odpoczynek. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: Ewa, jak to odpoczniesz na emeryturze, przecież na emeryturze masz pisać. Co jeszcze zostawiasz sobie na emeryturę poza odpoczynkiem? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ewa: &lt;/b&gt;Zaczęłam pisać i wydawać już teraz, zmieniły się priorytety. Wiem, że raczej tak nie będzie ale miło jest marzyć, że na emeryturze będę oddawała się "nicnierobieniu", spała długo, wygrzewała w słoneczku we własnym ogródku i przestanę wreszcie martwić się o sprawy życia codziennego. Ale znając mnie... jest to niewykonalne. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: &lt;i&gt;Polowanie&lt;/i&gt; to jakby zupełnie inny biegun. Tu mamy tradycję, celebrowanie rodzinnych świąt, czas przeznaczony na różne czynności. Czy Ty masz takie własne rytuały, bez których nie wyobrażasz sobie świąt? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ewa:&lt;/b&gt; Tradycyjnie ubieranie choinki, przygotowanie stołu świątecznego, a na Wielkanoc koszyczka. Uwielbiam przygotowywać z synem lukrowane pierniczki, łańcuchy i ozdoby z papieru. Czasem robimy naszyjniki z surowców naturalnych lub wyszywamy woreczki mikołajowe. Niestety nie mogę nazwać tych czynności rytuałami bez których nie wyobrażam sobie świąt, bo robię to z doskoku i nie co rok. Nie zawsze mam na to czas i bardzo mi przykro z tego powodu. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: Twoje opowiadania do zbiorku &lt;i&gt;O, choinka&lt;/i&gt; nie są typowymi świątecznymi, lekkimi i łatwymi opowiadaniami. &lt;i&gt;Cud narodzin&lt;/i&gt; ma przynajmniej happy end, ale &lt;i&gt;Polowanie&lt;/i&gt; już nie kończy się wesoło. Skąd taki pomysł na opowiadania świąteczne? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ewa: &lt;/b&gt;Od początku wiedziałam, że to ryzykowne zagranie opublikować smutne opowiadanie w zbiorku świątecznym, po który sięga się raczej w dobrym nastroju. Założenie jednak było takie, by opowiadania różniły się od siebie, by pokazały różne aspekty świąt. Choć życzyłabym sobie inaczej, niestety nie każdy jest w święta szczęśliwy. Czasem my dorośli nie zdajemy sobie sprawy, że kogoś krzywdzimy. Często są to dzieci, które nie rozumieją świata dorosłych i wszystko biorą bardzo osobiście. Jeżeli moim opowiadaniem uświadomię ludziom kilka spraw, to osiągnęłam swój cel. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: &lt;i&gt;W nadziei na lepsze jutro&lt;/i&gt;, Twoja debiutancka powieść zbiera bardzo dobre recenzje. Pomysł, aby wprowadzić w życie małżeństwa po kryzysie dwie kobiety, które mogą poważnie zakłócić chwiejną jeszcze równowagę w życiu małżonków jest odważny. Jak Ty przyjęłabyś taką sytuację? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ewa:&lt;/b&gt; Pytasz czy przyjęłabym pod swój dach dwie obce kobiety? Myślę, że nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie. Wiedząc co mogłoby się wydarzyć, odpowiedziałabym „nie”, ale łatwo nam komentować czyjeś zachowanie znając jego historię. W rzeczywistości co dzień spotykają nas różne nieprzewidywalne sytuacje, podejmujemy jakieś decyzje, które dopiero z perspektywy czasu możemy ocenić. W książce chciałam pokazać jak bardzo różni się sposób rozumowania w zależności od punktu siedzenia. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: W powieści przywołujesz wiele miejsc. Anna jest w Barcelonie, ktoś mieszka w Niemczech, ktoś inny wyjeżdża do Brazylii, jeszcze ktoś odwiedza Grecję. Czy zwiedziłaś wszystkie te miejsca? Lubisz podróżować? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ewa: &lt;/b&gt;Uwielbiam podróżować. Kilkanaście lat temu zwiedziłam kawał świata. Żałuję, że te czasy się skończyły, rodzina i praca skutecznie przygwoździły mnie do jednego miejsca. Barcelonę natomiast znam bardzo dobrze, bywam tam przynajmniej raz na dwa lata. To przepiękne miasto! &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: Anna, Sabina, Helena – trzy kobiety w Twojej powieści. Dołóżmy pracoholiczkę z Wyścigu Szczurów i żonę policjanta z Cudu narodzin. Do której z nich jest Ci najbliżej? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ewa:&lt;/b&gt; Każda z nich ma cząstkę mnie. W końcu to ja je stworzyłam. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: A czy mogłabyś wymienić jedną cechę, która łączy Cię z każdą z tych kobiet? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ewa:&lt;/b&gt; Hmmm, nie wiem czy chcę je wymieniać. Wystarczy, że czytelnicy będą wiedzieć, że coś tam w nich jest ze mnie. Niech uruchomią wyobraźnię. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: Kiedy najlepiej Ci się pisze? Kiedy zdania się same układają w głowie tak, że palce nie nadążają stukać po klawiaturze? Rano? Czy może nocą, gdy wokół cisza i ciemność? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ewa:&lt;/b&gt; Pora dnia nie ma dla mnie znaczenia. Ważne by wokół był spokój. Muszę mieć jeszcze wolny umysł i poczucie, że czas mnie nie goni. Dlatego czasem piszę dzień po dniu, a czasem przez miesiąc nawet nie otwieram pliku, bo zżera mnie jakiś stres związany z pracą zawodową albo problemami domowymi. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: Co robisz w chwilach wolnych od codzienności i pisania? &lt;/b&gt;&lt;b&gt;Ewa: &lt;/b&gt;W chwilach wolnych od codzienności piszę. W chwilach wolnych od pisania robię wszystko inne. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: No tak, pisanie i codzienność pewnie nie zostawiają już dużo czasu na sen. Jesteś raczej śpiochem, czy wystarczy Ci dosłownie 5-6 godzin snu i funkcjonujesz bez problemów? &lt;/b&gt;&lt;b&gt;Ewa:&lt;/b&gt; Uwielbiam spać, kiedyś dziesiąta to był dla mnie wczesny ranek. Dzieciaki nauczyły mnie jednak wstawania o świcie, nie mam już z tym problemu. Do tego dolicz jeszcze kilka pobudek w nocy do malucha i wychodzi, że łącznie nie śpię więcej niż 6-7 godzin. Na co dzień mi to nie przeszkadza, ale raz na jakiś czas dopada mnie takie zmęczenie, że zasypiam nawet na stojąco. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: Rozmawiamy w szczególnym okresie, między Bożym Narodzeniem i Sylwestrem. Na życzenia świąteczne już za późno, ale czego Ci życzyć na 2012 rok? &lt;/b&gt;&lt;b&gt;Ewa:&lt;/b&gt; Nie będę oryginalna jak powiem „zdrowia”, ale nic mnie tak nie rozstraja jak choroby moje albo dzieci. Cały mój misterny plan i organizacja biorą wtedy w łeb. Żyję w stresie, bo nie mogę podołać temu co sobie narzuciłam, cierpi na tym przede wszystkim pisanie i praca. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: A z życzeń takich bardziej wyjątkowych? Jakieś ukryte marzenia, plany, których spełnienia należałoby Ci życzyć?&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ewa:&lt;/b&gt; Chciałabym wydać w 2012 roku dwie powieści, a życzeniem jest by zostały dobrze przyjęte przez czytelników. A z przekory dodam jeszcze, że marzę o słodkim lenistwie. (śmiech) &lt;br /&gt;&lt;b&gt;MO: Tego właśnie Ci życzę wobec tego. Dziękuję, że znalazłaś chwilę na rozmowę. Udanego Sylwestra i wszystkiego dobrego w nowym roku.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;Ewa: &lt;/b&gt;I ja dziękuję. Było mi bardzo przyjemnie rozmawiać z Tobą. Ja także życzę Tobie i wszystkim czytelnikom spełnienia marzeń w 2012 roku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Ng1mUZZ92is/TuJJcv9A1_I/AAAAAAAAAGo/-2l90cWsxsw/s1600/ewa_bauer-225x300.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-Ng1mUZZ92is/TuJJcv9A1_I/AAAAAAAAAGo/-2l90cWsxsw/s1600/ewa_bauer-225x300.jpg" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="background-color: white; line-height: 18px; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Ewa Bauer &lt;/b&gt;- prawnik z wykształcenia, psycholog z zamiłowania. Choć zawsze mówiła, że pisanie książek pozostawia sobie na emeryturę, postanowiła przyśpieszyć ten proces, czego efektem jest wydana w 2011 roku przez wydawnictwo Radwan debiutancka powieść &lt;i&gt;W nadziei na lepsze jutro&lt;/i&gt;. Włada kilkoma językami obcymi, uwielbia podróże w nieznane, ale korzenie zapuściła w Krakowie. Przygotowuje kolejne dwie powieści, których wydanie planuje na 2012 rok. Publikowała opowiadania w zbiorze &lt;i&gt;O, choinka! Czyli jak przetrwać święta&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-3944993687402164122?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/3944993687402164122/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/monika-olasek-dzien-dobry-ewo-odpoczeas.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/3944993687402164122'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/3944993687402164122'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/monika-olasek-dzien-dobry-ewo-odpoczeas.html' title='Wena nie poczeka do emerytury - rozmowa z autorką Ewą Bauer'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Ng1mUZZ92is/TuJJcv9A1_I/AAAAAAAAAGo/-2l90cWsxsw/s72-c/ewa_bauer-225x300.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-2064491944912686568</id><published>2011-12-27T08:40:00.002+01:00</published><updated>2011-12-27T08:55:19.621+01:00</updated><title type='text'>Horyzonty Wyobraźni - rozmowa z jurorem Jackiem Skowrońskim i laureatem pierwszego miejsca Tomaszem Przewoźnikiem.</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="288" src="http://2.bp.blogspot.com/-8zPklFAFGgY/TvlzqMET0lI/AAAAAAAAAQU/Fp81Rho_BJk/s400/03.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;" width="400" /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Jacek Skowroński wręcza Tomaszowi Przewoźnikowi dyplom.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-8zPklFAFGgY/TvlzqMET0lI/AAAAAAAAAQU/Fp81Rho_BJk/s1600/03.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Agnieszka Turzyniecka: &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Witajcie. Tomku, gratuluję wygranej. To Twój pierwszy duży sukces, były też inne konkursy? &lt;/b&gt;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Tomasz Przewoźnik:&lt;/b&gt;  Witam i dziękuję. Dawno temu dostałem wyróżnienie w niewielkim konkursie poetyckim. Jednak poza tym, to wygrana w HW jest moim pierwszym poważnym osiągnięciem. Brałem udział też w poprzednich edycjach, ale bez większych sukcesów.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;AT:  Spotkałam się z takim zdaniem, że pisanie na konkursy stresuje tworzącego. Podobno lepiej pisze się bez „bata” nad głową. czy to opowiadanie było pisane specjalnie na HW? jeśli tak, to nie czułeś w związku z tym presji?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Tomasz: &lt;/b&gt;Tak i nie. Sam koncept powstał wcześniej i miał być wykorzystany w ramach cyklu opowiadań o gejszy, ale szybko okazało się, że można go nie tylko wykorzystać w HW, ale nawet skroić specjalnie na potrzeby konkursu, dodając pewne smaczki, których nie chcę zdradzać, żeby nie psuć puenty przyszłym czytelnikom, ale jak widać pomogło. Takie smaczki mogą być odebrane pozytywnie, bo widać, że autor stworzył coś specjalnie na potrzeby danego konkursu, poświęcił czas i energię, przyłożył się, a nie wyszperał z szuflady dawno zapomniany tekst i wysłał z myślą „może ten się nada”. Oczywiście nie można z tym przesadzić, bo jeśli „przeoptymalizujemy” i na dodatek nie wygramy, to takie opowiadanie może być już nie do użycia w innych miejscach. Poza tym zawsze możemy trafić na jurora, który pomyśli: „O, cwaniaczku! Oczy nam tu mydlisz, dowartościować się chcesz? Nas, starych misiów, na sztuczny miód chcesz nabrać?!” (śmiech)&lt;br /&gt;Tak czy inaczej, opowiadanie najpierw musi być dobre, aby smaczki mogły być w ogóle docenione. Bo co nam po smaczkach, jeśli nie potrafimy sklecić zdania? &lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;AT:  Jacku, jak przebiegał tegoroczny konkurs? Czy jury było zgodne, a może toczyliście zażarte dyskusje? Wiem, że Horyzonty cieszą się dużym powodzeniem, to musiał być nie lada wyczyn, czytać taką ilość tekstów. Pewnie gdy pierwszy raz organizowaliście konkurs, nie spodziewaliście się takiego zainteresowania?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Jacek Skowroński: &lt;/b&gt; To prawda, zainteresowanie konkursem od pierwszej edycji pozytywnie nas zaskakuje, ale nie narzekamy, ponieważ dzięki temu przekonujemy się, że warto! Przyjęliśmy zasadę niedyskutowania o tekstach w gronie jury przed dokonaniem punktacji, by nie sugerować się niczyją opinią, ale i tak okazało się, że byliśmy dość zgodni. Tym większe gratulacje dla laureatów, bo ich teksty obroniły się same. I na pewno nie spoczną na laurach, czego życzę im jak najserdeczniej!  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;AT:  Kiedy i gdzie będzie można przeczytać finałowe opowiadania? Czy zostanie wydana antologia na papierze? &lt;/b&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Jacek:&lt;/b&gt;  Na razie wolałbym nie uchylać rąbka, wydawcy i redaktorzy nie lubią kupować kota w worku, więc pozwólmy im zapoznać się z całością materiału. Postaramy się zrobić jak najlepszy użytek z finałowych opowiadań, bo są tego warte!  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;AT:  Czy wiesz coś o finalistach z poprzednich edycji? W jakim stopniu wygrana pomogła im w dalszej karierze autorskiej? &lt;/b&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Jacek: &lt;/b&gt;Nie jestem w stanie śledzić losów wszystkich laureatów, ale w jednym z ostatnich numerów &lt;i&gt;Nowej Fantastyki&lt;/i&gt; widziałem nazwisko ubiegłorocznej finalistki, natknąłem się niedawno na książkę innego z laureatów pierwszej edycji konkursu. Śmiem twierdzić, że wygrana dodaje wiary i pewności siebie, bez której w tym fachu trudno o sukces. Bo uprawianie literatury przypomina bieg długodystansowy - po drodze są nieuniknione kryzysy, walczy się bardziej z własnymi słabościami niż z przeciwnikiem, sytuacja zmienia się dynamicznie, stawka zawodników topnieje, aż pozostają najwytrwalsi. A ludzie z branży śledzą uważnie wszelkie wydarzenia z interesującej ich dziedziny, a także strasznie nie lubią stawiać na ludzi, których zapał okazuje się chwilowy. Dlatego też, rozpatrując propozycje wydawnicze zwracają uwagę nie tylko na ich jakość, lecz i to, w jaki sposób autor budował swoją dotychczasową pozycję. Wygrana w konkursie literackim oznacza wsadzenie stopy między drzwi, a to jest zawsze najtrudniejsze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;AT: Obydwaj prezentujecie dwie antagonistyczne strony tego konkursu - juror i uczestnik. Co możecie poradzić ze swojego punktu widzenia przyszłym uczestnikom konkursu? Co pisać? Jak pisać? A może lepiej: jak nie pisać? &lt;/b&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Tomasz:&lt;/b&gt; Pisać to, co się lubi, bo wtedy widać to w tekście. Tak jest zresztą z każdą robotą, jeśli człowiek jej nie lubi, to daje ona gorsze owoce.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Pisać dobrze. Co to znaczy? Nie mam pojęcia, ale wiem, że napisano na ten temat setki poradników i na pewno nie wyczerpano tematu. Z konkursami w ogóle jest śmieszna sprawa. Startowałem w każdej edycji HW, ale dopiero teraz udało mi się coś wywalczyć. Mimo to opowiadania, które nie dostały się nawet do finałów radzą sobie nieźle. &lt;i&gt;Manekin i Modlitwa&lt;/i&gt; opublikowane, &lt;i&gt;Najlepszy hycel w mieście&lt;/i&gt; (nie dostał się do finałów w tej edycji), najprawdopodobniej pójdzie w marcu w jednym z pism branżowych. &lt;i&gt;Gejsza&lt;/i&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;też wcześniej gościła w HW bez sukcesów.&lt;i&gt; &lt;/i&gt;O czym to świadczy? Ano, o gustach, w które czasami bardzo trudno się wstrzelić. Nie wiem, czy jest sens próbować, czy to warte zachodu. Wydaje mi się, że jeśli wstrzelenie w gusta wiązałoby się z jakimś dużym wysiłkiem, to nie warto. Lepiej pisać swoje i wysyłać przy okazji, gdzie się da. Wygrana jest związana z wieloma niezależnymi od nas czynnikami (od pogody mającej wpływ na recenzentów, po skład jury), więc nie radzę budować na tym swojej wartości. Być może, gdyby akurat wiatr wiał z inną prędkością, to w finałach mielibyśmy całkiem inne teksty. Trochę to umniejsza mój sukces, ale tak uważam i tej wersji się będę trzymał. Podsumowując: pisać to, co się lubi, wysyłać gdzie popadnie i nie przywiązywać się do wyników. Jak mawiał Budda - przywiązanie rodzi cierpienie. No chyba, że mamy dobrego nosa i czujemy, że opowiadanie będzie dobre i idealnie spasuje pod dany konkurs, czy konwencję, wtedy lepiej pójść za głosem intuicji. Tak było z &lt;i&gt;Panem X.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Jacek:&lt;/b&gt;  Tomek zgrabnie ujął zagadnienie, a sam jest najlepszym przykładem, że na sukces składa się ciężka praca, wiara i determinacja. Oraz talent i łut szczęścia. Czym naprawdę jest talent, nie wie nikt, łatwiej zauważyć jego brak, choć prędzej u innych niż u siebie... Dlatego warto startować w konkursach, by przekonać się, czy wychylamy się ponad przeciętność. Z jednym zastrzeżeniem - sukces jest wyraźną wskazówką, że nie tracimy na próżno czasu, natomiast brak naszego nazwiska w gronie finalistów nie przesądza jeszcze niczego. Bo jurorzy mają swe gusta, nastroje i preferencje - podobnie jak czytelnicy - więc nic nie jest definitywnie przesądzone. A szczęście? Ono jest przereklamowane, może zadziałać jednorazowo, w dłuższej perspektywie schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca determinacji i umiejętności doskonalenia warsztatu, bez którego wyobraźnia pisarza jest tylko zlepkiem przypadkowych obrazów. I nie wiem, co pisać, by osiągnąć sukces, lecz jednego jestem pewien - róbmy to, co sprawia przyjemność!  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;AT:  Tomku, od kiedy piszesz? Jakie gatunki uprawiasz, czy tylko fantastykę? Jakie są Twoje dotychczasowe doświadczenia? Czym zajmujesz się prywatnie, czy masz poważne plany związane z literaturą?  &lt;/b&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Tomasz:&lt;/b&gt; Zacząłem w 2008 roku, ale dopiero od 2009, czyli od momentu pojawienia się na &lt;i&gt;Weryfikatorium&lt;/i&gt;, moje pisanie stało się bardziej przemyślane. Zacząłem myśleć nie tylko nad tym, co pisać, ale również - jak pisać, a o tym często zapominają początkujący. Piszę głównie fantastykę, jednak nie jestem specjalnie płodnym twórcą. Pewnie dlatego, że nie mam planów utrzymywania się z tego procederu. Wiem jak nieciekawie wygląda zawód pisarza w naszym kraju, wiem z jakimi problemami się wiąże i nie sądzę, żebym podołał. Ale kto wie, co życie przyniesie. Aktualnie pracuję w korporacji, ale nie mówmy o tym. &lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Moim oczkiem w głowie jest cykl opowiadań (a kto wie, może i dłuższych tekstów) o gejszy, Jonaszu Hosali. Tak, facet gejsza, to nie pomyłka. Mało kto wie, że historycznie rzecz biorąc pierwszymi gejszami byli właśnie faceci, choć ich funkcja była inna, niż ta przypisywana gejszom dzisiaj. Natomiast ja rozwinąłem ten pomysł w jeszcze innym kierunku, a akcję osadziłem na terenie... Śląska, gdzie mieszkam. Powróciłem do łacińskiej nazwy Silesia. Wszystko rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, ale wyrastającej z nieco alternatywnej wersji historii Polski i Europy. Całość przesiąknięta jest brudnym klimatem opuszczonych zakładów przemysłowych, spsychologizowanego okultyzmu (albo zokultyzowanej psychologii?), czy nauk ezoterycznych, środkami zmieniającymi świadomość, herezją i innymi perełkami. Staram się, aby w tym wszystkim nie zgubili się główni bohaterowie, no chyba że ich zagubienie jest akurat częścią akcji.&lt;br /&gt;Czasami piszę coś odbiegającego od powyższego schematu, ale i tak zazwyczaj jest to jakaś wersja SF.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do mojego "dorobku":&lt;br /&gt;1. Debiut w śp. &lt;i&gt;Magazynie Fantastycznym&lt;/i&gt; (w ostatnim numerze) opowiadaniem &lt;i&gt;Gejsza&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;2. Opowiadanie &lt;i&gt;Manekin&lt;/i&gt; w śp. &lt;i&gt;Dozie&lt;/i&gt; (w ostatnim numerze. Tak, moje opowiadania to gwoździe do trumny (śmiech). Do teraz łezka w oku się kręci, gdy widzę rewelacyjne ilustracje do tego tekstu.&lt;br /&gt;3. &lt;i&gt;Esensja &lt;/i&gt;i opowiadanie &lt;i&gt;Dzikie dzieci&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;4. &lt;i&gt;Qfant &lt;/i&gt;i opowiadanie &lt;i&gt;Modlitwa&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;5. Szorcik &lt;i&gt;Bóg ma ręce pełne roboty&lt;/i&gt;, heretycka humoreska w serwisie RW2010.&lt;br /&gt;Jeśli bogowie dadzą, to w marcu pojawi się na papierze opowiadanie &lt;i&gt;Najlepszy hycel w mieście&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Szukam również wydawcy powieści oraz piszę jej kontynuację.&lt;br /&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Poza pisaniem (a ostatnio pozorowaniem pisania) moją pasją jest wspinaczka sportowa oraz wszelkie aktywności na granicy (lub trochę poza) kultury oficjalnej, a więc subkultury, kontrkultury, ukryte wymiary kultury. &lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;AT:  ‎"Wiem jak nieciekawie wygl&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;ąda zawód pisarza w naszym kraju, wiem z jakimi problemami się wiąże" – Jacku,  co Ty na to? skorygujesz? potwierdzisz, zaprzeczysz? &lt;/b&gt;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Jacek:&lt;/b&gt;  Hmm... zawód pisarza. Czy to w ogóle jest zawód? Irek Grin mawia, że z niego nie można wyżyć, ale można się wyżyć. Rodzaj bakcyla, który opanowuje podstępnie, nie tylko umysł, ale i ciało, dostarcza tyleż radości, co frustracji, kusi, grozi i zwodzi, okraszając wszystko solenną obietnicą, że da nam spokój, gdy otrzyma daninę. Lecz szantażyście zawsze mało, więc piszemy kolejną książkę, a on zaciera ręce... Tym niemniej nie narzekam, można się skromnie utrzymać z pisania prozy, dzięki niej poznałem wiele nowych miejsc i niezwykłych ludzi. Choć, gdy widuję na półce księgarskiej książkę z własnym nazwiskiem na okładce, nie opuszcza mnie wrażenie, że to ktoś inny, a zbieżność jest zupełnie przypadkowa... I myślę, że tak będzie zawsze, każda kolejna książka to wyzwanie i przygoda do przeżycia! A ja bardzo lubię przygody i należę do raczej niespokojnych duchów.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;AT:  Zdradzicie już coś na temat opowiadania, które wygrało?&lt;/b&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Tomasz&lt;/b&gt;: Zatytułowane jest &lt;i&gt;Mam obsesję na punkcie pana X&lt;/i&gt;. Dziwny tytuł. Tak to z moimi tytułami bywa, że gdy nie mam na nie pomysłu, to nadaję im tytuł roboczy, który staje się oficjalnym, bo w końcu się do niego przyzwyczajam. Jest to SF, trochę socjologiczne, psychologiczne (nie lubię tego określenia. Odnoszę wrażenie, że nadaje się je każdej książce, o której nie wiadomo co powiedzieć, ale w tym przypadku opowiadanie traktuje właśnie o psychice od strony jej funkcjonowania, więc zostańmy przy nim). Tekst nie jest długi, ale posiada wszystko to, co powinno posiadać dobre opowiadanie, a więc twisty, twistery i inne smaczne potrawy. Jestem z niego zadowolony, choć oczywiście można w nim poprawić jeszcze masę rzeczy. Mamy dwóch głównych bohaterów, jest trochę techniki, ale ta akurat gra całkowicie drugoplanową rolę. Nie wiem, co więcej powiedzieć. Może Jacek niech teraz trochę nakłamie (śmiech).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Jacek:&lt;/b&gt;  Dla mnie największą wartością zwycięskiego opowiadania (bo wysoki poziom warsztatowy rozumie się sam przez się) była nienachalność przekazu autorskiego, sprowadzająca się do pozwolenia czytelnikowi na rozumienie tekstu po swojemu. Czyli żadnych oczywistych puent, żadnego wtłaczania między wiersze filozoficznej głębi, żadnego „dociążania” tekstu didaskaliami słowno-stylistycznymi. Najlepsza proza jest po prostu opowiadaniem historii! A jeśli opowieść jest niebanalna w warstwie fabularnej, wciąga i porywa, to autor nie musi wyjaśniać, co miał na myśli.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;AT: W takim razie czekamy z niecierpliwością, na publikację tegoż opowiadania. Dziękuję Wam za rozmowę, a Tobie Tomku życzę dalszych sukcesów literackich!&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Tomasz, Jacek&lt;/b&gt;: Dziękujemy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-pUsPF2oVpwY/Tvl0LBeP3AI/AAAAAAAAAQg/wX6vPNY4LUU/s1600/P8081474.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-pUsPF2oVpwY/Tvl0LBeP3AI/AAAAAAAAAQg/wX6vPNY4LUU/s320/P8081474.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial;"&gt;Jacek Skowroński&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial;"&gt;–&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt; współzałożyciel i zastępca redaktora naczelnego magazynu fantastyczno-kryminalnego &lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;Qfant&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;, laureat Grand Prix Ogólnopolskiego Konkursu na Opowiadanie Kryminalne (2008 r.). Autor powieści sensacyjno-kryminalnej &lt;/span&gt;&lt;em class="western"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial;"&gt;Był sobie złodziej oraz Mucha, a&amp;nbsp;także wielu opowiadań m.in. w&amp;nbsp;zbiorze Mogliby w&amp;nbsp;końcu kogoś zabić&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt; Kolejna powieść już w przygotowaniu. Mieszka w Warszawie, studiował ekonomię w Nowosybirsku i Moskwie, absolwent SGH. Żonaty, córka Sabina. Imał się wielu profesji, zarabiając na życie między innymi jako tragarz, brukarz, sprzedawca butów, włóczęga. Kosmopolita z zamiłowania, kryminalista z wyboru.&amp;nbsp;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-EK6xDA-chcs/Tvl0a-OQRTI/AAAAAAAAAQs/3J0K3JaoFiM/s1600/Tomek.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-EK6xDA-chcs/Tvl0a-OQRTI/AAAAAAAAAQs/3J0K3JaoFiM/s320/Tomek.JPG" width="255" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Tomasz Przewoźnik&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&amp;nbsp;- urodził się w pięknym śląskim miasteczku, słynącym ze sporego stada żubrów ukrywających się w okolicznych lasach. Przyszedł na świat w 1978 roku. Zajmował się dziwacznymi i niewytłumaczalnymi rzeczami – studiował socjologię, obronił pracę dyplomową traktującą o satanizmie, grał na perkusji w kilku zespołach, uprawiał wspinaczkę sportową, a ostatnio pracuje w wielkiej korporacji. Praktykuje buddyjskie techniki męczenia umysłu i interesuje się psychologią głębi oraz wszelkimi systemami duchowego rozwoju wynalezionymi przez ludzi nie wiadomo po co. Szuka kamienia filozoficznego, ale znajduje tylko odłamki, które (na szczęście!) są na tyle duże, żeby wybijać nimi szyby gmachów nielubianych ideologii. Cykl opowiadań o gejszy jest wypadkową tych poszukiwań. W sieci debiutował na łamach kwartalnika &lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;Qfant,&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt; a na papierze w Magazynie Kulturalno-literackim &lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;Doza&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;.&amp;nbsp;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Linki:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;a href="http://horyzonty-wyobrazni.pl/o-konkursie/"&gt;Horyzonty Wyobraźni - strona główna&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Opowiadania Tomasza Przewoźnika:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;a href="http://esensja.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=12025"&gt; "Dzikie Dzieci"&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;a href="http://www.qfant.pl/index.php?option=com_k2&amp;amp;view=item&amp;amp;id=1837%3Aqfant"&gt; "Modlitwa"&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://www.rw2010.pl/go.live.php/PL-H6/przegladaj/SMTY2/bog-ma-rece-pelne-roboty.html?title=B%C3%B3g+ma+r%C4%99ce+pe%C5%82ne+roboty"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; "Bóg ma pełne ręce roboty"&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-2064491944912686568?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/2064491944912686568/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/horyzonty-wyobrazni-rozmowa-z-jurorem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/2064491944912686568'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/2064491944912686568'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/horyzonty-wyobrazni-rozmowa-z-jurorem.html' title='Horyzonty Wyobraźni - rozmowa z jurorem Jackiem Skowrońskim i laureatem pierwszego miejsca Tomaszem Przewoźnikiem.'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-8zPklFAFGgY/TvlzqMET0lI/AAAAAAAAAQU/Fp81Rho_BJk/s72-c/03.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-7285419563431817593</id><published>2011-12-23T12:40:00.001+01:00</published><updated>2011-12-23T12:42:15.405+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-krleJ5oW1ww/TvRn-hkuTsI/AAAAAAAAAQI/ZNvlkbOlXas/s1600/378672_292406034126843_100000723474762_990381_632331244_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="277" src="http://4.bp.blogspot.com/-krleJ5oW1ww/TvRn-hkuTsI/AAAAAAAAAQI/ZNvlkbOlXas/s400/378672_292406034126843_100000723474762_990381_632331244_n.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;span style="color: #073763; font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: x-large;"&gt;NASZYM CZYTELNIKOM&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #073763; font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: x-large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #073763; font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: x-large;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;ŻYCZYMY&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #073763; font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: x-large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #073763; font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: x-large;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; WESOŁYCH ŚWIĄT&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #073763; font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: x-large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #073763; font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: x-large;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; I SZCZĘŚLIWEGO&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #073763; font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: x-large;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;NOWEGO ROKU!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #073763; font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: x-large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #073763; font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: x-large;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-7285419563431817593?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/7285419563431817593/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/naszym-czytelnikom-wesoych-swiat-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/7285419563431817593'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/7285419563431817593'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/naszym-czytelnikom-wesoych-swiat-i.html' title=''/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-krleJ5oW1ww/TvRn-hkuTsI/AAAAAAAAAQI/ZNvlkbOlXas/s72-c/378672_292406034126843_100000723474762_990381_632331244_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-5252564941589294505</id><published>2011-12-22T16:54:00.002+01:00</published><updated>2011-12-22T16:59:34.219+01:00</updated><title type='text'>Jak pisać? Rozmowa z autorami Stefanem Dardą i Piotrem Olszówką.</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Agnieszka Turzyniecka:&lt;/b&gt; &lt;b&gt;Witajcie. Zacznijmy od strony praktycznej. Warto rzucać zaraz pracę, zapomnieć o bożym świecie, żeby zostać pisarzem? Pisanie przecież potrzebuje przestrzeni, artysta potrzebuje czasu, a tu takie przyziemne sprawy jak praca i rodzina zawracają mu głowę...&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Stefan Darda:&lt;/b&gt; Witam. Warto realizować marzenia. Jeśli ktoś marzy o tym, by zostać zawodowym pisarzem, powinien do tego dążyć wszelkimi możliwymi środkami. Zanim jednak porzucimy pracę, wypadałoby najpierw wydać na zasadach rynkowych (bez współfinansowania) przynajmniej parę książek i zobaczyć, jak są przyjmowane przez czytelników.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Piotr Olszówka:&lt;/b&gt; Witaj. Od strony miejsca w życiu pisanie jest bardzo osobistym nałogiem, takim samym jak palenie. Niczym więcej. Jeśli ktoś uważa, że żona i dzieci przeszkadzają mu wyskoczyć na fajkę... to najwyraźniej nie powinien mieć rodziny. I tyle. Ani palenie fajek, ani pisanie, ani zakładanie rodziny nie jest obowiązkiem - ale trzeba tego chcieć, żeby miało sens. Jeśli ktoś uważa, że praca przeszkadza mu pisać - niech rzuca pracę i tworzy swoje arcydzieła. To jego intymna sprawa - byle swoje intymne sprawy załatwiał bez narażania niezainteresowanych. Człowiek, który chce pić i palić na cudzy rachunek - jest pasożytem. Ten, który na tej zasadzie chce się realizować jako artysta-pisarz – również. Poza tym rodzina ponosi koszty naszego pisania - nie wolno o tym zapomnieć, że doba ma 24 godziny i tylko kilkoma możemy dowolnie dysponować. Jeśli poświęcimy je na nasze egoistyczne przyjemności, to zabieramy czas poświęcony dla dzieci, na przykład. Dzieci sławnych pisarzy rzadko mogą i potrafią to wybaczyć...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Ale jeżeli ktoś potrafi stworzyć rzecz usprawiedliwiającą takie koszty - to droga wolna.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;b style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT:&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;b style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Co sądzicie na temat fan fiction? Jaką wartość ma ten gatunek? Wielu twierdzi, że to strata czasu, inni, że to doskonała szkoła warsztatu. Fora literackie są pełne fan fiction. Warto?&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Piotr: &lt;/b&gt;&amp;nbsp;Literatura piękna to, tak czy siak, zabawa. Fan fiction jest próbą pióra, niezłym polem do ćwiczeń. Ma wartość taką samą jak pastisz, parodia i inne podobne gatunki, ale pokaźna część fan-fika jest nieoryginalna z założenia, bo ją ktoś inny wymyślił. Tyle, że oryginalność w literaturze to sprawa dość skomplikowana... Dopóki człowiek pamięta, że pisanie to zabawa - czemu nie miałby się ćwiczyć w pożytecznej zabawie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Stefan: &lt;/b&gt;&amp;nbsp;Moim zdaniem to strata czasu. Zamiast grzebać w światach wymyślonych przez innych, lepiej tworzyć własne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: No i mamy dwa różne poglądy. Sęk chyba w tym, żeby właśnie zdecydować, czy pisanie to dla mnie tylko zabawa, czy coś poważniejszego.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Piotr: &lt;/b&gt;&amp;nbsp;Zabawa daje najwięcej pożytku, kiedy jest czymś śmiertelnie poważnym...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;AT:&lt;/b&gt; &lt;b&gt;Coraz częściej mamy do czynienia z wartką akcją, krótkimi zdaniami strzelanymi jak z procy, ale żadna książka nie obejdzie się jednak bez opisów. Jak je budować? Na co zwracać uwagę?&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Piotr:&lt;/b&gt; Na ich sens w utworze przede wszystkim... Styl pisania powinien podlegać temu, co chcemy powiedzieć. Elementy opowieści również. Spotkałem się z głosami, że powinienem dokładniej opisywać świat, w którym poruszają się moi bohaterowie. A po co, &amp;nbsp;jeżeli piszę o tym, co się dzieje między nimi, a nie o lasach, które minęli po drodze? Ale jeśli celem opowieści jest relacja między bohaterem a, powiedzmy, przyrodą czyli po prostu to, jak on się czuje będąc w jakimś miejscu - to zaniechanie opisu tej przyrody byłoby niewybaczalnym grzechem. Wielu uczniów (i byłych uczniów) nie przeczytało „Pana Tadeusza” przez opisy. Wielu czyta go głównie dla opisów, bo one czytane na głos grają w uszach. Każdy ma prawo czytać po swojemu, autor ma obowiązek pisać po swojemu. No i jeszcze jedno - żeby opisać coś - trzeba umieć. Jak budować opis? Według elementów najważniejszych, czyli służących głównemu wątkowi opowieści. Wymyślić to, co najważniejsze i dokładać uzupełnienia, żeby było coraz lepiej. A potem odłożyć na bok na dłużej... przeczytać ze świeżym umysłem i bez litości poobcinać. Książka jest jak człowiek - źle wygląda, jeśli wiszą jej jakieś nadmiary po bokach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Stefan:&lt;/b&gt; &amp;nbsp;Trzeba spróbować znaleźć dystans do tego, co się pisze, spojrzeć na historię okiem czytelnika, który potrzebuje czasem wytchnienia od wartkiej fabuły. Warto też pamiętać, że czasem bez opisu cała fabuła jest do luftu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nie ma wzoru na dobry opis - wszystko zależy od danej historii (niektóre potrzebują ich więcej, niektóre mniej) i od wyczucia autora.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: Podobno każda książka o kiepskim pomyśle znajdzie swoich czytelników, o ile jest dobrze napisana. Natomiast kiepsko napisana książka z genialnym pomysłem... No właśnie, na ile liczy się forma, a na ile treść? Załóżmy, że napiszę powieść o smokach i rycerzach. Pomysł wtórny, ale powiedzmy, że napiszę to świetnie warsztatowo. Jakie mam szanse na sukces literacki?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Piotr:&lt;/b&gt; Pytanie jak proszek do prania - trzy w jednym: oryginalność, forma i treść, geniusz a sukces literacki... Zacznijmy od tego, że rozdzielanie formy i treści to podstawowy błąd - tak bardzo podstawowy, że na niektórych wydziałach polonistyki traktowany jak dowcip. „Ważny przekaz” podany w kiepskiej formie artystycznej będzie jak wytworny obiad jedzony widłami w chlewiku z koryta. Albo jak wystąpienie któregoś z naszych polityków...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Tekst ma pewną strukturę, w której forma wypowiedzi i przekaz są nierozerwalnie związane, mają znaczenie komunikatu: jeśli ktoś napisze coś ważnego byle jak, to między wierszami mówi następujące rzeczy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;1. Pomimo moich deklaracji, ta rzecz nie zasługuje na moje zaangażowanie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;2. Jestem nieudolny lub niedouczony - co ciekawego ktoś taki może powiedzieć?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;3. Lekceważę ludzi, którym „toto” wcisnę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&amp;nbsp;Odwrotnie: człowiek wysilający się na nadanie perfekcyjnej formy głupawym myślom mówi:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;1. Przeżywam świat jako popis możliwości - nie mam wam nic do powiedzenia, ale uważam, że zrobię to w niezwykły sposób.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;2. Nie ważne, co myślę - wszystko już było.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;3. Ważne i niezwykłe są moje umiejętności, zachwycajcie się mną.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Oczywiście takie zabawy w odczytanie komunikatu można mnożyć, takie postawy to jest właściwie cała historia literatury. Mistrzami tej drugiej postawy bywali barokowi poeci, tacy jak J.A. Morsztyn. Każda z postaw wbrew pozorom jest cenna, dopóki nie zakłada bylejakości pisania... i związanej z tym bylejakości czytelników. Oryginalność to też temat rzeka. W literaturze od początku dziejów funkcjonuje pojęcie topiki - czyli po prostu zbioru wspólnych znaków, tematów, obrazów, dzięki którym ludzie piszący i czytający porozumiewają się ze sobą. Jak powiem: „Conan” to współczesny przeciętny człowiek załapie od razu, ale XIX-wieczny humanista – już nie. Każda epoka ma swoją topikę, ale są toposy ponadczasowe, a nawet ponadkulturowe - dzięki używaniu tych ostatnich Szekspir jest uwielbiany w Japonii. Człowiek całkowicie oryginalny będzie po prostu oderwany od kultury i niezrozumiały dla nikogo. Dadaiści po pierwszej wojnie światowej udowodnili, że ekstremalna oryginalność jest możliwa... i zupełnie nie ma sensu. Człowiek w ogóle nieoryginalny kleci plagiaty.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Każdy musi to wyważyć po swojemu, dając z siebie tyle, ile potrafi, ludziom, dla których chce pisać. Jeśli opowie starą historię na nowy sposób - to zrobi coś chwalebnego i dobrego, odkrywczego, ożywiającego i wzbogacającego naszą wspólną kulturę. Jeśli wymyśli coś nowego ale kiepsko... to co nowego jest w fakcie, że są ludzie, którzy nie potrafią pisać?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;A czy geniusz gwarantuje sukces... to pytanie do Norwida, nie do mnie. Geniuszem był, oryginalnym i ciekawym myślicielem, którego dzieła są łatwe w czytaniu i bardzo uniwersalne... ale przetrwał tylko dzięki temu, że znalazł JEDNEGO czytelnika: Miriama-Przesmyckiego, który zachwycił się, mozolnie wyszukał rozproszone teksty i zaczął publikować. To samo van Gogh. Każdemu wolno powtarzać ich przygody, proszę bardzo. Jeśli ktoś uważa się za geniusza - niech na początek oberżnie sobie ucho i zobaczy, czy było warto. Zresztą ja nie mam pojęcia, na czym polega geniusz. Łatwiej powiedzieć, czym jest marketing i więź z czytelnikami. Po prostu trzeba pamiętać, że pisze się dla ludzi... i że zauważą wszystko, co włożymy w tekst. Lekceważenie, zapatrzenie w siebie, pychę czy niechęć do nich przede wszystkim. No i co to znaczy sukces? Jaki? Rynkowy (pieniądze) czy artystyczny? Jeśli pożądamy sukcesu rynkowego, to wzorem jest Barbara Cartland. Piszmy jak ona - powieść co miesiąc i różowe okładki, a pieniądze przyjdą. Wbrew pozorom, to też jest trudne i wymaga mistrzostwa, ona była tylko jedna.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Stefan:&lt;/b&gt; Jeśli mówimy o książce jako o przedmiocie wydanym na zasadach rynkowych, to raczej ciężko byłoby znaleźć taką, która jest „kiepsko napisana”. Od tego są profesjonalni redaktorzy, by w procesie wydawniczym wygładzić, poprawić, zasugerować autorowi inne rozwiązania. Co innego kwestia gustu. Jest masa książek, które nie trafiają do jednych, a trafiają do drugich i ciężko wskazywać tego czytelnika, którego gust jest „lepszy. Każdy odbiorca czego innego oczekuje, co innego pobudza jego wyobraźnię, wzrusza, śmieszy, zaskakuje, straszy. Problem nie w tym, by „pisać świetnie warsztatowo” (co nota bene jest jak najbardziej wskazane), a w tym, by umieć dotrzeć z przekazem do czytelnika. I nie ma tu znaczenia, czy piszemy o smokach, wampirach, rycerzach, czy zakochanych nastolatkach.&amp;nbsp;Pomysły są bardzo ważne, ale równie ważna (o ile nie ważniejsza) jest umiejętność ich przedstawienia. Jeśli jedno z drugim idzie w parze, szansa na sukces literacki drastycznie wzrasta.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;AT:&lt;/b&gt; &lt;b&gt;Czy dzisiaj da się jeszcze wymyślić coś nowego? Właściwie to każdy pomysł jest wtórny przy bliższym przyjrzeniu się. Jak znaleźć niszę? Szukać jej w ogóle?&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Piotr: &lt;/b&gt;&amp;nbsp;Nie ma niszy - nie ma czytelników. Po co literatura bez czytelników?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;A co to jest nisza, to już każdy sam sobie musi odpowiedzieć, bo od tego zależy jak będzie pisał. Świat niesie całą masę nowych wyzwań - niektóre tak nowe, że ogół ludzi doceni je za jakiś czas. Niektóre tak stare, że zauważenie ich starości i wtórności to nowe odkrycie. Twórczość w ogóle jest po to, żeby wciąż na nowo oglądać ten sam świat. Nasze własne spojrzenie to najcenniejsze, co możemy stworzyć. Jedyne niepowtarzalne... ujęte w powtarzalnych swojskich słowach i znakach. Jak człowiek popracuje nad sobą, własnym odbiorem i zrozumieniem miejsca w świecie, to i niszę literacką znajdzie przy okazji, i warsztat. Jak się będzie dopasowywał na siłę do niszy, to od nauczycielki-historii dostanie pałę z życia, twórczości i sprawowania. Każdy autor jest do pewnego stopnia niszą sam dla siebie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Stefan: &lt;/b&gt;Pomysły mają to do siebie, że jednym wpadają do głowy, a drugim nie. Jednym wpadają pomysły lepsze, a innym gorsze. Sztuką jest umiejętność ich rozróżnienia. Jeśli dany autor posiadł tego typu zdolność, to z pewnością znajdzie dla siebie (i - rzecz jasna - dla czytelnika) coś nowego, niesztampowego, nietuzinkowego. Ponadto, przy pisaniu należy się kierować nie koniunkturalizmem, a sercem (przykładowo - komuś, kto nigdy nie był na morzu trudno będzie napisać dobrą powieść marynistyczną). Pisanie powinno być czynnością naturalną, a nie wymuszoną takim czy innym trendem lub poszukiwaniem niszy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: Na czym polega budowanie napięcia? Jak się połapać, że to, co piszę, jest nudne? Jak w ogóle nabrać dystansu do swojego tekstu i ocenić go chłodnym wzrokiem?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Stefan:&lt;/b&gt; Przy pierwszych próbach warto poprosić zaufanych znajomych o szczerą opinię, ale po jakimś czasie tego typu wyczucie powinno już przychodzić samo. Tak jak już wspominałem - na tekst trzeba spoglądać okiem czytelnika, więc po zakończeniu pisania warto odłożyć świeży utwór na jakiś czas, a potem spojrzeć nań na trzeźwo, z pewnego czasowego „oddalenia” od momentu jego napisania. Wtedy łatwiej rzucają się w oczy &amp;nbsp;niedociągnięcia, choćby właśnie związane z brakiem odpowiedniego nastroju, potknięcia frazy, sztuczne dialogi czy wodolejstwo w opisach. Napięcie buduje się poprzez tworzenie emocjonalnej więzi pomiędzy postaciami literackimi a czytelnikiem. Jeśli to się nie uda, to choćby autor stosował nie wiem jak karkołomne wolty fabularne, choćby co chwila stawiał bohatera w sytuacji zagrożenia, to czytelnik i tak pozostanie obojętny.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Piotr:&lt;/b&gt; Są setki sposobów. Malarze oglądają obraz z daleka i do góry nogami. Ja po prostu odkładam tekst na bok do chwili, kiedy przestanie mi dudnić w głowie. Czasem też daję do przeczytania znajomym, którzy możliwie jak najbardziej różnią się ode mnie. Każdy ma takich. Nie należy dawać osobom związanym z nami emocjonalnie, lepiej komuś, kto będzie bardziej złośliwy niż matkujący... bo wtedy będziemy gotowi na takie spotkania w przyszłości... i póki czas - będziemy mogli zdecydować, jak wartościowe jest to, co taki złośliwiec wyłapał. Jak budować napięcie? Ucząc się od Hitchcocka i patrząc, jak te nauki stosuje Jackie Chan. To techniki stosowane przez wszystkich wielkich mistrzów, Szekspir zbudował na nich „Romea i Julię”. Ale trzeba je zrozumieć po swojemu, żeby stosować. Czyli uczyć się: oglądać i analizować mistrzów, wyciągać wnioski i sprawdzać w praktyce. Prawdziwa twórczość bierze się głównie z doświadczenia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;AT:&lt;/b&gt; &lt;b&gt;Mówi się o dwóch typach pisarza: taki, który wszystko planuje od A do Z i taki, który pisze spontanicznie. Zapewne jeden i drugi typ ma swoje dobre i złe strony. Po której stronie się opowiecie?&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Piotr:&lt;/b&gt; Ja planuję... "A" to najważniejsza część historii, ta od której zaczynamy, albo ta, która jest esencją opowieści. "Z" to ostatni znaczący element, który wnosi coś do rzeczy. Ale są takie opowieści, które gdzieś tam dojrzewają i nagle wybuchają w głowie całe i gotowe, do ostatniego słowa, aż człowiek nie nadąża zapisywać. Tak było z „Jeszcze raz Morrigan”. Tyle, że takie historie też są jakoś zaplanowane, tylko proces planowania przebiega inaczej, głębiej. Im więcej człowiek potrafi, tym częściej „wybucha” mu w głowie udana opowieść. To trochę jak strzelanie z łuku - żeby strzelać „instynktownie” i trafiać, trzeba najpierw setki razy powtórzyć rytualną sekwencję poszczególnych elementów. W pisaniu nie ma nic przypadkowego, a jak jest - to są to właśnie te rzeczy, które nie wyszły.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Stefan:&lt;/b&gt; Ja nie opowiem się po żadnej ze stron, ponieważ każdy autor ma własny sposób pracy, który w jego przypadku się sprawdza. Sam pracuję w ten sposób, że przed pisaniem mam w głowie coś w rodzaju fundamentów fabularnych, wiem - mniej więcej - jak fabularnie będzie wyglądała książka, wiem to i owo o niektórych z jej bohaterów, ale cała machineria twórcza rusza dopiero w momencie pisania. Czasem postaci zachowują się w sposób, który mnie zaskakuje, czasem fabuła zmierza do finału nieco inną ścieżką, niż początkowo sądziłem, podczas pisania czuję się bardziej pierwszym czytelnikiem danej historii, niż jej autorem i to jest właśnie fascynujące. Gdybym miał pisać według planu, zanudziłbym się na śmierć po kilkunastu stronach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Piotr:&lt;/b&gt; Te fundamenty fabuły to właśnie plan, prawda?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Stefan:&lt;/b&gt; &amp;nbsp;W moim pojęciu plan to wyrażone na piśmie np. rozdziały i podrozdziały danej powieści - coś pomiędzy streszczeniem a konspektem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;AT:&lt;/b&gt; &lt;b&gt;Najbardziej chyba znanym motywem w literaturze jest walka dobra ze złem. Stosunkowo łatwo jest nakreślić bohatera skrajnie dobrego lub złego. Ale książka jest ciekawa często dopiero wtedy, gdy jeden bohater wiąże obydwie te cechy. Jak stworzyć wiarygodną postać? Co sprawia, że bohater jest nieciekawy, nudny i irytujący? A co sprawia, że nas fascynuje?&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Piotr:&lt;/b&gt; A co nas wszystkich fascynuje tak samo? Jaka jest jedyna recepta na człowieczeństwo?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Stefan:&lt;/b&gt; Nie powiedziałbym, że książka dopiero wtedy jest ciekawa, jak bohaterowie mają dobre i złe cechy. Często tak jest, ale jednak takie generalizowanie utrwala mit ocierający się o stwierdzenia zamieszczane w podręcznikach do pisania, stworzonych przez osoby, które wcześniej nie napisały żadnej książki. Nie ma też jednoznacznej odpowiedzi na zadane powyżej pytania. Gdyby były, ktoś wreszcie napisałby podręcznik do pisania, na którym zarobiłby kupę pieniędzy, a w rok po premierze rynek zostałby zalany przez tysiące świetnie napisanych powieści. Trzeba obserwować ludzi wokół siebie, podpatrywać interesujące cechy i zachowania, które później można byłoby jakoś wykorzystać. Trzeba dużo czytać, trzeba dużo pracować nad tekstem, trzeba mieć pomysły i umieć je wykorzystać. Warto mieć przynajmniej trochę talentu do opowiadania historii, trzeba być krytycznym wobec własnych tekstów. Można byłoby tak mnożyć w nieskończoność...&amp;nbsp;Odpowiedź jest prosta - nie ma prostych recept. Ale ta odpowiedź niesie też za sobą obietnicę, że jeśli komuś się uda mimo to stworzyć coś wartościowego, to satysfakcja będzie dzięki temu o wiele większa, niż machinalne wykonywanie poleceń nieistniejącej „prostej instrukcji obsługi napisania książki”.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: Co sądzicie o mieszaniu gatunków? Jak daleko można się posunąć?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Piotr: &lt;/b&gt;Kolejne pytanie akademickie... Skąd się biorą i czym są gatunki literackie... zapraszam na cotygodniowy wykład monograficzny trwający 20 lat, może zdołamy do połowy wyliczyć podstawy tematu. A poważnie: mieszanie gatunków to też pewien uznany gatunek (metoda twórcza) i ma swoich miłośników... oraz niebezpieczeństwa. Jeśli zmieszam powieść obyczajową z kryminałem, to polubią to tylko ludzie, którzy cenią równocześnie kryminał i powieść obyczajową. Ortodoksyjni wielbiciele mnie przeklną. Jak daleko można się posunąć z tą zabawą? Ano tak daleko, na ile pozwala nam znajomość naszych czytelników. Tu ciągle się ryzykuje... całkiem po rycersku: zdołam w pojedynkę przejechać przez całą armię, czy nie? Jak zdołam raz - to czy za drugim razem też się uda? Gatunki literackie są ważnym wsparciem dla czytelnika i handlu... te gotowe książki trzeba jakoś poukładać na półkach, żeby znaleźli ci, co lubią.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nad handlowcami można się sadystycznie poznęcać, napisać książkę-niespodziankę i potem śmiać się, że położyli ją na półkę z historią, a to była fantastyka. Widziałem kiedyś w księgarni książkę pt. „Historia narzędzi tortur” na półce podpisanej ZDROWIE I URODA. Ale szukający historii nie szukali w tym miejscu. No i jak świadczy o autorze skłonność do tak okrutnych zabaw z księgarzami?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Stefan: &lt;/b&gt;Jeśli ktoś zrobi to dobrze, to w moim przekonaniu nie powinno być żadnych granic. Ostateczny werdykt co do sensowności takiej czy innej wizji i tak zawsze na końcu wydaje czytelnik.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: Załóżmy, że właśnie postawiłam ostatnią kropkę mojej pierwszej powieści. Co teraz? Od razu słać do wydawnictw? A może najpierw odczekać? Jak redagować własny tekst?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Piotr:&lt;/b&gt; Postawienie ostatniej kropki to nie koniec pracy. Odczekać trzeba na pewno, bo to zwykłe chamstwo wrzucić komuś tekst z wszystkimi ewentualnymi pomyłkami, niech się męczy z tym, co my raczyliśmy spartaczyć w twórczym szale. Po zakończeniu pisania trzeba odpocząć chwilę a potem włączyć automatyczną korektę, czy nam się nie wkradły literówki. Następnie odczekać dłużej, oczyścić głowę z emocji i zrobić rzetelną korektę gramatyczną. To sprawa ważna, około 1/4 sensu można na tym stracić. No i to my piszemy swoją opowieść a nie redaktor. Nie można zwalać na niego tyle, a samemu zgarniać chwałę. Pisze się zawsze w stanie pewnego podniecenia, dlatego pomyłki i błędy są nieuniknione. Trzeba wiele lat doświadczenia, żeby ich nie popełniać. Dlatego - jeśli wyłapiemy ich wiele, to dobry znak: jesteśmy uważni i mamy chłodną głowę zawodowca. Po skończeniu pierwszej całościowej korekty można ponownie przeczytać swoją historię z pewną dozą krytycyzmu. Niejedno przy tej okazji udoskonalimy, czasem będzie to maleńka zmiana, która ze średniej historii zrobi coś mocnego. Czasem powtarza się ten etap kilka razy, to kwestia doświadczenia - im więcej człowiek napisze, tym lepiej i sprawniej to robi. Ale każdy musi sam szlifować swój tekst. Mozart był jedynym człowiekiem w historii, o którym wiadomo, że pracował bez skreśleń - głównie dlatego, że wyrósł i od dziecka tworzył w specyficznej atmosferze. Jeśli uważamy się za Mozarta... to czas pogadać z psychologiem. A kiedy naprawdę jesteśmy pewni, że tekst jest skończony i doskonały - wysyłamy do redakcji wiedząc, że one są zawalone tekstami i odpowiedzą po kilku miesiącach... jeśli w ogóle odróżnią naszą historię od setek innych. Odpowie najwyżej jedno wydawnictwo na 20.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;I wtedy przyjdzie nam rozmawiać z doświadczonym redaktorem, który powie nam: „Aleś, człowieczku, odwalił kichę, normalnie obciach... wydamy ci tę kaszanę za darmo”. Ten, kto się wtedy załamie, ten zwyczajnie nie umie czytać komunikatu: taki redaktor czyta przecież bardzo dużo, a zawodu uczył się na dziełach mistrzów. Jeśli mimo wzorów, na jakich się wychował, w ogóle zauważył nas na tle tego, co codziennie wrzuca do kosza, to nie jest źle z naszym pisaniem. A jeśli uważa, że warto zainwestować kasę w nasz tekst - to znaczy, że wykonaliśmy pracę wartą inwestycji. Z tego powodu z autorem po debiucie rozmawia się inaczej, niż z niedrukowanym. To człowiek, który się jakoś sprawdził. Dlatego nie jestem wielkim zwolennikiem self-publishingu. To metoda, która zabiera nam sporo szans na doświadczenie, dobra, żeby zaspokoić swoje ambicje, dobra dla znanych autorów pewnych swego... ale nie zapewni nam promocji i istnienia wśród czytelników, ani sprawdzenia się w realiach rynku wydawniczego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;A pisanie to nie jest sposób na łatwy i szybki zarobek. To sposób życia, czasem polegający wyłącznie na dokładaniu do własnej pasji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Stefan: &lt;/b&gt;&amp;nbsp;Propozycję wydawniczą należy wysłać dopiero wtedy, gdy autor jest pewien, że zrobił wszystko, co w jego mocy, by tekst był jak najlepszy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Zatem po postawieniu kropki winien się zacząć żmudny proces pierwszej redakcji autorskiej, który zwłaszcza w przypadku pierwszej powieści jest niezwykle istotny. Nie wiemy, co może wpłynąć na decyzję wydawnictwa, więc staramy się zrobić wszystko jak najbardziej perfekcyjnie - od błędów fabularnych i stylistycznych poczynając, poprzez literówki, aż do właściwego sformatowania tekstu, które ma go uczynić przejrzystym.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Jeśli to nasze pierwsze dzieło, w tym momencie warto je odłożyć na jakiś czas tekst do szuflady, a kopię dać znajomym z prośbą o przejrzenie - na pewno wyłapią błędy, których nam nie udało się zauważyć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Potem warto raz jeszcze przeczytać, a potem pobłogosławić i słać do jak największej ilości wydawnictw. A jeśli odpowiedzi będą negatywne? Próbować poprawić tekst i wysłać do innych. Broń Boże nie wydawać na zasadach self-publishing. Warto walczyć o prawdziwy debiut, a nie wmawiać sobie, że wydawcy się nie znają i iść na łatwiznę, bo łatwe drogi nie prowadzą do ciekawych miejsc.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: To teraz wypada tylko usiąść i pisać... Dziękuję Wam za rozmowę.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Piotr i Stefan:&lt;/b&gt; &amp;nbsp;Dziękujemy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-lA3vWiTI2JU/TvNSd2IbKwI/AAAAAAAAAPk/DkzAqNNvTqk/s1600/Piotr+O+P4150155.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-lA3vWiTI2JU/TvNSd2IbKwI/AAAAAAAAAPk/DkzAqNNvTqk/s320/Piotr+O+P4150155.jpg" width="211" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Piotr Olszówka &lt;/b&gt;&amp;nbsp;- podpisujący swoje komiksy akronimem POL - urodzony w 1970 roku autor komiksów i bajek dla dzieci, ilustrator, pisarz, grafik reklamowy, fotograf, z wykształcenia polonista. Prowadził sekcję szermierki tradycyjnej przy Krakowskim Klubie Szermierzy powiązaną z ARMA-pl. Od początku stulecia współpracuje ze „Świerszczykiem” (w tym miejscu padają zawsze dwa te same pytania, stąd konieczny jest FAQ: 1. tak, tym dla dzieci, 2. tak, on jeszcze wychodzi) jako autor bajek, komiksu „Bartek i Chlorofil” i scenarzysta komiksu „Kotek Mamrotek”. Zilustrował kilkadziesiąt książek... ale nigdy tego nie liczył, bo liczą się te, które dopiero nadejdą. Jako autor fantasy debiutował w „Science Fiction” w 2001 roku. W 2011 nakładem Wydawnictwa Comm wydał „Morrigan” - pierwszy zbiór historii o Królewskich Psach - osadzony w średniowiecznym uniwersum eksperyment z przesunięciem uwagi z przygód na ich skutki. W nachodzącym roku wyda kolejne historie z cyklu i kilka książek dla dzieci oraz ludzi uzależnionych od kota.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Rysuje „Paradę Opornych” do poważnych książek edukacyjnych... bo nic tak nie pomaga przełknąć rzeczywistości jak odrobina radosnej głupawki. Wierzy głęboko, że ludzie mają równe żołądki i nierówno pod sufitem. Czci Sokratesa i jego metodę zadawania pytań. Próbuje uczyć się od mistrzów, bo głównie po to wynaleziono Szekspira. Lubi świętą Jadwigę Śląską za jej królewską arogancję i stawianie na swoim. Chodzi boso po śniegu i gorących węglach, żeby upewnić się, że cuda polegają na czymś innym. Mieszka w Krakowie z żoną i starym kotem. Przez ostatnie 19 lat nie znalazł powodu, żeby włączyć telewizor.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;I nie widzi powodów do spisywania swojej biografii, bo wciąż jeszcze żyje.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mrFO4AidXoY/TvNSqRZSJrI/AAAAAAAAAPw/vYmhAyloyp0/s1600/Foto.1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-mrFO4AidXoY/TvNSqRZSJrI/AAAAAAAAAPw/vYmhAyloyp0/s320/Foto.1.jpg" width="263" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Stefan Darda&lt;/b&gt; – (ur. 2 września1972 w Tomaszowie Lubelskim) – polski pisarz, autor głównie literatury grozy. Pochodzi z Lubyczy Królewskiej, obecnie mieszka w Przemyślu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Zadebiutował w październiku 2008 roku powieścią "Dom na wyrębach", która została nominowana do Nagrody Sfinks w kategorii "Polskie powieści roku" (nominowano wówczas 46 utworów, a "Dom na wyrębach" zajął 5. miejsce, uzyskując 357 głosów). Książka została również nominowana do Nagrody im. Janusza A. Zajdla. Jest to książka grozy osadzona w polskich realiach połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, sięgająca do wierzeń ludowych.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;W roku 2010 ukazały się dwa tomy cyklu "Czarny Wygon" (tom pierwszy – "Słoneczna Dolina", tom drugi – "Starzyzna"), którego akcja została umiejscowiona na Roztoczu. Również w 2010 roku ukazała się debiutancka powieść autora, "Dom na wyrębach", w wersji audio, w interpretacji Wiktora Zborowskiego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Utwory Stefana Dardy zdobyły w roku 2011 najwięcej nominacji do Nagrody im. Janusza A. Zajdla – najbardziej prestiżowej nagrody polskiej literatury fantastycznej. Wśród nominowanych utworów za rok 2010 znalazły się powieści: "Czarny Wygon. Słoneczna Dolina" oraz "Czarny Wygon. Starzyzna", a także opowiadanie "Ostatni telefon". Powieść "Czarny Wygon. Słoneczna Dolina" zajęła także trzecie miejsce w kategorii Książka w plebiscycie Nagrody Nautilus za rok 2010.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div lang="zxx"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;W latach 1991–1995 Stefan Darda był muzykiem Orkiestry św. Mikołaja.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="zxx"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;(źródło - Wikipedia)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-5252564941589294505?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/5252564941589294505/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/jak-pisac-rozmowa-z-autorami-stefanem.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/5252564941589294505'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/5252564941589294505'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/jak-pisac-rozmowa-z-autorami-stefanem.html' title='Jak pisać? Rozmowa z autorami Stefanem Dardą i Piotrem Olszówką.'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-lA3vWiTI2JU/TvNSd2IbKwI/AAAAAAAAAPk/DkzAqNNvTqk/s72-c/Piotr+O+P4150155.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-431736148159541934</id><published>2011-12-18T10:52:00.002+01:00</published><updated>2011-12-18T18:10:24.139+01:00</updated><title type='text'>Anna Pasikowska - Pantofelek</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-XQnlM43v_98/Tu4eWsajDII/AAAAAAAAAOE/FC3886dra-c/s1600/Lucky_005.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-XQnlM43v_98/Tu4eWsajDII/AAAAAAAAAOE/FC3886dra-c/s320/Lucky_005.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Przecież to ona – Adam patrzył w ekran telewizora i nie wierzył. Kobieta, o której myślał przez ostatnie dziesięć lat niemal nieustannie, uśmiechała się do jakiegoś faceta siedzącego z nią przy kawiarnianym stoliku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Mamo co to za film? – zapytał kobietę siedzącą na kanapie i z zapartym tchem oglądającą telewizję.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  No jak to? Nie wiesz?- matka z niedowierzaniem popatrzyła na syna – To najlepszy serial ostatniego roku, wszyscy go oglądają.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Naprawdę, a co to za aktorka?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Podoba ci się – raczej stwierdziła niż zapytała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Całkiem niezła, wiesz jak się nazywa? – Adam starał się panować nad emocjami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Nie jesteś jedyny, wszystkim się podoba,  Anna Grzyńska, bardzo ją lubię, świetnie gra, no i taka piękna. A co ciebie tak zamurowało, patrzysz jak w obraz – pani Maria odwróciła głowę w kierunku syna, bo wiedziała, że jego raczej seriale nie interesują.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  No wiesz, piękne kobiety potrafią przyciągnąć uwagę – mężczyzna starał się zachowywać obojętnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Zwłaszcza twoją – powiedziała ironicznie – czy ty wreszcie zainteresujesz się którąś na poważnie? Co  miesiąc jakaś inna, już nawet imion nie pamiętam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Oj mamo, ty zawsze to samo, widocznie nie trafiłem jeszcze na właściwą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Pewnie nie, ale jak wreszcie trafisz to nie zapomnij mi powiedzieć. Kiedy wracasz do bazy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Jutro kończy mi się urlop, szybko nie przyjadę, więc ciesz się mną jeszcze.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Jak zwykle, jak po ogień,  długo tak jeszcze będziesz na tych rurach latał? Może czas pomyśleć o czymś innym, może o boeingach, tam przynajmniej lepiej płacą – pani Maria denerwowała się bo syn co prawda był pilotem legendarnych już F 16, ale w razie czego, tacy jak on szli na pierwszy ogień.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Oj mamo ty jak zwykle, kocham to co robię, wiesz że te samoloty to moja miłość, a to co zarabiam w zupełności mi wystarczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Szkoda, że tylko samoloty. Byłabym spokojniejsza gdybyś miał już rodzinę – zakończyła rozmowę i ponownie zajęła się serialem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Adam poszedł do swojego pokoju, bo pomimo że nie mieszkał już w domu rodzinnym kilkanaście lat, jego pokój pozostał i zawsze na niego czekał kiedy przyjeżdżał nawet na kilka dni. 10 lat temu ukończył dęblińską uczelnię, potem otrzymał przydział do jednostki w Krakowie, a kiedy nastała era najnowocześniejszych naddźwiękowców przenieśli go do Krzesin pod Poznaniem.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Podszedł do swojego starego, wysłużonego, dębowego biurka i otworzył dolną szufladę. Na jej dnie leżało małe pudełeczko. Wyjął je i otworzył. W środku błyszczał zerwany złoty łańcuszek. Wyjął błyskotkę i zawiesił sobie na palcu. Na łańcuszku dyndał maleńki złoto-czerwony pantofelek ozdobiony błyszczącym mikroskopijnym kamyczkiem. Adam nie wiedział czy to był brylant czy coś mniej cennego ale ta biżuteria była dla niego bardzo ważna, bo dziesięć lat próbował znaleźć jego właścicielkę. I nagle dziś stał się cud, zobaczył ją w telewizji, była podobno znaną aktorką, a on, jako że seriali nie oglądał i kolorowych czasopism nie czytał zupełnie nie wiedział, że kobieta której szukał i o której myślał długie lata jest tak blisko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Usiadł w fotelu, zaczął bawić się łańcuszkiem i przypomniał sobie tamten dzień.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Siedział w dworcowej restauracji, pił kawę, czekał na pociąg do Dęblina. Nagle jak w filmie, drzwi się otworzyły i weszła zjawa. Piękna, zgrabna brunetka, ubrana w obcisłe dżinsy, skórzaną zamszową kurtkę w rudym kolorze i buty na wysokim obcasie. Włosy miała długie błyszczące, które kiedy szła, falowały na wszystkie strony. Podeszła do baru kupiła kawę i rozglądała się szukając miejsca przy stoliku. Nagle zdecydowanym krokiem podeszła do wolnego krzesła obok mężczyzny w mundurze pilota i zapytała:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Przepraszam, czy to miejsce jest wolne? Niestety wszystkie inne są zajęte.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Tak, proszę – zająknął się zaskoczony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Usiadła, założyła nogę na nogę, obok postawiła niewielka walizkę na kółkach, a jednorazowy kubek z kawą postawiła zręcznym ruchem na stoliku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Przepraszam, że przeszkadzam ale taki tu tłok – powiedziała aksamitnym głosem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Adam patrzył jak urzeczony i nie mógł oderwać od niej wzroku.   &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Wypiję tylko tę dworcową kawę i znikam, za pół godziny mam pociąg. Dlaczego mi się pan tak dziwnie przygląda? Coś  nie tak?  - zapytała pewnym głosem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Młody mężczyzna ocknął się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Nie, przepraszam, zamyśliłem się. Nie ma pośpiechu, w ogóle  mi pani nie przeszkadza.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Teraz to ona spojrzała na niego z zainteresowaniem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Pilot?- ponownie pewnym głosem zapytała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Tak, widzę że zna się pani na mundurach.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Nic wielkiego, mam kuzyna pilota, stąd rozpoznaję wojskowych po kolorze munduru.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Rozumiem, a mogę zapytać dokąd się pani wybiera, bo ja też za pół godziny mam pociąg.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Do stolicy, a pan pewnie do Dęblina? A jeśli tak, to jedziemy tym samym pociągiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Adam oniemiał. Patrzył na tę dziewczynę i wydawało mu się, że zobaczył anioła z ludzką twarzą. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mu się spotkać kogoś takiego. I to nie chodziło tylko o urodę, ale w ogóle. Ta młoda kobieta miała w sobie coś, co powodowało że wszyscy patrzyli tylko na nią.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  No mam rację czy nie? – niecierpliwiła się widząc, że kolega od kawy nie odpowiada.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Tak do Dęblina – potwierdził - Za miesiąc kończę szkołę, i w świat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- O, gratuluję. Ale szkoda, że studenckie życie się skończy. Ja mam nadzieję je dopiero zacząć. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  A co pani studiuje, jeśli to nie tajemnica?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- O, jeszcze nic, drugi raz próbuję się dostać do Akademii Teatralnej, może w tym roku się uda.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Na pewno, życzę więc powodzenia – powiedział Adam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Chyba musimy się zbierać – powiedziała dziewczyna patrząc na zegarek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- No tak, chodźmy więc, skoro mamy jechać tym samym pociągiem. Mam nadzieję że pozwoli pani sobie towarzyszyć? – zapytał dość niepewnym głosem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Jasne, będzie nam raźniej. Ale proszę mówić mi po imieniu, Anka – wyciągnęła rękę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Adam – też podał jej swoją. Przez chwilę trzymał drobną delikatną dłoń, którą podniósł do ust i pocałował. Właściwie rzadko całował kobiety w rękę ale tym razem wykonał tę czynność z wielka ochotą. Przeszedł go dreszcz bo poczuł dotyk i zapach tej niewiarygodnej istoty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Ależ  z ciebie dżentelmen?! – Anna uśmiechnęła się i zajęła się walizką – dzisiaj już chyba nikt kobiet w rękę nie całuje – popatrzyła na żołnierza i uśmiechnęła się pokazując mu dwa rzędy pięknych zębów, białych niczym z reklamy. Ten uśmiech go zniewolił i spowodował że nie potrafił oderwać od dziewczyny wzroku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Zostało 15 minut do odjazdu, jak zaraz nie wyjdziemy to nie zdążymy wsiąść do naszego pociągu – przypomniała Anna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Tak, idziemy bo już późno – oprzytomniał Adam i pomógł prowadzić walizkę na kółkach. Swoją torbę zarzucił na ramię i udali się na trzeci peron.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Niestety dla Adama, podróż minęła im bardzo szybko. Rozmawiali dosłownie o wszystkim jak para starych dobrych znajomych. Adam słuchał  dziewczyny jak urzeczony, ale i ona nie nudziła się w jego towarzystwie jako, że prawie pilot raczył ją opowieściami z wojskowego życia studenckiego co wywoływało salwy śmiechu, który brzmiał niczym radosny śpiew ptaków o poranku,  u tej czarnowłosej piękności. Zanim się obejrzeli byli już w Sochaczewie Adam nie mógł przeboleć, że za chwile będą musieli się rozstać.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Aniu, dasz mi swój telefon? – zapytał niepewnym głosem - Może moglibyśmy się spotkać czasami jak już będziesz studiowała w tej Warszawie? Choć ja chyba będę miał bazę w Krakowie,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Chcesz mój telefon? Ok, jakbyś chciał pogadać to zadzwoń, może uda się nam kiedyś spotkać – i podała mu numer, który rozanielony mężczyzna zapisał w swoim telefonie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Adam odprowadzając dziewczynę do drzwi wagonu wiedział, że zadurzył się w niej po uszy, zauroczyła go, zaczarowała i sam już nie wiedział co jeszcze. Krótko mówiąc wpadł po same uszy. Pożegnali się na dworcu centralnym w Warszawie, Adam oczywiście obiecał że niedługo zadzwoni, życzył Annie powodzenia na egzaminach i niestety musieli się rozstać bo pociąg ruszał dalej. Dziewczyna pomachała mu na pożegnanie uśmiechając się magicznie, a on już do samej stacji docelowej o niczym innym nie myślał tylko o Annie, która w ciągu tych kilku godzin podróży skradła mu serce.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wrócił do przedziału. Już chciał usiąść na fotelu gdy nagle zobaczył, że na podłodze błyszczy się coś na złoto czerwono. Schylił się, podniósł i oniemiał. Trzymał w ręku łańcuszek ze złoto-czerwonym pantofelkiem, który jeszcze niedawno wisiał na szyi jego uroczej towarzyszki podróży. Włożył rękę do kieszeni i nawet się ucieszył, że ma pretekst żeby od razu zadzwonić. Jakież było jego zdziwienie kiedy okazało się, że telefonu nie ma, zaczął szukać na siedzeniu, podłodze przedziału, niestety aparatu nigdzie nie było. Przypomniał sobie, że na peronie zrobiło się małe zamieszanie no i pewnie w tłoku ktoś sprytnie zaopiekował się jego cennym już teraz telefonem. Mężczyzna był tak wściekły, że nie wiedział co ma zrobić, oczywiście nie chodziło mu o aparat ale o ten numer, który dopiero co zapisał. Próbował nawet przypomnieć sobie cyfry, ale niestety zapisywał tak szybko, że nie było szans aby przypomniał sobie całość. Siedział, trzymając w ręku ów czerwony pantofelek i prawie płakał ze złości na samego siebie. Boże czy można mieć w życiu większego pecha? – pomyślał tylko i próbował przypomnieć sobie co mówiła Anna – wiedział że jutro zaczyna egzaminy, że zatrzymała się u jakiejś ciotki ale to wszystko, żadnych konkretnych danych. Gdyby mógł, to jutro przyjechałby pod Akademię i z pewnością by ją odnalazł, ale to było niemożliwe, nie dostanie przepustki, nie ma szans, w wojsku nie ma zmiłuj, za samowolne opuszczenie szkoły i jednostki nieźle by mu się dostało. A teraz, zwłaszcza przed zakończeniem nauki, poszukiwania dziewczyny były niewykonalne. Przecież nawet nie wiem jakie ma nazwisko – dokonał kolejnego odkrycia-  ale idiota ze mnie – rozmyślał, co teraz zrobić? – głowa go rozbolała, wyszedł na korytarz. Patrzył w okno niewidzącym wzrokiem, był wściekły. Wiedział tylko że Anna miała pozostać w stolicy przez kolejne cztery dni. Myślał o niej bez przerwy, miętoląc w ręku łańcuszek który był jedyną realną rzeczą jaka mu po niej została. Przez następnych kilka dni szukał jakiegoś rozwiązania ale nie mogąc opuścić Dęblina, nie był w stanie nic zrobić. Po zakończeniu lotniczej edukacji, kiedy był w rodzinnym mieście też próbował, ale nie wiedząc gdzie dziewczyna mieszka, bo o tym nie wspominała, nie był w stanie nic zrobić. W czasie wakacji pojechał nawet na uczelnię gdzie zdawała egzaminy ale po pierwsze kandydatów do zawodu aktora były setki, to jeszcze nikt nie chciał mu udzielić żadnej informacji bo ochrona danych i takie tam…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Adam w końcu się poddał, ale nie mógł przestać o niej myśleć, wszędzie ją widział, nawet jak już pracował w bazie lotniczej pod Krakowem pojechał do Warszawy i kilka dni w czasie urlopu koczował pod akademią szkolącą przyszłych adeptów sztuki  aktorskiej. Na próżno, pomyślał że może nie dostała się i w końcu odpuścił . Ale nigdy nie zapomniał tych dużych brązowych oczu, zapachu perfum unoszącego się dookoła kobiety i jej promiennego uśmiechu oraz głosu, który rozpoznałby wszędzie. Te kilka godzin spędzonych z czarnowłosą zmieniło całe jego życie. Nawet nie podejrzewał, że można się tak zakochać,  nie móc przestać myśleć, nie móc zapomnieć. Jej roześmiana twarz powracała w snach, próbował zobaczyć  ją w każdej poznanej kobiecie, ale nigdy już nie odnalazł tego co zobaczył w jej oczach, uśmiechu, gestach. Poznawał różne dziewczyny, wiązał się z niektórymi ale żadna nie była Anną z pociągu którą poznał 10 lat temu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;I nagle teraz, po tak długim czasie ją odnalazł, była, grała, wszyscy ją uwielbiali. A on, kompletny ignorant w sprawach show biznesu nic o niej nie słyszał. Może gdyby znał nazwisko to byłoby inaczej, ale tak?  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Muszę się z nią spotkać, muszę – wrzucił łańcuszek do szuflady, usiadł przed komputerem i wystukał w wyszukiwarce: Anna Grzyńska.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wyskoczyły zdjęcia, życiorys, historia sukcesu. Wszystko wiedział po jednym kliknięciu. Ale ona była popularna od roku, wcześniej grała w jakimś teatrze w Katowicach i dopiero jak dostała rolę w tym serialu zaczęła być znana.  Dowiedział się również, że niedługo odbędzie się premiera filmu z jej udziałem. Szybko ustalił kiedy i gdzie się odbędzie i postanowił zdobyć bilety. Zostały mu dwa tygodnie.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Celebra miała odbyć się w sobotę, więc nie było przeszkód, żeby dojechać do stolicy. Cudem jakimś zdobył jeden bilet i w pełnej gali, czyli w galowym lotniczym mundurze udał się do stołecznego multipleksu.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nie wiedział jeszcze jak ma się z nią spotkać, w jaki sposób jej się przypomnieć, czy ona w ogóle go pamięta, ale to nie było istotne. Dla Adama najważniejsze było to, że w ogóle odnalazł kobietę, o której marzył ostatnie kilka lat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wszedł do kina, zauważył, że wszędzie było wielkie zamieszanie, mnóstwo ludzi, wszyscy poubierani bardzo elegancko, kobiety w wieczorowych błyszczących sukniach, panowie przeważnie w garniturach i on w tym swoim mundurze. Zauważył, że wzbudzał zainteresowanie zwłaszcza wśród pań.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Adam rozglądał się dookoła mając nadzieję, że gdzieś ujrzy Annę ale niestety żadna z kobiet które mijał nie była nią.  Wszedł więc na sale kinową, zajął wyznaczone miejsce. Siedział w miarę blisko ekranu, prawie po środku sali. Obok niego siedziały dwie młode kobiety, nie wiedział kim były, ale na pewno uwagę ich zwrócił przystojny żołnierz w randze kapitana bo tylko uśmiechały się znacząco.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Ale one nic go nie obchodziły, siedział ale rozglądał się dookoła i nagle w drzwiach ukazała się ona. W otoczeniu dwóch mężczyzn, w bordowej długiej sukni, włosach upiętych wysoko. Wchodziła uśmiechnięta, zjawiskowo piękna, a tłum widzów nagradzał ją oklaskami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Adam patrzył i nie wierzył, że wreszcie ją widzi po tak długim czasie. Minęło tyle lat, a ona była jeszcze piękniejsza. Odnosił wrażenie, że nikogo innego na sali nie ma, tylko ona. Bił od niej jakiś blask, otaczała ją tajemnicza aura, której poświata opadała na wszystkich obecnych na sali. Była jak anioł zstępujący z niebios na połacie dnia codziennego.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Tak odbierał aktorkę Adam, i choć niewiele w niej było z tamtej dziewczyny z pociągu, to dla niego przede wszystkim nią pozostała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Mężczyzna patrzył na Annę jak zaczarowany, a ona podeszła do swojego fotela, stanęła jeszcze na moment przodem do publiki, pomachała ręką, obdarowała ostatnim promiennym uśmiechem przed seansem i usiadła w towarzystwie dwóch przystojnych brunetów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Zgasły światła, na ekranie pojawiły się pierwsze sekwencje. Niestety Adam nie mógł się skupić na fabule, widział tylko ją; jak się śmiała, jak była smutna jak coś mówiła, jak jadła obiad, jak tańczyła w objęciach jakiegoś faceta. Trochę się denerwował, czuł że jest zazdrosny, głupio aż mu się zrobiło ale to było silniejsze od  niego. Zastanawiał się jak ułożyło się jej życie, czy ma męża, dzieci, a może jednak nie? Boże, żeby ona była wolna – myślał Adam. W ogóle nie zastanawiał się co zrobi dalej, nawet nie brał pod uwagę, że mógłby z nią nie porozmawiać, nie obchodziło go że była popularna, że była gwiazdą. On ją kochał i to było najważniejsze. Film się skończył, a Adam nieprzerwanie myślał o kobiecie swojego życia. Bo, że nią była nie miał wątpliwości. Próbował w ciemnościach odszukać jej postać ale była tak szczelnie zakryta zagłówkiem fotela, że było to  niemożliwe.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Zapaliły się światła, publiczność klaskała, wstała z miejsc. Okazało się, że dwaj mężczyźni towarzyszący Annie Grzyńskiej to jej dwaj filmowi partnerzy.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Reżyser filmu podszedł do aktorki, pomógł jej wejść na scenę, na którą za chwilę wniesiono wielki kosz z czerwonymi różami. Anna stanęła po środku, przyjmowała gratulacje i uśmiechała się, ale czy była szczęśliwa? Adam nie mógł tego ocenić, podeszła do mikrofonu, podziękowała wszystkim obecnym i nagle jej wzrok przez chwilę zatrzymał się na twarzy wyróżniającego się z tłumu pilota. On to zauważył, patrzyła na niego i spuściła wzrok, ale tylko po to by za chwilę znów spojrzeć, i wydawało mu się że tym razem uśmiechnęła się tylko do niego. Nie był pewien ale może go rozpoznała?  Potem znowu zajęła się celebrą, odbierała kwiaty i gratulacje. A on stał i patrzył jak urzeczony. Wyszedł ze swojego rzędu, zszedł niżej, Anna też powoli schodziła ze sceny. Obserwował każdy jej ruch, chciał się znaleźć jak najbliżej niej. Wychodząc, otoczona wiankiem fanów, na moment zatrzymała wzrok na Adamie, znowu się uśmiechnęła ale dopadli ją dziennikarze i zaczęła udzielać wywiadów. Adam wyszedł z sali kinowej, usiadł w holu dostępnym tylko dla zaproszonych, poczęstował się szampanem i czekał czy nadarzy się okazja do rozmowy. Wszędzie błyskały flesze, było głośno, ludzie stali w grupkach, rozmawiali. Zauważył kilka znanych postaci ze świata filmu, ale nic go one nie obchodziły, wypatrywał tylko Anny, czekał czy wreszcie się pojawi. I w końcu, po pół godzinie, w świetle lamp błyskowych trzaskających niczym burzowe błyskawice, pojawiła się wśród tłumu w fascynującej sukni koloru czerwonego wina.  Zjawisko – pomyślał tylko Adam i postanowił, że jednak ona nie jest już dla niego, to nie jego świat, za dużo szumu, musi o niej zapomnieć. Chciał jeszcze tylko ostatni raz na nią spojrzeć, odwrócił głowę i wtedy ich oczy znowu, trzeci raz tego wieczoru, się spotkały.  Kobieta przeprosiła swoich znajomych i zaczęła się kierować w stronę mężczyzny w mundurze. On jak to zauważył to oniemiał, była coraz bliżej, w końcu stanęła naprzeciw niego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Adam? – zapytała niepewnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Poznałaś mnie? – prawie szeptem wypowiedział te słowa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Przez chwilę, tam na sali się wahałam, ale kiedy wychodziłam byłam już pewna że to ty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Mężczyzna był w takim szoku, że nie wiedział co powiedzieć. Nie dość, że go rozpoznała to jeszcze sama do niego podeszła, zaczęła rozmawiać.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Właściwie to powinnam być na ciebie obrażona, obiecałeś że się odezwiesz- uśmiechała się mówiąc te słowa – ty wiesz że czekałam na twój telefon?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Możemy stąd wyjść? – zapytał tylko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Ale teraz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Tak, teraz, a jeśli nie to będę na ciebie czekał gdzie każesz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Adamie, nie rozumiem, mam obowiązki. Chciałam tylko zapytać co u ciebie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Mężczyzna sięgnął do kieszeni munduru, wyjął maleńkie bordowe pudełeczko, otworzył i wyjął jego zawartość. Anna, kiedy zobaczyła co mężczyzna trzyma w dłoni zaniemówiła. Po chwili jednak powiedziała:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- O Boże, a ja tyle czasu go szukałam. Zupełnie nie wiedziałam gdzie go zgubiłam, a to wtedy, w pociągu? Poczekaj chwilę, powiem tylko że znikam i możemy iść – podjęła szybką decyzję. Wróciła na chwilę do znajomych coś szybko powiedziała i oddaliła się w kierunku sali kinowej. Adam nie wiedział co się dzieje, ale za chwilę podszedł do niego jakiś facet i powiedział:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Proszę za mną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;I udał się za nim w tym samym kierunku, w którym poszła Anna. Szedł korytarzem z którego wchodziło się do innych sal kinowych, ale nagle skręcili w niewidoczne małe przejście na końcu, którego były drzwi. Prowadzący Adama zapukał, po czym usłyszał:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Proszę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Mężczyzna otworzył drzwi i wpuścił zadziwionego konspiracją Adama. Pomieszczenie przypominało coś na kształt garderoby, widocznie mieli takie w multipleksach właśnie na takie okazje jak premiera, żeby gwiazda mogła w spokoju się przygotować do wyjścia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Mam nadzieję, że nie przeszkadza ci, że cię tu podstępnie zwabiłam? – roześmiała się dźwięcznym głosem Anna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Nie, cieszę się, że możemy wreszcie porozmawiać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  A jak to się stało że znalazłeś się tu właśnie dzisiaj? – aktorka nie ukrywała zdziwienia – no i dlaczego wtedy nie zadzwoniłeś? Usiądź proszę – wskazała mu fotel naprzeciw niej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Anno, proszę wybacz mi. To głupie ale kiedy żegnaliśmy się wtedy na dworcu, ktoś wyciągnął mi z kieszeni telefon razem z numerem do ciebie. Byłem wściekły, próbowałem cię odnaleźć wszelkimi możliwymi sposobami ale nie udało mi się. Nie znałem nawet twojego nazwiska – rozpaczliwym głosem mówił.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Rozumiem, a ja myślałam że po prostu nie miałeś ochoty, że zapomniałeś albo nie chciałeś. Przyznam, że przykro mi było bo wydawało mi się, że mnie polubiłeś. No ale cóż, przeżyłam jak widzisz, mam się nieźle – ciągle się uśmiechała, a on patrzył i podziwiał jej piękne oczy, łabędzią szyję, gładki opalony dekolt. W tej oszałamiającej sukni wyglądała jak hollywoodzka gwiazda, jak  bogini, która zaraz rzuci świat na kolana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Nie zapomniałaś tamtego dnia? – pytał nieśmiało i patrzył prosto w te duże brązowe oczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Nie, jak mogłabym zapomnieć podróż w towarzystwie asa przestworzy? – spojrzała na Adama zalotnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- A tam, asa zaraz, nic się nie zmieniłaś, a jeszcze wypiękniałaś, czas działa na twoją korzyść. Przyjęli cię wtedy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Tak przyjęli, pomyślałam sobie że przyniosłeś mi szczęście. No ale nie zadzwoniłeś. Chciałam nawet cię odnaleźć ale pomyślałam, że może nie chciałbyś albo co? No bo gdybyś chciał to byś zadzwonił, do głowy by nie przyszło, że mogli ci ukraść telefon. No ale widocznie tak miało być.  Ty też się nie zmieniłeś dlatego cię rozpoznałam.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Adamowi przypomniało się, że cały czas trzyma w ręku czerwony pantofelek na łańcuszku. Otworzył zaciśniętą dłoń, Anna spojrzała, wzięła do ręki klejnocik.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  I ty cały czas go miałeś?   &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Tak, chciałem ci go oddać ,ale po roku poszukiwań poddałem się, to było beznadziejne.   &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Dostałam ten łańcuszek od babci na osiemnaste urodziny, zawsze go nosiłam, to była rodzinna pamiątka, bardzo stara i akurat przy tobie go zgubiłam. Może to jakiś znak, nie uważasz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Adamowi zrobiło się gorąco kiedy słyszał te słowa. Zrozumiał że dziewczynie też na nim zależało. Dlaczego los nas tak rozdzielił, dlaczego? – myślał z żalem. Bał się jej powiedzieć przy pierwszym spotkaniu, że cały czas ją kocha, że nie może zapomnieć, że cudem zdobył bilety na tę premierę. Nie chciał jej spłoszyć i znowu utracić. Zapomniał, że jest gwiazdą, nie chciał o tym myśleć. Ale w końcu uświadomił sobie, że jak nie teraz, to kiedy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Anno, ja wtedy zakochałem się w tobie, wiesz jak szalałem ze złości że nie mogę zadzwonić?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Kobieta nic nie mówiła, spuściła wzrok, potem znowu na niego spojrzała.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Adam to było dawno temu, minęło już tyle lat, cieszę się że się spotkaliśmy, że odzyskałam tę cenną pamiątkę, ale po co mi o tym mówisz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Postanowił zaryzykować.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Bo cały czas cię kocham, nie przestałem. Nie ożeniłem się, nie mogłem pokochać żadnej kobiety tak jak ciebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Anna patrzyła na niego co najmniej podejrzanie.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Z powodu kilkugodzinnej rozmowy? Nie wierzę, to zwyczajnie niemożliwe.  – spojrzała na niego z politowaniem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Możliwe, zresztą nie licytujmy się, ja wiem że tak jest. A ty? Przecież też czekałaś aż zadzwonię?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- No, tak ale skoro nie zadzwoniłeś to nie płakałam, owszem  nie ukrywam, spodobałeś mi się i liczyłam na przedłużenie znajomości, ale nie było wielkiej tragedii jak to się nie stało. Żyłam dalej, skończyłam studia, pracuję jak widzisz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Wyszłaś za mąż? – zapytał z przestrachem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Za miesiąc wychodzę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Kochasz go? – Adam zapytał wprost. Wiedział, że nie ma prawa, że nie powinien, ale wiedział też, że nic nie ryzykuje, najwyżej Anna go wyśmieje. I albo będzie jego albo zapomni o niej na wieki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Co za pytanie? – Anna nie kryła zdziwienia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Odpowiedz mi proszę, szczerze – uklęknął przed nią wziął jej dłonie w swoje i patrzył prosto w jej oczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Dobrze mi z nim. Jesteśmy ze sobą trzy lata. On mnie kocha, wielbi, nosi na rękach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Pytam, czy ty go kochasz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Anna nie odpowiadała. Adam odwrócił jej dłonie i pocałował delikatnie po wewnętrznej stronie czując zniewalający zapach jej perfum. Potem na nią spojrzał i widział w jej twarzy niezdecydowanie. Nie zabierała rąk, pozwalała, by je całował, a on widział, że sprawia jej to przyjemność. I wciąż milczała. On znowu pochylił głowę i zagłębił swoje usta w jej dłoniach.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Anna podniosła głowę do góry, westchnęła. Wyrwała swoje dłonie z jego rąk, wstała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Adamie po co przyszedłeś? Po co te pytania? – była podenerwowana, widać było że zakłócił jej spokój, że nie wie co odpowiedzieć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Przyszedłem, żeby ci powiedzieć, że cię kocham od tamtego dnia nieustannie, nie mogę przestać o tobie myśleć i chce żebyś była moja.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Anna oniemiała, spojrzała na mężczyznę wściekłym wzrokiem. Odwróciła się, zacisnęła usta, znowu na niego spojrzała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Ty wiesz co mówisz? Spotkaliśmy się raz w życiu, rozmawialiśmy kilka godzin a ty po dziesięciu latach od tego czasu oświadczasz mi się? Jesteś szalony.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Przerażony mężczyzna poczuł jak robi mu się gorąco i zimno na przemian. Obawiał się takiej reakcji ale skromnie liczył też, że ona czuje to samo. Czyżby wtedy aż tak się pomyli? Umiał odróżnić zwykłe zainteresowanie od zadurzenia, był pewien że ona czuje to samo co on, że są dla siebie stworzeni. Gdyby tak nie myślał, nie byłoby go tutaj dziś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Adam wstał, podszedł do niej. Chwycił jej dłoń i podniósł do ust, pocałował. Potem spojrzał jej w oczy i powiedział:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Anno, szukałem cię dziesięć lat, nie jestem już jakimś młokosem, który nie wie co mówi, jestem pewien tego co czuję. Widzisz, ty też nie jesteś właściwie z nikim związana, a ten tam ktoś to tylko zastępstwo, ty go nie kochasz.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Odsunął się od niej trochę, popatrzył na jej twarz. Już nie była zła tylko zaskoczona, bezradna, nie wiedziała ani co odpowiedzieć, ani jak się zachować. Trzymała w dłoni pantofelek na łańcuszku, patrzyła na Adama i powiedziała:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Ja też o tobie nie mogłam zapomnieć, czekałam i czekałam na telefon od ciebie. A gdy minęły dwa tygodnie i nie zadzwoniłeś byłam załamana. Ale co miałam zrobić, żyłam dalej, przyjęli mnie do szkoły, ale nie umiałam się tym cieszyć. Rok wcześniej szalałabym z radości, a wtedy przyjęłam to obojętnie. Ciągle myślałam, dlaczego nie zadzwoniłeś, w każdym wojskowym w niebieskim mundurze widziałam ciebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Adam słysząc te słowa czuł, że jest najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Podszedł do Anny wziął ja w ramiona pochylił się nad nią i pocałował jej piękne duże namiętne usta. Ona nie pozostała obojętna, oddawała mu pocałunki. W pewnym momencie oderwali się od siebie.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  I co teraz? - Zapytała wystraszona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  A co ma być?  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  No przecież za miesiąc wychodzę za mąż.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Jesteś pewna? – zapytał Adam – no  chyba, że za mnie. To jak najbardziej. Anno chcę żebyś za mnie wyszła. Wiem, że to mało romantyczne, ale tak się cieszę że cię odnalazłem tak cię kocham, że już nie myślę o tym co powinienem. Chcę tylko jednego, chcę z tobą spędzić resztę życia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Teraz wiem, że też tego chcę. Twoja obecność spowodowała, że wszystko wróciło. Też się w tobie wtedy zakochałam, to może głupie, ale tak było. To była miłość od pierwszego wejrzenia Adamie. Myślałam, że to minie, że nie można zakochać się w kimś w kilka godzin, ale ja się zakochałam - kiedy wypowiadała te słowa oczy jej błyszczały.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Aniu, można, bo ja też się zakochałem. Szalałem ze złości, z bezradności, wyłem wręcz. Żadna poznana dziewczyna nie była tobą, nie mogłem się z nikim związać. Boże jaki ja jestem szczęśliwy, kocham cię i już nigdy nie chcę stracić.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Podeszła do niego, objęła szyję, on ją do siebie przyciągnął i znowu zaczęli się całować. Długo, namiętnie, gorąco. Po kilku minutach Anna powiedziała:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-  Chodźmy stąd, tłumy się już chyba przewaliły, możemy spokojnie wyjść.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;                                                     ********************&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Był wieczór, blask świec powodował, że nastrój był podniosły. Za dwie godziny miał się pojawić ON. Anna była podekscytowana, domyślała się, że dziś Adam naprawdę się jej oświadczy, bo tamto w kinowej garderobie, to był tylko taki wstęp. Byli dziś umówieni na kolację, uroczystą kolację. Ostatnio nie miała ochoty na wyjścia do restauracji bo paparazzi od miesiąca nie dawali jej żyć. Tabloidy ociekały informacjami na temat odwołanego ślubu z Bilskim, śledziły każdy jej krok, a spragnione sensacji gazety, zapłaciłyby każde pieniądze żeby dowiedzieć się, jaka jest przyczyna decyzji aktorki. Na razie udawało się jej utrzymywać związek z Adamem w tajemnicy. Kochała go bardzo, myślała że tamto uczucie sprzed dziesięciu lat, które wybuchło tak nagle, już dawno minęło ale kiedy ujrzała go na owej premierze, znów poczuła się jak wtedy w pociągu. Była odurzona. Wiedziała tak jak i on że kocha go nieprzerwanie i mocno. Była szczęśliwa i nie żałowała, że nie związała się z nikim przez te lata.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Weszła do garderoby, wyjęła z niej czerwoną krótką sukienkę, czerwone wysokie szpilki. Na szyję założyła ów łańcuszek z czerwonym pantofelkiem. Chciała dziś wyglądać wyjątkowo. Poszukała telefonu, bo chciała wysłać esemesa do ukochanego, ale nagle zobaczyła że otrzymała go jakąś godzinę temu od niego. „Będę dwie godziny później, mam niespodziewany lot, kocham.” Trochę ją to zmartwiło, ale wiedziała że jest pilotem Efa 16-ego i widocznie nie mógł inaczej. Wyszła więc z garderoby, włączyła telewizor i pierwsze co ujrzała to wielki czerwony napis na pasku  KATASTROFA SAMOLOTU F16 W POBLIŻU LOTNISKA OKĘCIE. PILOT  ADAM MIRSKI NIE ŻYJE.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nogi się pod nią ugięły, osunęła się na sofę. Nie wierzyła własnym oczom. Ale napis był tak wyraźny i duży, że nie mogło być mowy o pomyłce. Znowu go straciła, tym razem już na zawsze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-431736148159541934?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/431736148159541934/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/anna-pasikowska-pantofelek.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/431736148159541934'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/431736148159541934'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/anna-pasikowska-pantofelek.html' title='Anna Pasikowska - Pantofelek'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-XQnlM43v_98/Tu4eWsajDII/AAAAAAAAAOE/FC3886dra-c/s72-c/Lucky_005.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-5336350168039822005</id><published>2011-12-15T21:06:00.001+01:00</published><updated>2011-12-15T21:08:41.782+01:00</updated><title type='text'>Aneta Rzepka - Deszczowa panienka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-1ObwtVJ4tko/TupSNvhJGvI/AAAAAAAAANU/rtLCobl4n_o/s1600/deszczowa+panienka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-1ObwtVJ4tko/TupSNvhJGvI/AAAAAAAAANU/rtLCobl4n_o/s1600/deszczowa+panienka.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Nie dokazuj, miła nie dokazuj&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;przecież nie jest z ciebie znowu taki cud&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;nie od razu , miła nie od razu&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;nie od razu stopisz serca mego lód.*&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Od zawsze lubiłam, kiedy padało. Nazywano mnie nawet Deszczową Panienką, bo ożywałam podczas ulewy, a w piękne, słoneczne dni chodziłam smutna, bladłam, kuliłam się, zupełnie jakby brakowało mi powietrza. Moja największą pasją było oglądanie świata, zalewanego strugami wody, słuchanie muzyki kropel, spadających na dachy, chodniki i liście, chłonięcie unoszącego się w powietrzu zapachu świeżości.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Już jako mała dziewczynka siadywałam na ławce, pod szerokim daszkiem babcinej sieni, z upodobaniem oddając się ulubionej pasji – obserwowaniu deszczu. Igrałam z nim, przesyłając zalotne uśmiechy. Moczył wszystko, poza mną, skuloną w bezpiecznej kryjówce, nierzadko okrytą ciepłym kocem. Nieraz jakaś zabłąkana kropla spadła na moją twarz albo zmoczyła nogi, ale wtedy odsuwałam się w kącik i z uśmiechem satysfakcji patrzyłam na szalejący tuż obok deszcz. Zawsze wychodziłam z tych potyczek zwycięsko. No, prawie zawsze, dla sprawiedliwości. Kilka razy mokry kumpel spotkał mnie w drodze ze szkoły, na boisku albo przed sklepem spożywczym. Nie miałam zwyczaju nosić parasola ani kurtki z kapturem, więc tryumfował, uśmiechając się zawadiacko. To nic. Chwile zjednoczenia i namacalnej bliskości były nam potrzebne. Podstępne zagrywki w postaci niespodziewanych ulew nauczyły mnie, iż mam do czynienia z przeciwnikiem, którego potęgi nie należy lekceważyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Było kiedyś w pewnym mieście wielkie     poruszenie&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;wystawiano niesłychanie piękne przedstawienie&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;wszyscy dobrze się bawili, chociaż był wyjątek.*&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wprost uwielbiałam jesień i wczesną wiosnę. W chłodne, deszczowe popołudnia, które zaczynały się wraz ze świtem, a kończyły przed zmrokiem, siadywałam przy oknie i opierałam łokcie o parapet. Grzejnik emanował przyjemnym ciepłem, a na dworze szalała ulewa, często idąca w parze z silnym wiatrem. Krople deszczu rozbijały się o szybę i płynęły w dół, znacząc mokry ślad wędrówki, inne spadały na parapet, grając najwspanialsze serenady, jakie było mi dane słyszeć, jeszcze inne moczyły chodnik przed domem, układając kałużowe obrazy, wodne animacje, tworząc najpiękniejsze układy taneczne. A ja, bezpieczna, w swoim ciepłym, suchym kątku, oglądałam cudowne widowisko. Niekiedy uchylałam nieznacznie okno, żeby poczuć wilgoć w nozdrzach. Do moich uszu docierało wtedy gniewne wycie deszczu, który nie mógł mnie dosięgnąć, chociaż bardzo się starał. Unosząc kąciki ust, przesyłałam mu przez szybę całusa, na pocieszenie.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Jak na Deszczową Panienkę przystało, nie lubiłam kolorowych błyskotek, koralików, wazoników i pudełeczek. Srebrny łańcuszek z wisiorkiem, noszącym barwę wodnej kropelki oraz kryształowe ozdoby na półkach musiały wystarczyć. Ubrania też nosiłam szare, białe, ewentualnie bladoniebieskie, żeby tylko przypodobać się mokremu panu, bez którego życie traciło sens.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Była także inna chwila, której nie zapomnę&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne.*&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Pewnego dnia, gdy siedząc w ogrodowym namiocie, obserwowałam szare niebo, z którego niespiesznie spadały kropelki deszczu, ujrzałam coś, na co nigdy wcześniej nie zwróciłam uwagi. Chmury odeszły nieco w bok, odsłaniając zamglony błękit. Wyglądało to tak, jakby nagle zetknęły się dwa światy. Na ich granicy zakwitła wielobarwna tęcza. Otworzyłam usta w niemym zachwycie. Powietrze jeszcze pachniało deszczem, woda jeszcze wygrywała swoją symfonię, ale szarość już została rozjaśniona odrobinką ciepła i koloru.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Od tej pory czekałam na deszcz już nie tylko po to, żeby się nim nasycić. Chciałam czegoś więcej, pragnęłam, żeby pokazał mi tęczę, wyczarował niezwykły klimat piękna i tajemnicy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wodny kumpel niemal zapłonął z zazdrości. Postanowił mnie ukarać. Odwołał najbliższe odwiedziny, kolejne też i następne... Nie widzieliśmy się ponad miesiąc, chociaż go przepraszałam, błagając choćby o najmniejszą mżawkę. Przyszedł, kiedy byłam już na skraju rozpaczy. Najwyraźniej wiedział, że dłuższej rozłąki nie przeżyję, a może sam się troszkę stęsknił? Wilgotny wiatr zapowiedział, że niebawem będę miała gościa. Wróciłam do domu i przysiadłam na ławce. Patrząc niecierpliwie w zasnute chmurami niebo, czekałam na pierwsze krople. Chciałam, żeby zwilżyły spieczone usta, zatańczyły na policzkach, kazały przymknąć oczy...  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Deszcz uderzył mocno, jakby biczem. Uciekłam pod kuchenny daszek, ale i tam mnie znalazł. Szalał, niczym rozwścieczona bestia, ciskał piorunami, chłostał gołe łydki, wdzierając się pod ubranie. Zdecydowanie za dużo sobie pozwolił. Musiałam wejść do domu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Uchyliłam okno, aby wysłuchać najcudowniejszych kantat i symfonii. Pan wody postarał się jak nigdy wcześniej. Pragnął zapewne na nowo uwieść mnie swym wdziękiem, zachwycić pięknem muzyki, ponownie w sobie rozkochać. Może to dziwne, ale ja... pozostałam obojętna, czekałam na tęczę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Nie dokazuj, miły nie dokazuj&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; przecież nie jest z ciebie znowu taki cud&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; nie od razu, miły nie od razu&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; stopisz serca mego lód.*&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Deszcz potrafił bezbłędnie odczytywać moje nastroje. W końcu znaliśmy się jak łyse konie i wiele razem przeszliśmy. Obojętność wobec swoich poczynań również zauważył. Wpadł w straszny gniew. Nie wiedząc już, jak ze mną postępować, zmarszczył czoło i sypnął drobnymi kuleczkami gradu. Posiadał niezwykłą wprost siłę. Zniszczył kwiaty w ogrodzie, pozrzucał owoce z drzew, podziurawił trawnik.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Rozpaczliwe poczynania wodnego pana nie osiągnęły jednak zamierzonego rezultatu. Nie był już kumplem, przyjacielem, wspaniałym muzykiem, tylko żywiołem, którego się bałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Następnego dnia wyposażyłam szafę w ortalionową kurtkę z kapturem i dużą, czerwoną parasolkę.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;A deszcz? Przychodzi czasem w odwiedziny, takie jego zadanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;i&gt;*Cytaty pochodzą z piosenki Marka Grechuty "Nie dokazuj"&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-5336350168039822005?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/5336350168039822005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/aneta-rzepka-deszczowa-panienka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/5336350168039822005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/5336350168039822005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/aneta-rzepka-deszczowa-panienka.html' title='Aneta Rzepka - Deszczowa panienka'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-1ObwtVJ4tko/TupSNvhJGvI/AAAAAAAAANU/rtLCobl4n_o/s72-c/deszczowa+panienka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-5378274747075900237</id><published>2011-12-15T14:27:00.001+01:00</published><updated>2011-12-15T14:33:08.441+01:00</updated><title type='text'>Cmentarz w Pradze - Umberto Eco - recenzja Agnieszki Lingas-Łoniewskiej</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-lg8p27LJocg/Tun1h9bwFoI/AAAAAAAAANE/KX7-fMbwYJA/s1600/Cmentarz_w_Pradze.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-lg8p27LJocg/Tun1h9bwFoI/AAAAAAAAANE/KX7-fMbwYJA/s1600/Cmentarz_w_Pradze.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Teorie spiskowe. Co jakiś czas słyszymy to hasło, przy okazji co dramatyczniejszych wydarzeń na światowej scenie, czy to politycznej, czy społecznej, czy wreszcie w odniesieniu do historii. Działania jednostki lub grupy ludzi mające na celu wpojenie do opinii publicznej zafałszowanej prawdy o danym wydarzeniu czy sytuacji, aby osiągnąć swój osobisty cel. Manipulacja, manewrowanie każdym człowiekiem na świecie, kreowanie zrozumienia zaistniałych sytuacji w taki sposób, aby było to zgodne z zamierzeniami i planami autorów spisku. Czy jest to możliwe. Aby na globalną skalę przeprowadzić takie działania? Co należy zastosować? Na pewno efekt synergii. Poza tym synchronizm, konsekwencję, bezlitosne trzymanie się planu. A może to tylko wymysł tych, którzy wszędzie doszukują się podstępu i nie wierzą w nieszczęśliwe zbiegi okoliczności, tragiczne wydarzenia, które spłatał tylko i wyłącznie los? Prawda, jak zawsze, może leżeć po środku, jednakże jako materiał literacki jest to na pewno interesujący i dający wiele możliwości motyw.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;To właśnie wykorzystał w swojej najnowszej powieści Umberto Eco. Stworzył enigmatyczną postać Simona Simoniniego, który staje się odpowiedzialnym za sfabrykowanie kolejnej spiskowej historii dziejów, swoistej urban legend, która powtarzana i przekazywana przez kolejne i następne pokolenia, stała się prawdą czasów przeszłych. Ale czy ta prawda jest prawdziwa? Skoro sam autor twierdzi, że większość postaci z „Cmentarza w Pradze” jest realna? Na kartach powieści spotkamy Garibaldiego, młodego Freuda, a i sam Simonini jest podobno postacią na wpół autentyczną. Rzeczony bohater to postać co najmniej zagadkowa. Wydawać by się mogło, że cierpi na rozdwojenie osobowości, zajmuje się fałszerstwami, a także bezlitosnymi zabójstwami, szpiegostwem, jest człowiekiem pozbawionym wszelkich zasad. Nienawidzi Żydów i rzeczony antysemityzm jest wyznacznikiem jego działań. Generalnie historia aż ocieka nienawiścią do narodu żydowskiego, zresztą inne narodowości też dostają coś od krytycznego Simoniniego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;„Włoch jest podstępny, kłamie i zdradza, woli sztylet od szpady, truciznę od lekarstwa”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;„Francuzi sądzą, że cały świat mówi po francusku. (…) Są źli, zabijając z nudów.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;„Niemców charakteryzuje wydzielanie cuchnącego potu. (…) Niemiec cierpi stale na niestrawność spowodowaną nadmierną konsumpcją piwa i kiełbasy wieprzowej, za którymi przepada.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wiedziony krytykanctwem i nienawiścią do ludzi i świata bohater, dokonuje fałszu stulecia, o ile nie milenijnego sfabrykowania pewnego dokumentu, który zamienia się w legendę. Tworzy Protokoły Mędrców Syjonu, prawdopodobny dokument, który powstał po spotkaniu na cmentarzu w Pradze, a mający na celu osiągnięcie przez naród żydowski bezwzględnej dominacji nad światem. &amp;nbsp;Jest to jeden z licznych wątków, które ocierają się o spiskową teorię dziejów, generalnie bohater zieje nienawiścią do wszelkich nacji i organizacji i działa szeroko na tej niwie, aby dokonać ich zniszczenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Powieść Eco to wielowątkowa, myląca tropy, stylowa, nieco zagmatwania historia człowieka, który w swojej nienawiści do świata posunął się tak daleko, że zatracił zdolność postrzegania tego, co jest dobre, a co złe, co jest prawdą, a co sfabrykowaną historią, fałszerstwem, podróbką. Eco bawi się czytelnikiem, bawi się słowem, czasami nieco nuży, innym razem wciąga czytającego w pasjonującą opowieść. Innym razem też bawi swoim sardonicznym poczuciem humoru.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nie powiem, że jest to łatwa powieść, czytać ją należy w skupieniu a i tak czasami można pogubić się w meandrach mylnych tropów, którymi zmierza autor. Jednakże taka jest proza Umberto Eco, w ociekających erudycją wersach można znaleźć wiele dla duszy i umysłu, trzeba tylko umieć szukać i wczytać się całym sobą. Dla wielbicieli tego autora na pewno lektura obowiązkowa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-5378274747075900237?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/5378274747075900237/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/cmentarz-w-pradze-umberto-eco-recenzja.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/5378274747075900237'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/5378274747075900237'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/cmentarz-w-pradze-umberto-eco-recenzja.html' title='Cmentarz w Pradze - Umberto Eco - recenzja Agnieszki Lingas-Łoniewskiej'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-lg8p27LJocg/Tun1h9bwFoI/AAAAAAAAANE/KX7-fMbwYJA/s72-c/Cmentarz_w_Pradze.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-1514119295168214580</id><published>2011-12-15T14:23:00.000+01:00</published><updated>2011-12-15T14:23:41.074+01:00</updated><title type='text'>Żabeł Trojański - Jan Siwmir - recenzja Anety Rzepki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-V1buOyW1ToU/Tun0mdYh-4I/AAAAAAAAAM8/hDGH9CPOXnc/s1600/%25C5%25BCabe%25C5%2582+ok%25C5%2582adka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-V1buOyW1ToU/Tun0mdYh-4I/AAAAAAAAAM8/hDGH9CPOXnc/s320/%25C5%25BCabe%25C5%2582+ok%25C5%2582adka.jpg" width="226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Żabeł Trojański&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; jest debiutem literackim Jana Siwmira, czyli „koligacji małżeńskiej”, kryjącej się pod zmyślnym pseudonimem. Gdybym miała zakwalifikować tę powieść do konkretnej szufladki, miałabym nie lada problem. Znajdują się w niej bowiem wątki kryminalne, detektywistyczne, elementy tekstu obyczajowego, humoreski oraz fragmenty liryczne, które, co prawda, nie pretendują do miana wielkiej poezji, ale też nie mają nią być, gdyż są wprawkami literackimi początkujących poetów. &lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Żabeł Trojański&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; to trzy opowiadania: Śmiertelna dawka poezji, Żabeł Trojański i Doktor Bart, stanowiące konstrukcyjną całość, ale mogące funkcjonować jako autonomiczne teksty. Pierwsze opowiadanie jest prologiem powieści. Nakreśla problem przemytu narkotyków do Polski i przedstawia głównych bohaterów. Akcja rozgrywa się na Mazurach, w otoczeniu pięknej przyrody, a przestępczość zostaje zakryta maską miłości do sztuki (tu poezji) i chęci wspierania jej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Historia opisana w &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Żable Trojańskim&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; jest pozornie inna, przynosi nowy problem. Syn prokuratora, Michał, zwany Maryśką oraz Jan Siwmir, czyli tytułowy Żabeł wyjeżdżają do Walii, aby rozszyfrować sprawę tajemniczych zniknięć Polaków, wyjeżdżających do pracy. Autor z nutą ironii i malowniczą precyzją nakreśla warunki, w jakich żyją i pracują ludzie na wyspach. Opisuje ich problemy, przyczyny, dla których wyjechali z kraju, odsłania najczarniejsze tajniki współpracy z Agencją, mającą zagwarantować możliwość zarobku. Jan Siwmir prowadzi czytelnika do najniższych warstw społecznych. Pokazuje życie człowieka, którego los powalił na kolana i zmusił do pracy ponad siły, nawet upodlił. Powieść nie kończy się rozwiązaniem zagadki kryminalnej, ale tragedią, która uniemożliwia jej odkrycie. Nie ma szczęśliwego finału ani tryumfu sprawiedliwości. Dopiero epilog, czyli opowiadanie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Doktor Bart&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; odsłania, kto stał na czele zorganizowanej przestępczości i na jaką skalę została ona rozszerzona. &lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Niezaprzeczalną zaletą &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Żabła Trojańskiego&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; jest potoczystość i piękno języka,  niewymuszony humor, ciekawe prowadzenie narracji oraz niebanalna fabuła opowiedziana ciekawie i z lekkim mrugnięciem w stronę czytelnika. A wadą? Cóż, liczyłam na bardziej rozbudowany wątek detektywistyczny, na tropienie przestępców, dreszczyk emocji. Tu zostałam tego pozbawiona. Historia toczy się powoli, płynnie, nie ma niespodziewanych zwrotów akcji. Spokój, z jakim snuta jest opowieść nie odbiera jednak przyjemności czytania.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Myślę, że książka może się spodobać zarówno osobom lubującym się w literaturze detektywistycznej, jak i takim, które w powieściach szukają indywidualnych osobowości, ciekawych opisów miejsc czy galerii ludzkich zachowań.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-1514119295168214580?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/1514119295168214580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/zabe-trojanski-jan-siwmir-recenzja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/1514119295168214580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/1514119295168214580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/zabe-trojanski-jan-siwmir-recenzja.html' title='Żabeł Trojański - Jan Siwmir - recenzja Anety Rzepki'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-V1buOyW1ToU/Tun0mdYh-4I/AAAAAAAAAM8/hDGH9CPOXnc/s72-c/%25C5%25BCabe%25C5%2582+ok%25C5%2582adka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-1282297379639390043</id><published>2011-12-15T14:18:00.002+01:00</published><updated>2011-12-15T14:20:11.024+01:00</updated><title type='text'>Puszka Pandory - Kornelia Romanowska - recenzja Agnieszki Lingas-Łoniewskiej</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uQRj8II2WQg/TunzUxtWyGI/AAAAAAAAAM0/MY3K4R0N9jw/s1600/Puszka+Pandory.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-uQRj8II2WQg/TunzUxtWyGI/AAAAAAAAAM0/MY3K4R0N9jw/s1600/Puszka+Pandory.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 0.48cm; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Autorka książki, którą miałam przyjemność przeczytać, to młoda osoba z pisarskim zacięciem i poetycką duszą. Ma na swoim koncie kilka "popełnionych" wierszy, a teraz debiutuje na rynku prozy. Kornelia Romanowska, bo to o niej mowa, stworzyła sensacyjny romans, który wykorzystuje pewien schemat, chętnie wykorzystywany zwłaszcza w filmach, ale robi to w sposób świeży i wciągający.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 0.48cm; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;"Puszka Pandory" to historia znanej polskiej celebrytki, młodej utalentowanej piosenkarki, Dominiki Orzechowskiej, która nagle znajduje się w niebezpieczeństwie. Ktoś nastaje na jej życie i dziewczyna zaczyna się obawiać o swoje istnienie. Wówczas postanawia wynająć "bodygarda" do ochrony. Okazuje się nim być sarkastyczny, mega przystojny i z niejasną przeszłością, Krzysztof Tyszkiewicz. Jak nietrudno się domyśleć, pomiędzy tą dwójką rozpoczyna się rozgrywka, w której biorą udział ich emocje, życiowe doświadczenie, tajemnice i ogrom uczuć. Dominika ciągnie za sobą niezły bagaż przeżyć, związanych głównie z nielubianą przyrodnią siostrą Magdą. Krzysztof... no właśnie... one też wiele przeszedł i niewykluczone, że jego obecny los ułożył się tak, a nie inaczej. Wokół głównej bohaterki zacieśnia się pętla nienawiści, ktoś czatuje na jej osobę, a Krzysztof ma niewiele czasu, żeby odkryć, komu zależy na śmierci piosenkarki. A jednocześnie kobiety, na której zaczyna mu coraz bardziej zależeć. Czytelnik jest świadkiem słownych rozgrywek dwójki bohaterów, śledztwa i burzy emocji co rusz wybuchającej pomiędzy Dominiką i Krzysztofem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 0.48cm; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 0.48cm;"&gt;Książkę czyta się szybko, bohaterowie są sympatyczni a Krzysztof Tyszkiewicz potrafi ująć swoją szorstką osobowością nie tylko swoją klientkę, ale pewnie i niejedną czytelniczkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 0.48cm;"&gt;Myślę, że to dobry start, jeśli chodzi o debiut, autorka ma duży potencjał, ładnie prowadzi akcję, potrafi grać na uczuciach. Może brakło mi tutaj większego napięcia i bardziej rozbudowanego wątku sensacyjnego z nieco głębszym suspensem, ale w końcu to raczej opowieść o miłości, niż książka sensacyjna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 0.48cm;"&gt;Powiem szczerze, że książka mogłaby być nieco grubsza, bo bardzo chętnie przeczytałabym o perypetiach szorstkiego w obyciu ochroniarza i zagubionej, a czasami bardzo zdecydowanej piosenkarki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 0.48cm;"&gt;Życzę Kornelii Romanowskiej dalszych ciekawych pomysłów i nieustającej weny, dzięki której będzie mogła zamieniać je w słowa, wersy, zdania. Na pewno autorka idzie dobrą drogą i z wielką chęcią przeczytam jej kolejne teksty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 0.48cm;"&gt;"Puszkę Pandory" polecam przede wszystkim kobietom, lubiącym miłosne historie, ale oparte na wątkach sensacyjnych czy kryminalnych. Miła lektura na jesienny wieczór.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-1282297379639390043?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/1282297379639390043/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/puszka-pandory-kornelia-romanowska.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/1282297379639390043'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/1282297379639390043'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/puszka-pandory-kornelia-romanowska.html' title='Puszka Pandory - Kornelia Romanowska - recenzja Agnieszki Lingas-Łoniewskiej'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-uQRj8II2WQg/TunzUxtWyGI/AAAAAAAAAM0/MY3K4R0N9jw/s72-c/Puszka+Pandory.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-3253810922719400166</id><published>2011-12-15T14:10:00.002+01:00</published><updated>2011-12-15T14:13:00.238+01:00</updated><title type='text'>Włoskie Sekrety - Małgorzata Yildirim - recenzja Agnieszki Lingas-Łoniewskiej</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-A9SnSdmbfEk/Tunw8O0ZjdI/AAAAAAAAAMs/QUH71zylDMQ/s1600/W%25C5%2582oskie+sekrety.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-A9SnSdmbfEk/Tunw8O0ZjdI/AAAAAAAAAMs/QUH71zylDMQ/s1600/W%25C5%2582oskie+sekrety.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="line-height: 0.48cm; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Lubię marzyć. Czuć jakieś nieznośne oczekiwanie, jak przed pierwszą randką (ech, kiedy to było?) Niecierpliwie czekać na najlepsze. Czasami denerwować się i próbować wyjaśnić to, co zagmatwane i tajemnicze. Mnogość uczuć, feeria wrażeń, a gdy to wszystko jeszcze pojawia się w ujmującej scenerii, czy można pragnąć więcej?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 0.48cm; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="line-height: 0.48cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Może czasu i spokoju, aby dokończyć lekturę tak wciągającej powieści, jaką są „Włoskie sekrety” autorstwa Małgorzaty Yildirim. Przez ostatnie dwa dni nie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="line-height: 0.48cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;mieszkałam we Wrocławiu, lecz w słonecznym Sorrento, gdzie śledziłam losy głównej bohaterki, Mirandy Powell. Amerykanki o polskich korzeniach. Dziewczyna mieszka w Bostonie, często odwiedza rodziców i ma nieco skomplikowany układ z siostrą Katie, która właśnie spodziewa się czwartego dziecka. &amp;nbsp;Niezbyt dobrze układają się jej kontakty z płcią przeciwną, może oprócz przyjaźni z Jackiem, który z kolei preferuje partnerów tej samej płci. Wydawać by się mogło, że nic nie zmieni się w życiu Mirandy. Jednakże gdy umiera jej ukochana ciotka Agnes, siostra mamy, paradoksalnie śmierć tej kobiety zapoczątkuje nowy etap w życiu dziewczyny. Otóż dziedziczy ona dom w dalekim Sorrento we Włoszech. Dom, obciążony rodzinną tajemnicą, którą krok po kroku Miranda zacznie odkrywać. Młoda kobieta wyjeżdża do słonecznej Italii i poznaje nowych ludzi. Pewnego razu, gdy pływa w morzu i łapie ją skurcz, od niechybnej śmierci ratuje ją nieznajomy piękny mężczyzna. Mirandzie wydaje się, że to był tylko sen, jednakże gdy z przyjaciółmi wychodzi do klubu, okazuje się, że tajemniczy wybawiciel to właściciel najpopularniejszej dyskoteki w okolicy. Rafael Silvano, przystojny i tajemniczy, oschły i zagadkowy, obiekt westchnień wszystkich kobiet w Sorrento, w jakiś dziwny sposób odnosi się do Mirandy i na początku nawet nie przyznaje się, że to on uratował ją od utonięcia. W międzyczasie , gdy dziewczyna odkrywa więcej drastycznych szczegółów z życia ciotki, &amp;nbsp;ktoś wyraźnie nie jest zadowolony, że we włoskim domu pojawiła się nowa właścicielka. Niebezpieczeństwo zdaje się krążyć nad głową Mirandy i ponownie dziewczyna wpada w poważne tarapaty. Z których i tym razem ratuje ją Rafael. Kim jest ten zagadkowy i czasami niebezpieczny mężczyzna? Jaką tajemnicę ukrywała ciotka Agnes? Co przeżyła w przeszłości? Czy wszyscy nowo poznani włoscy przyjaciele naprawdę nimi są? Co połączy Mirandę z Rafaelem? A może… co ich połączyło już znacznie wcześniej?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 0.48cm; text-align: justify;"&gt;Zagadki, pytania, tajemnice, przeszłość, nieszczęścia i wszechobecna południowa gorączka pragnień i uczuć towarzyszy czytelnikowi niemal przez cały czas. Autorka wprawnie tworzy atmosferę tajemnicy, &amp;nbsp;składnie buduje napięcie (nie tylko to pomiędzy dwójką głównych bohaterów) i niemal kryminalną akcję, która umiejscowiona w gorącym Sorrento, działa podwójnie na zmysły. Dawno nie wciągnęłam się tak bardzo i w główny wątek i w postaci występujące w powieści. Małgorzata Yildirim stworzyła książkę na czasie, śmiało można ją nazwać romansem, ale nie brakuje w niej akcji, miłości, pożądania, tajemnicy i pięknych scenerii. Do tego dochodzą smakowite przepisy włoskich dań, które sporządzała główna bohaterka, to wszystko wspaniale się komponuje i obrazowo oddziałuje na wyobraźnię czytającego. Jedna z lepszych książek, które ostatnio miałam przyjemność przeczytać. Myślę, że byłby z tego świetny film. Polecam, dajcie się porwać południowemu temperamentowi i spróbujcie odkryć tajemnicę ciotki Agnes&lt;/span&gt;&lt;span style="color: #676767; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 0.48cm; text-align: justify;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-3253810922719400166?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/3253810922719400166/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/woskie-sekrety-magorzata-yildirim.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/3253810922719400166'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/3253810922719400166'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/woskie-sekrety-magorzata-yildirim.html' title='Włoskie Sekrety - Małgorzata Yildirim - recenzja Agnieszki Lingas-Łoniewskiej'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-A9SnSdmbfEk/Tunw8O0ZjdI/AAAAAAAAAMs/QUH71zylDMQ/s72-c/W%25C5%2582oskie+sekrety.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-1114577899836552181</id><published>2011-12-14T19:21:00.000+01:00</published><updated>2011-12-14T19:21:19.309+01:00</updated><title type='text'>Kornelia Romanowska - Płynny metal</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-eLtwbNdlYRs/TujoYaPnjEI/AAAAAAAAAK8/HNtjkyK-ntQ/s1600/p%25C5%2582ynny+mnetal.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-eLtwbNdlYRs/TujoYaPnjEI/AAAAAAAAAK8/HNtjkyK-ntQ/s320/p%25C5%2582ynny+mnetal.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy [tu] wchodzicie lub Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją.*&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Gdy uniósł delikatnie powieki, nie ujrzał nic prócz czerwieni. Obolałe ciało paliło żywym ogniem. Nie mógł ruszyć ani ręką, ani nogą, co nie byłoby zbyt dziwne gdyby nie fakt, że stał tuż przy zimnym murze. Rozejrzał się na boki, ale w zasięgu wzroku miał ciemność przeszywaną jedynie odległymi jękami i krzykami. Odetchnął kilka razy, ze wszystkich sił próbując ruszyć się z miejsca. Spojrzał w dół. Ubrany był w swój wojskowy mundur. Jakby przez mgłę przypomniał sobie jak rano wychodził z domu. Wspomnienia były zatarte, jakby ktoś próbował mieszać w jego umyśle, czyszcząc wszystko, co czyniło go tym, kim jest. Po chwili poczuł, jak unosi rękę. Oglądał ją z każdej strony, poruszał palcami, a później nogą. Mimowolnie zaczął poszukiwać broni, która zawsze znajdowała się z tyłu w spodniach, jednak tym razem zniknęła. Zaklął pod nosem i zaczął iść przed siebie, gdy poczuł ocierający się o stopę metal. Sięgnął ręką w tym kierunku i wyciągnął nóż myśliwski.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Przynajmniej tyle – powiedział do siebie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Odległe krzyki zaczynały się zbliżać w miarę, gdy stawiał kroki. Rozglądał się wokół. Przestrzeń wypełniona była czerwienią i mrokiem, i choć miał dobry wzrok, nie był w stanie nic zobaczyć.&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Tu jesteśmy.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Odnajdź nas.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Nie chcemy tego.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Błagam!&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Pomocy…&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Zewsząd dochodziły do niego zawodzące szepty. Powietrze wypełnione było ciężkim zapachem ołowiu i krwi, przez które czuł nudności.&amp;nbsp;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Słowa nie milkły, a wzmacniały się, nabierały na sile proporcjonalnie do jego kroków. Nagle zatrzymał się, czując barierę. Nic nie widział, jednak nienamacalna granica rysowała się tuż przed czubkiem jego nosa. Uniósł pustą dłoń i powoli przesuwał ją wzdłuż ciemności, gdy rozprysło jasne światło, a ból w kończynach rozgorzał od nowa. Siła uderzenia była tak wielka, że odrzuciła go kilka metrów w tył.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Cholera! – krzyknął przeciągle, dotykając krwawiącej dłoni. – Gdzie jestem kurwa?!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Pomóż nam.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Palę się!&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Gdzie jest moja córka?&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Podniósł się z ziemi i ruszył raz jeszcze w stronę bariery, gdy pojawiła się przed nim jakaś postać. Była jedynie mgłą, póki nie podszedł bliżej. Zaciekawiony i przestraszony wpatrywał się w zjawę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Gdzie jestem? – spytał, trzymając nóż w pogotowiu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Naprawdę sądzisz, że jesteś w stanie mnie skrzywdzić? – głos dochodził z daleka. Na pewno nie z gardła kobiety. Ubrana w obcisłą, ciemną suknię wyjętą z ery baroku prezentowała się groźnie, a kontrast między białą skórką, a kruczoczarnymi włosami potęgował to wrażenie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Kim jesteś?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Nazywam się Jaravah, a ty … - zawiesiła na chwilę głos, po czym dodała, uśmiechając się niebezpiecznie. – A ty jesteś w piekle, Jack.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Wydawało mu się, że to zwykły żart.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Piekle?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Nie pamiętasz, prawda?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Przysunęła się do niego. Za jej plecami granica, która wcześniej go odrzuciła, nagle otworzyła się, ukazując przerażający widok stosu ciał. Dłonie i nogi pozawijanie w supły, torsy przygniecione następnymi pociętymi ciałami, a na samym szczycie odziany jedynie w czarne spodnie mężczyzna stał z pochodnią wykrzykując słowa w nieznanym języku, po kolei podpalał członki ludzi, którzy krzyczeli i rzucali się na wszystkie strony.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Czuł nudności, a zawartość żołądka niebezpiecznie zbliżała się do gardła.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Jak…? – zdołał zapytać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Kobieta o imieniu Jaravah położyła smukłą dłoń na jego ramieniu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Sam musisz odpowiedzieć na to pytanie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Nigdy nie oceniał nikogo po wyglądzie. Uważał, że każdy ma prawo do własnych wyborów, a manifestowanie ich ubiorem nie zdawało się złym pomysłem. Tego ranka jednak zmienił zdanie.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Obudził się z niejasnym przeczuciem zagrożenia. Nie przejął się tym. Miewał je często, taka była praca. Jak zawsze wypił mocną, poranną kawę, zapalił papierosa, po czym zajrzał do śpiącej jeszcze żony. Uśmiechnął się pod nosem, patrząc na zwinięte w kłębek ciało. Była zbyt drobna. Wyglądał przy niej jak pędzący czołg, taranujący wszystko po drodze.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Podszedł na palcach do łóżka i pocałował ją w blade czoło.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Kocham cię – szepnął. Przesunął palcami po burzy loków i wyszedł.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Szczelnie zamknął za sobą drzwi, uruchomił alarm i spojrzał jeszcze raz w okno sypialni. Nicole zawsze pojawiała się w nim i machała mu na pożegnanie. Tym razem tego nie zrobiła.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Westchnął ciężko i wsiadł do samochodu, puszczając muzykę i ruszył. Obejrzał się na tylne siedzenie, by sprawdzić, czy wszystko ma.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Usłyszał dźwięk komórki, którą szybko odebrał.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Major Jones.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Majorze niezwłocznie proszę zjawić się w bazie. Mamy problem.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Za chwilę będę.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Odłożył telefon i nacisnął pedał gazu. Nigdy nie mówili, co się dzieje. Jednak zdesperowany głos w słuchawce nie oznaczał nic dobrego. Szybko przejechał przez skrzyżowanie, nie rozglądając się na boki, póki jego wzrok nie przyciągnął stojący na chodniku mężczyzna. Ubrany w czarną skórę, wychudzony i niski. Jednak to nie to było dziwne w jego wyglądzie. Spojrzenie. Przewiercał go na wylot brązowymi oczami, w których czaiło się prawdziwe zło. Uśmiechał się kącikami ust, nie był to jednak uśmiech szczęścia, a nienawiści.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Jack wpatrywał się w niego przez dłuższą chwilę, póki nie usłyszał pisku opon i nie zobaczył tumanu kurzu. Potem zamknął oczy, a wokół panowała ciemność.&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;W dół spojrzyj: oto krwi rzeka już bliska, Gdzie w kotłujące zanurzon jest piany, Kto gwałtem bliźnich na ziemi uciska**&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- To niemożliwe! Jestem dobrym człowiekiem!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Zachwiał się na nogach i upadł na kolana, wiedząc, że nie wymaże z umysłu widoki palących się ciał.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Każdy z was, ludzi, jest zły – powiedziała Javarah, odwracając się tyłem do mężczyzny. – Każdy z was zasługuje na piekło.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Ukrył twarz w dłoniach, zastanawiając się nad swoim położeniem. Miał tylko jedno wyjście. Nie miał nic do stracenia. Spojrzał w górę, na kobietę i rzucił się na nią, wbijając nóż w obnażone plecy. Usłyszał przeciągły krzyk, ale nie bólu, lecz niedowierzania.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Utkwiła wzrok w jego wystraszonym spojrzeniu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- A ranka Mori Nata Ra.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Jack spojrzał pod swoje stopy, gdzie ziemia zmieniła się w ludzkie czaszki i pochłaniała go w głąb. Krzyczał przeraźliwie, próbując ją przepraszać, błagał o litość, jednak nic nie był w stanie zrobić.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Wciągnięty w mrok, czuł jak spada. Jego ciało poruszało się bezwiednie, popychane gorącym powietrzem. I gdy już sądził, że rozpryśnie się na ziemi, zatrzymał się dwa metry nad betonem, po czym upadł.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Nie pragnął niczego tak bardzo, jak powrotu do żony, do życia, jakie wiódł.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Znalazł się jednak w miejscu, z którego nie ma ucieczki. Rozejrzał się wokół. Widział rząd kobiet i mężczyzn przykutych do muru. Ich ciała naznaczone były pręgami po batach. Krew sącząca się z ran utworzyła zlepki. Nagość była przerażająca. Wyglądali, jakby życie już dawno ich opuściło, a ciało zostało tu jedynie na pokaz. Zasłonił dłonią usta, czując zapach palonej skóry.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Próbował odwrócić wzrok, ale gdzie nie spojrzał, widział to samo. Ruszył przed siebie, patrząc tylko w przód, nie zwracając uwagi na pokaleczonych ludzi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Po…Mo..cy…&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Przez chwilę zdawało mu się, że to tylko mózg płata mu figle, jednak znowu usłyszał ten sam przeciągły jęk i odwrócił się w stronę, z której dochodził.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Przykuta do muru kobieta ledwo oddychała. W mroku nie widział jej twarzy. Targany chęcią wydostania się stąd, a pomocą, zastanawiał się, co ma zrobić.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Zaklął pod nosem i podszedł do niej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Jack… to ty?...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Dopiero teraz zrozumiał. Upadł na kolana i zaczął płakać jak dziecko. Nie mógł podnieść wzroku na jej okaleczone ciało. Nie mógł spojrzeć w jej załzawione oczy. Kołysał się i płakał, krzyczał i przeklinał.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Jack… pomóż mi…- jej cichy szept przyprawiał go o nudności.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;W końcu zdobył się na to, by wstać. Ze wszystkich sił starał się zerwać wiążące ją okowy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Zasłoń oczy – poprosił, po czym pocałował ją w czoło i uniósł nóż, błagając siebie w myślach, by nie spudłować.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Gdy została uwolniona, bezwładne ciało wpadło wprost w jego otwarte ramiona.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Przytulił ją do siebie, szepcząc czułe słowa, obiecując, że wszystko będzie dobrze, żeby się nie martwiła i zamknęła oczy. Okrył ją kurtką i wziął na ręce.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Szedł tak bardzo długo. Stracił rachubę czasu. Czuł ból w stopach i dłoniach, jednak parł dalej naprzód. Musiał. Nie mógł teraz zrezygnować.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Cii, kochanie – powiedział, gdy z jej ust wydobył się jęk bólu. – Już niedługo. Wyciągnę cię z tego. Kocham cię.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Tulił jej ciało i płakał, a jego łzy zmywały krew z jej twarzy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Ciężka od krwi i krzyków atmosfera powoli zostawała za nim. Nie wierzył w to, ale doszedł do końca muru, który zdawał się ciągnąć w nieskończoność. Przed jego wzrokiem rozpoczęła się jednak kolejna dolina wypełniona ciałami udręczonych ludzi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Upadł na kolana.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Nie zniosę tego – szepnął do siebie. – Nie zniosę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Poczuł, jak poruszyła się w jego ramionach. Powoli uniosła dłoń do jego twarzy. Pogładziła policzek wierzchem dłoni.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Jack… Musisz.. iść dalej.. – powiedziała z trudem. – Zostaw mnie tu, kochanie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Nigdy! – odparł i podniósł się z klęczek.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Jednak nie była w jego ramionach, a przed nim nie rozciągała się kolejna dolina. Stał nagi, przykuty do muru, który dopiero co minął. Javarah uśmiechała się przed nim, trzymając w dłoniach bat.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Jak się czujesz? – spytała, przeciągając słowa. Z namaszczeniem dotykała przedmiotu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Pieprz się! Gdzie ona jest?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Nic nie odpowiedziała. Usłyszał świst, a później krzyknął, czując, jak bat przecina jego ciało. Raz, drugi, dziesiąty. Krew splamiła ziemię u jego stóp, a kawałki skóry dumnie wbijały się w obnażone kości. Nie miał siły jęczeć, ani błagać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Kobieta podeszła do niego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Masz dość? – spytała słodko, przymierzając się do kolejnego uderzenia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Gdzie.. ona.. jest..? – zdołał wyszeptać, gdy z jego ust popłynęła kolejna fala krwi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Pani Jones? – spytał lekarz, gdy zapłakana kobieta skierowała na niego błagalny wzrok.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Tak… Czy on?.. Będzie żył?&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Przykro mi, ale… Jest w śpiączce. Nie ma szans na to, by odzyskał świadomość. Niezmiernie mi przykro.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Nie… - powiedziała cicho, zanosząc się płaczem. Nie mogła uwierzyć w to, co usłyszała. Nie mogła uwierzyć, że już nigdy więcej jej nie dotknie, ani nie powie, że ją kocha. Nie mogła uwierzyć, że to koniec.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Czy mogę go zobaczyć?&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Oczywiście, proszę za mną.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Szła przez oświetlony korytarz, błagając w myślach, by to był jedynie zły sen, z którego zaraz się obudzi, a on położy dłoń na jej policzku i pocałuje jej usta.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Lekarz wskazał jej salę i oddalił się, dając jej chwilę samotności.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Widziała jego spokojną twarz i zamknięte oczy. Wyglądał, jakby spał. Bezbronny. Chciała go bronić przed tym światem.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Położyła się na łóżku i przytuliła do jego bladej twarzy.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Jack, skarbie. Słyszysz mnie? – spytała cicho. – Czemu?...&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Gładziła dłońmi jego policzki.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Czemu mnie opuściłeś?&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Jej łzy kapały na twarz mężczyzny. Nie wiedziała, ile tak przeleżała, mówiąc do niego, czule całując.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Przepraszam, pani Jones, ale pani mąż jest dawcą. Musi pani zdecydować o odłączeniu&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Spokojny głos lekarza wdrążał się w jej umysł. Jak mogła o tym zadecydować? Jak?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Twoja żona cierpi równie mocno, jak ty, Jack – oświadczyła Javarah, po raz kolejny zadając mu ból. Ciało Jacka powoli rozpadało się na części. Skóra prawie w całości została zdarta, obnażając połamane kości. Normalnie żaden człowiek nie był w stanie przeżyć takich katuszy. Ale to było piekło i tu mogło wydarzyć się wszystko.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Może kolejna partia?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Jack znowu miał swoje ciało, nietknięte batem. Spojrzał na nią zdziwiony.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Tak,  mamy swoje sztuczki na umilanie wieczności – powiedziała. – Zagryź usta, słonko, będzie piekło.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Wal się!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Bat znowu smagał raz za razem, a krzyki Jacka roznosiły się po pustej dolinie, napawając strachem. Javarah doprowadziła go do stanu wycieńczenia, by napoić go i zacząć tortury od nowa, ciesząc się z tego jak dziecko z nowej zabawki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Dlaczego to robisz?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Przez chwilę stała przed nim, uśmiechając się lekko.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Bo mogę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Zróbcie to. Weźcie jego organy – powiedziała kobieta. Zdobyła się na to dopiero po kilku godzinach zastanawiania się, co będzie dobre. Spojrzała na Jacka po raz ostatni. Pocałowała go w czoło.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;- Kocham cię – szepnęła, po czym złapała go za rękę i obserwowała lekarza, który odłączał jej męża od aparatury.&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Gdy jego ciało nie było w stanie znieść większej dawki bólu, ujrzał przed oczami jej rozpromienioną twarz. Była jeszcze piękniejsza niż pamiętał, jeśli to w ogóle mogło być możliwe.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Nicole – szepnął, a pojedyncza łza popłynęła po rozoranej twarzy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Nie! – Krzyk Javarah rozniósł się echem po dolinie. Słyszał w jej głosie złość i zdziwienie. Nie wiedział, co się dzieje, ale ból minął. Po raz pierwszy od kilku godzin odczuł ulgę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Nie możecie tego zrobić!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Zdawało mu się, że poczuł przypływ siły. Ale to nie było to. Piekło. Nie zasługiwał na miano potępieńca. Piekło było w jego umyśle.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Dotknął uwolnioną dłonią snopka światła tuż przed nim.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Uśmiechnął się.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Będę na ciebie czekał – powiedział w przestrzeń, a zapach krwi zniknął.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;*,** - Dante Alighieri "Boska komedia"&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-1114577899836552181?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/1114577899836552181/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/kornelia-romanowska-pynny-metal.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/1114577899836552181'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/1114577899836552181'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/kornelia-romanowska-pynny-metal.html' title='Kornelia Romanowska - Płynny metal'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-eLtwbNdlYRs/TujoYaPnjEI/AAAAAAAAAK8/HNtjkyK-ntQ/s72-c/p%25C5%2582ynny+mnetal.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-2798813193896674735</id><published>2011-12-14T07:34:00.004+01:00</published><updated>2011-12-16T15:39:16.549+01:00</updated><title type='text'>Pogadanki Gryzipiórka</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Zimowa rozmowa z Anną Klejzerowicz i Romualdem Pawlakiem&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Agnieszka Turzyniecka: Witajcie Aniu i Romku. Jest grudzień, zbliżają się święta. Za oknem mróz... O tej porze roku pewnie dobrze się siedzi w zaciszu domowym i tworzy?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Romuald Pawlak&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;: Witaj. Dla mnie pora roku za oknem nie ma znaczenia, kiedy piszę, bo wkraczam w świat wewnętrzny, świat tekstu - i ważne, co tam się dzieje. Jak tam jest zimno, to mnie też jest zimno, jeśli bohater jest załamany, to ja też. Piszę nie patrząc na pogodę, aczkolwiek tego roku jesień była tak piękna i słoneczna, że kilka razy pisałem w głowie, spacerując tu i ówdzie.  U mnie wciąż jest śliczny wrzesień, choć teraz już zimny.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Anna Klejzerowicz&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;: Witam. U nas nie aż tak pięknie, mieszkam w Trójmieście. Sztormy i huragany, co i rusz. Dla mnie pora roku też nie ma większego znaczenia. „Sąd Ostateczny” pisałam zimą, a w książce panuje upalne nadmorskie lato. Może na przekór.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Romuald&lt;/b&gt;: Ech, sztorm nad morzem... Jakie to nastrojowe.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Anna&lt;/b&gt;: Ha, ha, tylko czasem, Romku, ma to swój urok, ale... prąd wyłączają.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: Obydwoje jesteście członkami pewnej tajemniczej grupy na FB. Zdradzicie nam coś o tej grupie?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Romuald&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;: Tak, to grupa Tfórca. To jest literacki gang. „Sprawiedliwość sprawiedliwością, ale racja musi być po naszej stronie”. Zebrało się sporo osób piszących, publikujących - i rozmawiają. No, nie tylko rozmawiają, czasem coś wspólnie wydadzą, jak e-booki „31.10” na Halloween czy „O, Choinka!”. Z mojego punktu widzenia to twórczy ferment - zupełnie nie wiem, czym się to skończy, bo jak to w wirtualu, rzecz może się znudzić i rozmyć, ale nie wykluczam, że za pięć lat będziemy mówić o grupie spod znaku Tfórcy. Serio. To zależy wyłącznie od nas samych. Potencjał jest.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Anna&lt;/b&gt;: Zgadzam się. To fajna inicjatywa. A dla nas ważny jest taki bezpośredni kontakt z innymi autorami. Nie mamy - jak inne zawody - „zakładu pracy”, czyli wspólnego gruntu do spotkań i wymiany doświadczeń. Ta grupa może spełniać tę funkcję. I chyba się sprawdza. Więc oby przetrwała!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: Obydwoje opublikowaliście swoje opowiadania we wspomnianych zbiorach „31.10. Halloween po polsku”, a Ania również w „O,choinka! Czyli jak przetrwać święta”. To niespotykane, że popularni autorzy „papierowi” wspierają rynek e-booków. Jakie macie doświadczenia z tych projektów, warto było? Czy macie poważniejsze plany względem tej formy książki? Co o niej sądzicie?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Anna&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;: To była świetna zabawa, przygoda i przy okazji ciekawe doświadczenie. Coś nowego, ożywczego, spontanicznego. Bardzo mi się podobało. Poza tym rzeczywiście chciałam wesprzeć rynek e-booków, ponieważ dostrzegam w nim potencjał. Żyjemy w czasach przełomowych, na rynku książki też. Jestem o tym przekonana. Jeszcze nie mam sprecyzowanych planów, jeśli chodzi o tę formę publikacji w przypadku własnego pisania, ale... niczego nie wykluczam. Może znajomość tematu kiedyś mi się jeszcze przyda? ;) &lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;A najważniejszą rzeczą, jaką wyniosłam z tej współpracy, jest przyjaźń z całą grupą wspierających się nawzajem autorów. Starszych i młodszych. Uważam, że to jest bezcenne - i w tym dość izolującym się środowisku (bo siłą rzeczy kontakty są utrudnione), to nowa jakość współpracy na tym naszym poletku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Romuald&lt;/b&gt;: Dla mnie to było bardzo pouczające doświadczenie. Przedtem byłem całkowicie sceptyczny. Teraz... już wiem, że jeśli ktoś umie zająć się organizacją, to może z takiej inicjatywy wyjść coś ciekawego. Nie w sensie komercyjnym - tu nadal widzę szklany sufit nisko zawieszony.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;I jak Ania, dostrzegam rodzenie się ciekawej grupy. Środowiska, które się wzajemnie wspiera - i to będzie miało reperkusje nie tylko na polu e-booków, jak sądzę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: W tych zbiorach opublikowaliście swoje teksty często obok autorów bardzo młodych, nawet debiutujących.  Co sądzicie o młodym pokoleniu na rynku? W tym roku ukazała się dobrze oceniana powieść Piotra Sendera, niedawno książkę wydała też młodziutka Kornelia Romanowska, która współtworzy tego bloga. Dawid Kain świętuje sukcesy w gatunku bizzaro, Katarzyna Szewczyk pisze świetne opowiadania. Jak zmieniło się pisanie od czasów, kiedy zaczynaliście? Czy dzisiaj jest inaczej, może łatwiej jest zaistnieć, po tym jak Masłowska utorowała drogę twórcom bardzo młodym? Czy młode pokolenie pisze inaczej?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Anna&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;: Nie, nie pisze inaczej, a raczej każdy autor pisze inaczej - przynajmniej tak powinno być. Forma publikacji jest nowa, gdyż często jest nią publikacja elektroniczna lub wręcz publikacja w sieci, na blogach, serwisach, portalach literackich itp. O, Wasz blog jest tego świetnym przykładem. No i super, im więcej możliwości, tym lepiej. Kibicuje młodych twórcom - a zwłaszcza... tfórcom.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Romuald&lt;/b&gt;: Nic się nie zmieniło. Masłowska też zresztą nie była żadnym przełomem. Na długo przed nią pojawił się szesnastoletni Dukaj, a jeszcze wcześniej choćby Marek Pąkciński, którego pamiętają tylko tacy starcy jak ja (śmiech).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: A czy jest jakiś optymalny wiek dla debiutu?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Romuald&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;: Tak. To wiek, w którym człowiek przestaje opowiadać bzdury, a zaczyna rozumieć, że świat jest skomplikowany. Metrykalnie może to być wiek inny dla każdego, ale dobra literatura powstaje z przemyśleń na pewnym poziomie. No i pewnego doświadczenia życiowego, nie da się ukryć.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Anna&lt;/b&gt;: Zgadzam się. Trzeba mieć już pewną wiedzę o życiu, o sobie, o innych ludziach, którą warto podzielić się z czytelnikiem. Bo serwowanie im wyłącznie swoich własnych, młodzieńczych, duchowych rozterek to za mało. One są interesujące tylko dla nas samych, kiedy jesteśmy młodzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: Feliks W. Kres, pisał w swojej „Galerii złamanych piór”, że talent to tylko pięć procent sukcesu. Reszta to ciężka praca. Więc jak to jest, sam talent nie wystarczy? Z drugiej strony, czy bycie rzemieślnikiem urąga pisarzowi?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Romuald&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;: Zacznijmy od drugiego pytania. Bycie DOBRYM rzemieślnikiem nie urąga, bo każdy pisarz wart cokolwiek także posiada warsztat. No i może tę iskrę, która go odróżni od sprawnego rzemieślnika.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Natomiast ta iskra czy talent - no cóż, ja uważam, że to nawet mniej, niż pisze Kres. Bo każdy z nas nosi jakąś tam opowieść, przynajmniej jedną, tę o swoim życiu. Co odróżnia pisarza od kogoś, kto jej nie spisze? Ano to, że ją spisze - i to w taki sposób, iż będzie to ciekawe, wartościowe literacko. Nad tym się pracuje. Czasem latami. Podam dwa przykłady: przez siedem lat pisałem swoją powieść „Cabezano, król karłów”, bo wciąż musiałem coś obmyślić, doczytać, brakowało mi chwilami przekonania, że istniejąca wersja jest tym, o co mi chodziło. Ale teraz jestem z tej książki dumny. A obecnie piszę inną powieść, obyczajową - i chociaż obiecałem sobie, że skończę do końca roku, to nie, już wiem, że może w styczniu, a może w marcu, a przez ten czas będę ją codziennie strugał zdanie po zdaniu, scena po scenie. Co tu jest talentem? Świadomość, że tekst wciąż jest niedopracowany. Umiejętność powiedzenia sobie: Romek, jeszcze nie, jeszcze musisz usiąść na tyłku i nad nią popracować. To jest talent. Umiejętność pracy nad tekstem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;To nie wyklucza talentu. Tylko że on sam nic nie daje - ani satysfakcji, ani konkretnych wyników.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Anna&lt;/b&gt;:  Pisarz powinien dysponować jednym i drugim. Jak każdy twórca. Ale... wszystko zależy jeszcze od tego, co chcesz osiągnąć. Dobry rzemieślnik jest w stanie spłodzić 15 książek w parę lat i jeszcze na nich dobrze zarobić. Ale do historii prędzej wejdzie autor-artysta, który przez całe życie napisze dwa genialne dzieła... Jedno jest pewne: lepiej nie zabierać się za pisanie, nie znając rzemiosła. Talent to rzecz, której się nie da zmierzyć. Choć to potężna rzecz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: Czy mieliście kiedyś taki etap w życiu, że chcieliście się zajmować czymś zupełnie innym? Były momenty zwątpienia w powołanie do literatury?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Romuald&lt;/b&gt;: „Powołanie” kojarzy mi się z wojskiem (śmiech). Zawsze chciałem pisać, to się nie zmieniło. Ale momenty zwątpienia, czy piszę wystarczająco dobrze, oczywiście były. Uczciwie mogę powiedzieć, że i cios w plecy też się zdarzył. Tylko że ja mam świadomość, że arbitrem oceniającym moją twórczość jest czytelnik, a nie ktoś z branży, trzeba też być twardym i umieć wyjść silniejszym z kryzysów. Więc się nie poddaję.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Anna&lt;/b&gt;:  Raczej na odwrót: na różnych etapach życia zajmowałam się czymś zupełnie innym, choć zawsze wiedziałam, że chcę tylko pisać. I, podobnie jak Romek, polegam przede wszystkim na opinii czytelników. A oni na szczęście przyjmują moje książki lepiej, niż mogłam to sobie wymarzyć. W końcu to dla nich piszemy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: To może bardziej pragmatyczne pytanie: Czy w tym kraju da się wyżyć z pisania?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Romuald&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;: Wbrew obiegowym opiniom - da się. Trzeba jednak być dobrym, książki muszą się sprzedawać, niekoniecznie od razu w ilościach bestsellerowych. No i można uzupełniać budżet zajęciami okołoliterackimi, np. pisaniem recenzji, artykułów do pism i gazet, czy wreszcie robieniem redakcji cudzych książek.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Anna&lt;/b&gt;: Można, z zastrzeżeniem: nie tylko z pisania samych książek, ale z całej roboty „okołoliterackiej”. Ale i tak wolę to, niż zajmowanie się czymkolwiek innym.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: A nie myśleliście o prowadzeniu warsztatów literackich? To ostatnio bardzo popularne.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Romuald&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;: Myślałem, ale nie prowadzę działalności gospodarczej, nie wiem, jak to zorganizować.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Niemniej, ja bym nie prowadził warsztatów ogólnie opowiadających o jakichś tam literackich dyrdymałach, w dobie internetu nie ma to sensu. Ani nie brałbym każdego grafomana, żeby tylko mieć pieniądze - jednak szanuję samego siebie. Nie, zrobiłbym raczej warsztaty „Jak napisać i sprzedać opowiadanie” czy „Jak napisać i wydać powieść”. Tekst na stół, i voila, jeśli rokuje, zaczynamy nad nim pracować. Tak to sobie wyobrażam. Zapewne przemawiają przeze mnie własne doświadczenia, ale ja bym sporą część poświęcił nie na sam proces pisania, ale także na nauczenie umiejętności redagowania własnych tekstów na tyle, na ile to możliwe. A 25% czasu na wszelkiego rodzaju kontakty z wydawcami, bo to ważne, a pomijane.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Mam bardzo heretycki stosunek do warsztatów, który można streścić takim hasłem: „Po pierwsze skuteczność”. Myślę, że wiele z warsztatów tylko wyłudza pieniądze, niestety... oferuje ogólniki, oderwane od konkretnego autora, jego doświadczeń i potrzeb.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Anna&lt;/b&gt;: Jeśli chodzi o warsztaty, to właśnie dostałam taką propozycję. Ale dopiero na przyszły rok, więc na razie nie chcę zapeszać. Z tym, że ma to być okresowe zlecenie. Trzymajcie kciuki, bo to interesujące doświadczenie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: Skoro jesteśmy przy warsztatach: jaką macie radę dla początkujących autorów? Takich, którzy piszą w zaciszu domowym, ale jeszcze nie bardzo wiedzą, co z tym zrobić?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Romuald&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;: Włożyć kamizelkę kuloodporną, łyknąć melisy - i to, co się napisało, zacząć wysyłać do pism, do wydawców. A czekając na odpowiedzi - co może w przypadku wydawnictw książkowych potrwać i rok - pisać np. kolejną powieść. Bo generalnie pisarstwo to dziedzina, w której trzeba nauczyć się cierpliwości, konsekwencji i... odporności na krytykę. Jak śpiewał Młynarski, „trzeba robić swoje”. Oczywiście, z krytyki, z porażek, należy wyciągać wnioski, ale to inna sprawa. Tak to wygląda - trzeba mieć wewnętrzny kompas, aby podążać we właściwym kierunku. Ani bzdurna krytyka nie powinna nas z niego spychać, ani porażki - te są wpisane w to zajęcie, trzeba umieć z nimi żyć.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Anna&lt;/b&gt;: Nie ustawać w bojach. Czyli tak samo, jak radzi Romek: nie gorączkować się, rozsyłać do wydawców i cierpliwie czekać. Jeśli tekst jest warty uwagi, to na pewno ktoś go w końcu zauważy. Nie ulegać emocjom, pośpiech jest złym doradcą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;AT: Widziałam, że wspieracie akcję "Nie karm książkowego potwora". Jak myślicie, czy tradycyjny handel literaturą w Polsce ma jeszcze jakieś szanse? Czy może jesteśmy skazani na komercyjne sieci pseudo-księgarń?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Anna&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;:  Czas pokaże. Z pewnością stoimy na rozdrożu. Chciałabym, żeby oprócz sieci księgarskich - w tym internetowych - mogły też istnieć w Polsce tradycyjne, kameralne, stacjonarne księgarnie, takie jak dawniej. Może gdyby wprowadzono jakieś rozwiązania prawne, wspierające takie inicjatywy, byłoby to jeszcze możliwe?... Tylko w takich księgarniach obecny jest Duch Książki. A tak na serio, każda forma rzetelnego handlu książką jest pożądana. Bo najważniejsze, żeby klient był. Czyli czytelnik.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Romuald&lt;/b&gt;: Ja wspieram tę akcję, ale nie widzę nic złego w sieciach - tylko niech one działają uczciwie. Co więcej, przynajmniej w polskich realiach handel książką tradycyjną wciąż ma perspektyw, bo zanim stanie się to, co w Amazonie, czyli sprzedaż e-książek przekroczy 50% sprzedaży w ogóle, to ho, ho, zdążę się zestarzeć chyba.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Ania trafiła jednak w sedno: poza sieciami powinny istnieć i tradycyjne księgarnie, mniejsze, o innym charakterze. Tylko „powinny” zdaje mi się utopią, bo odzwierciedla nasze sentymenty, ale świat się zmienił. Spada po prostu ilość pasjonatów. Trzeba to wziąć na klatę. Natomiast od sieci warto wymagać, aby były uczciwe, no i także, aby ich oferta była jak najszersza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Anna&lt;/b&gt;: Właśnie - oby książek nie zabrakło. I to różnych książek, dla każdego, a nie tylko takich, które ktoś uznał za komercyjne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Romuald&lt;/b&gt;: Hm, ale tak jest na całym świecie, że komercja rządzi, a nisza pozostaje niszą. Po części to wybór autora, podejmowany już w momencie, gdy zaczyna pisać dany tekst. Chociaż oczywiście historia w założeniu niszowa może zyskać sławę i popularność, odwrotnie także może się zdarzyć, chyba nawet częściej tekst komercyjny jednak okazuje się klapą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Anna&lt;/b&gt;:  Nawet nie o niszę mi chodziło. Ale o to, żeby w księgarni i klasykę można było dostać, i książki, które przestały być już „nowościami”. Żebym mogła wejść do księgarni i kupić Twoje „Okręty”, Romku. Bez łaski. I żeby wydawcom opłacało się wydawać różne książki, także te nie przeznaczone dla masowego odbiorcy...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: Co jest najfajniejsze w pracy pisarza? Jak w ogóle wygląda życie kogoś takiego? Ludzie myślą często, że pisarz to ktoś, kto wstaje w południe, cały dzień bawi się w towarzystwie i duma o niebieskich migdałach. No i może od czasu do czasu jeszcze coś pisze, jak mu niepokorna wena pozwoli. Jak to się ma do rzeczywistości?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Anna&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;:  Nijak. Pisarz to ktoś, kto wstaje i siada do komputera. I najczęściej nie wstaje od niego aż do świtu. A jeśli robi sobie przerwy, to co najwyżej na kawę - żeby nie zasnąć przed ekranem - albo na papierosa, jeśli jest palący. I od czasu do czasu na krótkie pogaduszki z przyjaciółmi na FB, żeby nie zwariować. A potem, kiedy już robi się widno, pisarz idzie do łóżka... czytać.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Romuald&lt;/b&gt;: Z poprawką, że ja raczej około północy padam i idę się przykryć psem zamiast kołdrą - pełna zgoda. Ładnych kilka godzin każdego dnia spędzam na pracy. A często i kilkanaście, o ile sytuacja pozwoli. Amerykanie mają takie określenie „&lt;i&gt;full time writer&lt;/i&gt;”. Pisarz na pełen etat. No właśnie.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Co nie wyklucza, że można pisać z doskoku. Tylko wtedy ciężko się choćby próbować z tego utrzymać. I tak docieramy do pytania, co kto lubi i woli. Ja, próbując utrzymać się ze swojej pasji i marzenia, ciężko haruję. Ale nie zrezygnowałbym z tej orki na rzecz etatu w biurze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Anna&lt;/b&gt;: Ani ja!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: Zauważyłam, że nie jesteście bywalcami tzw. wielkich imprez, nie ma was na galach, zlotach autorów. Potwierdza się stereotyp, że pisarz to dziwak, który najchętniej zaszywa się we własnych czterech ścianach?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Romuald&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;: Ależ ja chętnie - tylko dajcie mi te gale! (śmiech)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Ja chyba odbiegam od wielu stereotypów, bo zamiast talentu wolę pracę organiczną, i gale mogą być, ale wolę książkę w księgarni, i nie mam namaszczonego stosunku do swoich dzieł, nie wołam: „Patrzcie, jestem artystą! Halo, ja fruwam!”. Ale z ludźmi lubię rozmawiać, tylko może nie w atmosferze pompowanego balonu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Anna&lt;/b&gt;:  No racja... ja nie przepadam. Chyba mnie wyczułaś. Zawsze mam z tym problem, może nie jestem zbyt towarzyska z natury, może po prostu trochę nieśmiała...? No i organicznie źle znoszę pompę, blichtr i wszelkie splendory. Nie lubię rywalizacji, walki o ogień. Z czytelnikami owszem, chętnie rozmawiam, ale najchętniej kameralnie, na znajomym gruncie. A najlepiej czuję się w swoim lesie - i wśród przyjaciół.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: Na zakończenie: Jakie macie postanowienia noworoczne? macie w ogóle jakieś? Warto robić takie postanowienia?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Romuald&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;: Ja nie robię postanowień noworocznych, raczej smętnie przyglądam się tekstom, które miałem napisać w kończącym się roku i myślę: „Może w przyszłym roku, ptaszyno?” Ale że planów więcej niż sił i możliwości, to i tak zwykle kończy się powstawaniem nielotów.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Anna&lt;/b&gt;: Też nie robię. Z natury jestem niezdyscyplinowana, więc wolę sobie niczego nie postanawiać. Niepotrzebny mi dodatkowy stres.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;AT: Dziękuję Wam za ciekawą rozmowę i życzę Wesołych Świąt i literackich sukcesów na najbliższy rok!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Anna, Romuald&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;: Dziękujemy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-CBDCD6azrR8/TuhC9bNju6I/AAAAAAAAAKc/HIPmx7Vzsrk/s1600/Anna+Klejzerowicz.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="241" src="http://3.bp.blogspot.com/-CBDCD6azrR8/TuhC9bNju6I/AAAAAAAAAKc/HIPmx7Vzsrk/s320/Anna+Klejzerowicz.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Anna Klejzerowicz&lt;/b&gt; - autorka, publicystka i fotograf&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; line-height: 19px;"&gt;, autorka wielu opowiadań w prasie&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; line-height: 19px;"&gt;, głównie o treści społeczno-obyczajowej oraz fantastycznej, autorka zbioru opowiadań "Złodziej dusz. Opowieści niesamowite", e-book (wyd. Armoryka, styczeń 2009&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; line-height: 19px;"&gt;) oraz "Złodziej dusz. Opowieści niesamowite", wydanie papierowe (wyd. Maszoperia Literacka,grudzień 2009&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; line-height: 19px;"&gt;), powieści z gatunku "kryminał miejski" pt. "Sąd ostateczny" (Wydawnictwo Dolnośląskie, styczeń 2010)&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; line-height: 19px;"&gt;&amp;nbsp;i "Cień gejszy" (Wydawnictwo Replika, marzec 2011&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; line-height: 19px;"&gt;), powieści kryminalnej "Ostatnią kartą jest Śmierć" (Oficynka, wrzesień 2010&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; line-height: 19px;"&gt;), opowiadań w antologiach "Narracje. 6 opowiadań o Gdańsku" i "Książki moja miłość", a także licznych artykułów z zakresu historii sztuki oraz zdjęć teatralnych i artystycznych, wieloletni współpracownik Teatru Atelier w Sopocie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; line-height: 19px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-J49AjR7MZZw/TuhDQEqyS8I/AAAAAAAAAKk/JKVBXvozEMw/s1600/DSC00126.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-J49AjR7MZZw/TuhDQEqyS8I/AAAAAAAAAKk/JKVBXvozEMw/s320/DSC00126.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Romuald Pawlak&lt;/b&gt; - pisarz, autor książek fantastycznych oraz dla dzieci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;W ciągu dziesięciu lat opublikował kilkanaście książek - kilka fantastycznych, w tym „Inne okręty”, „Czarem i smokiem” czy „Wilcza krew, smoczy ogień”, powieść historyczną „Cabezano, król karłów”, kilka książek dla dzieci, w tym „Miłka z Czarnego Lasu”, który zdobył nagrodę Polskiej Sekcji IBBY jako Książka Roku 2008 dla dzieci, oraz „Czapkę Holmesa”, nominowaną do dwóch innych nagród. Ostatnio zmienił front – w Naszej Księgarni ukazały się dwie powieści obyczajowe, „Póki pies nas nie rozłączy” oraz „Związek do remontu”.&amp;nbsp;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-2798813193896674735?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/2798813193896674735/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/zimowa-rozmowa-z-anna-klejzerowicz-i.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/2798813193896674735'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/2798813193896674735'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/zimowa-rozmowa-z-anna-klejzerowicz-i.html' title='Pogadanki Gryzipiórka'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-CBDCD6azrR8/TuhC9bNju6I/AAAAAAAAAKc/HIPmx7Vzsrk/s72-c/Anna+Klejzerowicz.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-8352935950685466019</id><published>2011-12-11T17:11:00.007+01:00</published><updated>2011-12-15T13:15:26.180+01:00</updated><title type='text'>Maja Porczyńska  - Okulary</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-064KQA6qGp0/TuTUjZE27SI/AAAAAAAAAJ0/F0Bt4jalTG0/s1600/oo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-064KQA6qGp0/TuTUjZE27SI/AAAAAAAAAJ0/F0Bt4jalTG0/s1600/oo.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Znów szuka okularów. Nie pamięta już, gdzie je położyła. Jak zwykle zresztą. Staszek wie, gdzie je posiała, ale z przekory jej nie powie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Nie wiesz, gdzie są moje okulary?  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Staszek uśmiecha się zagadkowo i kręci przecząco głową.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Staruszka wznosi oczy do nieba i cierpliwie przetrząsa zakamarki ich malutkiego mieszkania. Tyle z niego pociechy na stare lata.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Daj mi swoje – prosi męża. – Chcę przygotować nam kolację i nie mogę przeczytać przepisu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Pamiętasz, Jaśka, jak na naszej pierwszej randce zamiast patrzeć sobie głęboko w oczy szukaliśmy twoich kluczy do pokoju na stancji?  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Kobieta uśmiecha się nieśmiało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Pamiętam, pamiętam, całe życie mi to wypominasz. No dasz mi te swoje patrzydła?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Na jego twarzy znów gości uśmiech. Jasia ubrana była wtedy w niebieską sukienkę. Wciąż pamięta kształt jej warg, ukarminowanych głęboką czerwienią i złote włosy, a właściwie kaskady loków, które pracowicie kręciła przez całą noc śpiąc w wałkach. Pewnie nie wyspała się tej nocy. A może nie mogła spać myśląc o nim?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Znów się uśmiecha i podaje żonie swoje okulary. Jasia znika w kuchni. Staszek siedzi w fotelu i delektuje się zapachami, roznoszącymi się po pokoju. To na pewno będzie pyszna kolacja. Jaśka bardzo dobrze gotuje, o czym świadczy spory brzuszek Staszka.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Staruszek drzemie czekając na kolację. Jaśka wychodzi z kuchni i delikatnie dotyka twarzy męża.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Staszku, kolacja gotowa. Chodź do stołu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Mężczyzna podnosi się z trudem z fotela i lekko ciągnąc lewą nogę podąża do malutkiej kuchenki. Zapachy są kuszące. Na stole leżą zapiekanka makaronowa, herbata, ciasto i sałatka warzywna.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Rozpieszcza mnie – myśli Staszek, siadając naprzeciwko żony.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Mmm, pachnie pysznie, już mi ślinka leci – mówi uśmiechając się do Jasi. – Musiałaś się mocno natrudzić, żeby to przyrządzić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- No coś ty, to przyjemność, gotować dla nas. Samej nie chciałoby mi się za bardzo, ale gdy tak patrzę jak jesz ze smakiem, to nie szkoda mi czasu i wysiłku. Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Staszek nie odpowiada, przeżuwając już pierwszy kęs zapiekanki. Kiwa z aprobatą głową. Makaron rozpływa się w ustach, podobnie jak mięso i warzywa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Pychota, Jasiu, jesteś wspaniała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- A, dziękuję, cieszy mnie to. Jedz ile możesz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Za oknem z wolna zapada jesienny zmierzch. Purpurowe smugi ostatnich promieni słonecznych przenikają przez drzewa, które wolno jeszcze, ale konsekwentnie, zrzucają liście.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Jaśka patrzy na męża z miłością i oddaniem. To nieprawda, że do wszystkich małżeństw z długoletnim stażem wkradają się rutyna i przyzwyczajenie. Można kochać kogoś przez całe życie, razem obserwować, jak mijają najlepsze lata, wspólnie siwieć i nosić coraz silniejsze okulary, częściej skarżyć się na złe samopoczucie i regularnie brać leki. Razem. We dwoje. Na dobre i na złe.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Kobieta gładzi dłoń męża, spoczywającą na kuchennym stole. Staszek, zajęty pałaszowaniem zapiekanki, odrywa wzrok od talerza i uśmiecha się do żony, oddając pieszczotę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- No co, moja staruszko?  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Nic, nic, tak tylko sobie dumam.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Ty lepiej jedz zamiast dumać, bo zapiekanka ci wystygnie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Coś nie mam apetytu. Wezmę tabletkę przeciwbólową. Nie martw się o mnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Ech, Jaśka, ty to taka lichota jesteś. Nigdy nie był z ciebie „kawał baby”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Taka ci się przecież podobałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Oj, tam, nadal mi się podobasz, chociaż nie pamiętam żebyś kiedykolwiek była pulchna.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Staszek, za to ty jesteś okaz zdrowia, pulchny i rumiany – roześmiała się.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Ciężko na twojej diecie być chudziną.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Jasia odchodzi od stołu i kieruje się do łazienki, gdzie trzyma lekarstwa. Dzwoni dzwonek do drzwi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Kobieta reflektuje się i przypomina sobie, że dziś środa, dzień odwiedzin jej ukochanej wnuczki. To na pewno ona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Staruszka otwiera drzwi. Wchodzi roześmiana Julka, zaróżowiona od wiatru.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Cześć, babcia. Ale zimno. Brr. Zaparzysz herbaty?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Tak, kochanie. Nałóż sobie zapiekankę, właśnie upiekłam. Ja zaraz do ciebie dołączę, bo muszę wziąć coś przeciwbólowego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Julka zdejmuje kurtkę i niedbale zrzuca buty. Kładzie torbę na szafce i roztrzepuje palcami bujne, płowe loki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Babciu, na pewno dobrze się czujesz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Nic mi nie jest, nie martwcie się wszyscy o mnie!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Julka patrzy na staruszkę zdziwiona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- A kto niby jeszcze się o ciebie martwi?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Teraz staruszka patrzy na wnuczkę zaskoczona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- No jak to kto? Dziadek. Siedzi w kuchni i pałaszuje zapiekankę. Idź do niego, na pewno się obrazi, jak nie dasz mu buzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Julka opuszcza brodę i ukrywa napływające jej do oczu łzy.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wchodzi za babcią do łazienki i pilnuje, aby nie pomyliła lekarstw. Staruszka coraz słabiej widzi, ale nie chce iść do okulisty. Najczęściej wkłada okulary Staszka, bo dzięki temu wciąż czuje jego bliskość.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Julka wychodzi z łazienki pierwsza i kieruje się do kuchni. Stół jest nakryty na trzy osoby. Na stałym miejscu dziadka, oprócz talerza i sztućców oraz kubka z gorącą herbatą, leżą jego okulary. Julka podchodzi do stołu, bierze je w dłonie i patrzy przez okno.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;„Dziadku, wierzę, że jesteś tu z nami, chociaż minęło już kilka tygodni odkąd odszedłeś. Bardzo za tobą tęsknię. Babcia też. Wciąż nie może się przyzwyczaić, że ciebie nie ma. Mam nadzieję, że gdziekolwiek jesteś, jadasz równie pyszne kolacje jak ta.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Julka odwraca głowę i nerwowo ociera mokre od łez oczy. Nie chce, aby babcia cierpiała bardziej, widząc jej rozpacz. Odkrawa sobie kawałek zapiekanki, słodzi dziadka herbatę i siada na swoim miejscu. Uśmiecha się, bo dziadek zawsze jej powtarzał, że w oborze każda krowa ma swoje miejsce, a każdy człowiek przywiązuje się do ulubionych kątów. Jego miejsce pozostanie wolne. Przecież w każdej chwili może je zająć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;i&gt;Zapraszamy również do obejrzenia etiudy filmowej, która powstała na podstawie tego opowiadania:&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=wPe8_iAZhWc&amp;amp;feature=player_embedded"&gt;zobacz film&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-8352935950685466019?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/8352935950685466019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/maja-porczynska-okulary.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/8352935950685466019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/8352935950685466019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/maja-porczynska-okulary.html' title='Maja Porczyńska  - Okulary'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-064KQA6qGp0/TuTUjZE27SI/AAAAAAAAAJ0/F0Bt4jalTG0/s72-c/oo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-1210370291446532179</id><published>2011-12-10T12:12:00.005+01:00</published><updated>2011-12-11T22:14:13.476+01:00</updated><title type='text'>Krzysztof Maciejewski  -  Kamień natchnienia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-IPWWzQ7Ku2Y/TuM91lakBII/AAAAAAAAAI8/lQ5kSztZtWM/s1600/images.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-IPWWzQ7Ku2Y/TuM91lakBII/AAAAAAAAAI8/lQ5kSztZtWM/s1600/images.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nazywam się Perdykalomenopaulos i jestem muzą. Hola, już widzę, jak w waszej wyobraźni pojawia się obraz skrzydlatej dziewoi w kusej sukieneczce! Ulegacie stereotypom myślowym, ale w końcu czego można się spodziewać po dzieciach Ery Konsumpcji? Fałszywe błyskotki, półprawdy gorsze od krzykliwych łgarstw – to wasza codzienność. Więc wyjaśnię to od razu w prostych, kamiennych słowach - jestem mężczyzną. Ba! Jestem archetypem muskularnej męskości o wzroście kilkudziesięciu metrów. (Używam współczesnych wam miar długości, byście nie musieli sięgać po encyklopedie i maszyny liczące - doceńcie ten gest) Wystarczy? Dobrze wiem, skąd się biorą takie bzdurne wyobrażenia... U podłoża tego pomieszania pojęć leżą wieki indoktrynacji i propagandy marnych poetów od siedmiu boleści... Ale pomyślcie przez chwilę logicznie: po jakie licho rzeźbiarzowi zwiewna bogini z wypielęgnowanymi paznokciami? Czy takie nikczemnej postury dziewczę przyda się, gdy z urwiska trzeba spuścić kamienny blok lub wyrwać z korzeniami drzewo pod chryzelefantynowy posąg.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Gdzieś w połowie piątego wieku przed Chrystusem, światły lud Aten był przegłosował poprawkę do Ustawy o zawodzie artysty, w myśl której muzami rzeźbiarzy, malarzy, poetów i innych darmozjadów mogli być również osobnicy płci męskiej. Ta decyzja nikogo nie zdziwiła – na pewno słyszeliście w waszych czasach o miłości greckiej. Zdecydowana większość panteonu naszych twórców wyznawała ideał uczucia o homoseksualnej predylekcji. Nawet mój mistrz czasami przyglądał mi się dziwnym wzrokiem i w jego głowie kłębiły się wtedy prawdopodobnie zdrożne myśli. Na szczęście byłem od niego kilkadziesiąt razy większy!!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Najbardziej nieswojo czułem się wtedy, gdy godzinami pozowałem mu, a on rzeźbił moje podobizny wyobrażające helleńskich sportowców.  Chcecie się dowiedzieć, jak wyglądałem? Zdaje się, że po dwudziestu pięciu wiekach z całego dorobku mojego mistrza pozostały tylko nędzne rzymskie kopie, które z pewnością nie oddają mocy mojego męskiego wdzięku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;A zatem mój pan rzeźbiarz specjalizował się w dziełach ukazujących postacie w ruchu. Czasami zastanawiam się, jaki sens tkwi w pętaniu ludzkich ciał marmurem. Jakże dziwnie jednak widzieć te rzeźby zatrzymane w biegu, jak w stop-klatce (ha! Odrobiłem zadanie domowe i wiem co nieco o waszym stuleciu!!!). Chyba nigdy nie zrozumiem artystów, ale to nie moje zmartwienie. Ja tylko pomagam im w poszukiwaniu weny. No dobrze – czasami też sprzątam i pozuję...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Pamiętam, jak któregoś dnia wyszliśmy w plener, aby odnaleźć pomysł na kolejny posąg. Od pewnego czasu mistrza gnębiła twórcza blokada – wcześniej powstały rzeźby biegacza, skoczka w dal (dziwnie wyglądała ludzka postać zawieszona w powietrzu na niewidzialnych nitkach) i oszczepnika. Myron – tak miał na imię mój mistrz, a jeżeli na podstawie wcześniejszych przesłanek tego nie odgadliście, to gówno wiecie o sztuce klasycznej – popadał w coraz większe rozdrażnienie. Tego dnia siedzieliśmy po prostu w oliwnym gaju wpatrując się w niebo. I nagle naszym oczom ukazał się dziwny obiekt latający, który kształtem przypominał dysk, Nadlatywał z chmur, jak emisariusz bogów, ale jego jedynym boskim atrybutem były ogniste płomienie wydostające się z podstawy. Po krótkim locie przedmiot wylądował kilkaset metrów od nas, a na twarzy Myrona pojawił się uśmiech, który bardzo dobrze znałem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Perdykalomenopaulosie!  Wyrzeźbię miotacza!!!! Bierz dysk w łapy i stań z nim przy  tamtym drzewie!!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nigdy nie próbowałem wdawać się z nim w spór, gdy miał na twarzy ten uśmiech. Podbiegłem do miejsca lądowania tajemniczej rzeczy, złapałem ją w garść (nie była wcale ciepła) i wróciłem do Myrona. Pokazał mi, w jaki sposób powinienem się ustawić, po czym złapał za dłuto. I wtedy zaczęły się najdłuższe tortury w moim życiu...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Na pewno znacie ten posąg. Czy wyobrażacie sobie, jak niewygodną pozycję musiałem utrzymywać przez wiele wlokących się godzin? To było straszne, ale muzy muszą słuchać głosu natchnienia. Myślałem, że ręce mi odpadną od tułowia... (przy okazji – widzieliście kiedyś Wenus z Milo? Na pewno wydawało wam się, że rzeźba straciła ręce przez stulecia w efekcie działania słonej wody, temperatury, czy też może wybuchów wulkanów... Wcale nie. Po prostu modelka pozowała trochę za długo).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Zapadał zmrok, gdy Myron pozwolił mi wreszcie na odpoczynek. A ja miałem po prostu dość tego cholernego dysku. Niewiele myśląc, przybrałem raz jeszcze pozę miotacza, wykonałem kilka przepisowych obrotów i cisnąłem nim w kierunku pobliskich skał. W momencie uderzenia obaj usłyszeliśmy huk, a nad urwiskiem uniósł się kłąb dymu. Myron popatrzył na mnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;-&amp;nbsp;Nie  musiałeś tego wyrzucać... Ale właściwie, to rzeźba jest prawie  gotowa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Wróciliśmy do miasta. Mistrz nigdy nie dowiedział się, że po wielu latach będzie znany głównie jako ten, który wyrzeźbił dyskobola. Pewnie by się z tego wcale nie ucieszył, gdyż sądził, że jego &lt;i&gt;opus magnum&lt;/i&gt; jest dopiero przed nim. Wszyscy karmimy się jakimiś złudzeniami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Minęły wieki i tamte chwile sprzed dwóch i pół tysiąca lat powoli odchodzą w niepamięć. Miałem przez ten czas wielu mistrzów, przeżyłem niezliczone przygody, a teraz powoli przygotowuję się na spotkanie z bogami w Hadesie. Jestem pogodzony z losem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; Tylko czasami, tuż przed zaśnięciem, nawiedza mnie dziwna refleksja. A jeśli w tamtym dysku mieszkały jakieś żywe istoty? Może w głębokim leju, wśród niemych głazów i popękanych kawałków metalu leżą gdzieś ich szczątki? Ale ta myśl szybko ucieka, rozpływa się w niebycie. To przecież nie moje zmartwienie, to wyrzut sumienia dręczący jakiegoś innego Perdykalomenopaulosa. Ja jestem tylko muzą. Powtarzam to jak zaklęcie i sen nadciąga co wieczór, troskliwy, kojący i łagodny. Jestem muzą, jestem muzą, jestem muzą. I niczym więcej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-1210370291446532179?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/1210370291446532179/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/krzysztof-maciejewski-kamien.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/1210370291446532179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/1210370291446532179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/krzysztof-maciejewski-kamien.html' title='Krzysztof Maciejewski  -  Kamień natchnienia'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-IPWWzQ7Ku2Y/TuM91lakBII/AAAAAAAAAI8/lQ5kSztZtWM/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-5541309226165747936</id><published>2011-12-10T12:02:00.004+01:00</published><updated>2011-12-11T22:18:56.487+01:00</updated><title type='text'>Agnieszka Turzyniecka  - Łajza</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-AhUv36bnziw/TuM8X1H4E3I/AAAAAAAAAI0/8MYZGLAoNHo/s1600/%25C5%2581ajza.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-AhUv36bnziw/TuM8X1H4E3I/AAAAAAAAAI0/8MYZGLAoNHo/s1600/%25C5%2581ajza.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Drugiego stycznia Stanisław Sieczka wstał wcześniej niż zwykle, uradowany, że wreszcie skończyły się te nudne święta. W końcu do telewizji wróci jego ramówka, ulubione seriale, a nie jakieś tam filmy z Mikołajami i orędzia noworoczne. Nie będzie też musiał już siedzieć u jedynej córki i udawać, że się uśmiecha i cieszy. Ona nie będzie musiała udawać, że jej ojciec jest mile widzianym gościem i wcale nie ma problemu z przenocowaniem go. Spanie na łóżku polowym chyba najbardziej go denerwowało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Pomyślał, że teraz pewnie ze trzy miesiące nie zobaczy rodziny, albo i dłużej, zależy jak im się przypomni o starym dziadku. "Kiedyś to było inaczej" - myślał. "Jak Matylda żyła, dzieciaki przyjeżdżały nawet parę razy w miesiącu. Ale Matyldy już nie ma prawie dziesięć lat i ja nie jestem nikomu potrzebny. I mnie też nie jest nikt potrzebny."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Stary Sieczka był krawcem. Od czasu do czasu zdarzało mu się jeszcze jakieś zlecenie, tak jak teraz, dostał spodnie od garnituru rozdarte na szwie. Oczy już miał nie te, ale wyrobione palce śmigały po materiale niemalże po omacku. "Wpadnie trochę grosza" - pomyślał i włączył telewizję. Właśnie miał się zacząć jego ulubiony serial kryminalny. Siedział w kuchni, dokąd jesienią przeniósł telewizor, bo tylko to pomieszczenie ogrzewał. Nie miał już tyle siły na dźwiganie drewna z lasu, więc oszczędzał jak się dało. W kuchni stało też stare, drewniane łóżko, wyścielone siennikiem. W lato spał w jedynym w domu pokoju, ale teraz stara, kaflowa kuchenka nie wystarczała, by ogrzać i to pomieszczenie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Stanisław naprawił spodnie, zjadł resztki wczorajszego obiadu i z niecierpliwością czekał na teleturniej, kiedy usłyszał hałas na podwórku. "Kogo diabli niosą?"&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Przed rozlatującym się płotem stał jeep Marty, jego córki. Otworzyła bagażnik i coś z niego wyskoczyło, ale Stanisław przez kuchenne okno nie widział, co to było. Wyszedł przed dom.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Cześć tata, jak tam po świętach? Szczęśliwego Nowego Roku! - była dziwnie uprzejma, staremu Sieczce wydało się to podejrzane.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Do jego stóp dopadł mały piesek. Skakał mu na nogi i radośnie merdał ogonem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Co to jest? - spytał, wskazując palcem na zwierzę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Tato - zaczęła powoli - może wejdźmy do domu i porozmawiajmy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Skąd masz psa? - spytał otwierając kuchenne drzwi. Zwierzę dreptało za nimi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- A, to długa historia i właśnie dlatego przyjechałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Pies wszedł za nimi do domu i biegał radośnie po kuchni, obwąchując każdy mebel. Był mały, chyba szczeniak, ale Stanisław nie znał się na psach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- A nie mogłaś go zostawić w samochodzie? Jeszcze tego nie było, żebym miał kundla w domu. Jeszcze mi tu gdzie narobi - mówił z nieukrywaną złością.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Tato, to tylko szczeniak. Ma dopiero trzy miesiące.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- No to tym bardziej mi nasra!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Grzesiek chciał sprawić dzieciakom radość i przyniósł go pod choinkę. Ale przecież my pracujemy, nie ma kto się nim zająć. A tata jest sam i ma dom, podwórko... Przecież pies to jest dokładnie to, czego tata potrzebuje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Stanisław popatrzył na córkę z niedowierzaniem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Zwariowałaś? A w życiu! Ja tylko kury miałem, żadnych psów nie chcę, jeszcze czego, myślisz że mi brakuje kłopotu na stare lata?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- To może tata da komuś na wsi?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- To idź na wieś i pytaj się ludzi - burknął.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Ale ja już nie mam czasu, muszę wracać do pracy. Ona ma na imię Pinezka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Ona?! To jest ona?! No, jeszcze czego!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Tak tato, to suczka. Zobaczysz, że się z nią zaprzyjaźnisz. A jak nie, to daj komuś. Ja już muszę uciekać, urwałam się z pracy tylko na dwie godzinki. Pa tato.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Stanisław nie zdążył nawet odpowiedzieć - córki już nie było. Wiedziała, że jeśli wda się z ojcem w dłuższą dyskusję, to będzie musiała zabrać psa z powrotem do miasta. Dobrze to rozegrała, postawiła go przed faktem dokonanym i była zadowolona ze swojej przebiegłości. Kiedy wychodziła, szczeniak pobiegł za nią, ale drzwi zatrzasnęły mu się przed nosem. Zaczął popiskiwać i drapać. Stary Sieczka siedział przy kuchennym stole i oglądał tę scenkę z niezadowoleniem. Postanowił od razu pozbyć się kłopotu. Założył puchową kurtkę i wziął zwierzę pod pachę. Suczka wychyliła małą mordkę i wąchała go uporczywie.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Stanisław mieszkał w małej wsi dwadzieścia kilometrów od najbliższego miasta. Połowa domostw była opustoszała, ludzie albo wymarli, albo się po prostu wynieśli. Poza nim, mieszkało tu może dziesięć osób. Na dodatek jego dom stał na odludziu, dobre pół kilometra od pozostałych. Nikt tu nie odśnieżał ścieżek, bo nie było nawet asfaltu ani chodników, więc stary krawiec był teraz zmuszony brnąć przez śniegowe zaspy, które gdzieniegdzie sięgały mu nawet do kolan.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Pierwszy dom był pusty i groził zawaleniem. W drugim mieszkał Lucjan, samotnik niestroniący od butelki. Nie miał psa. Stanisław myślał, że pozbycie się kundla nie będzie trudnym zadaniem, przecież na pewno ktoś na wsi potrzebuje psa na łańcuch. Lucjan jednak pogłaskał tylko szczeniaka i powiedział, że mu szkoda pieniędzy na żarcie dla darmozjada. W trzecim domu wdowa Gienia nie chciała nic słyszeć o psie, a już zwłaszcza o suczce.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Podobnie zachowali się pozostali sąsiedzi. Po odwiedzeniu ostatniego domu, Stanisław stanął na rozdrożu i zaklął:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Cholera, zostawię cię tutaj, gówniarzu. Potrzebny mi kłopot.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;To powiedziawszy, puścił szczeniaka na śnieg i ruszył w stronę domu. Ale suczka biegła za nim, zapadając się w puchu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Pójdziesz stąd ty cholero?! - tupnął i próbował odgonić zwierzę, ale pies ani myślał spełnić jego życzenie.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Stanisław rozejrzał się za czymś, czym by mógł w niego rzucić. Gdyby było lato, wziąłby kamień i przegonił natręta. Ale teraz świat tonął w śniegu.  Nagle z jednego z domów wyszła babcia w chustce, Malwina, wdowa po szewcu, która całą scenę obserwowała przez okno:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Stasiek, stary jezdyś a głupi, przecie to psie zamarznie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- A co cię to obchodzi Malwina, pilnuj swojego nosa - warknął i poszedł dalej, a suczka dreptała jego śladami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Całą drogę powrotną przez wieś się nie odwracał. Pomyślał, że jak nie będzie zwracał uwagi na natręta, to może się od niego odczepi. Dopiero przed swoimi drzwiami się obrócił. Suczka stała z podkulonym ogonem tuż przy jego nogach i trzęsła się. Kiedy otworzył drzwi, pierwsza zwinnie wskoczyła do środka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Był wściekły. Niebawem stało się też to, czego się obawiał: szczeniak zsikał się pod kuchenką.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Ty cholero! Ty łajzo! Ty wstrętny kundlu, ja ci dam! Wygonię cię, zobaczysz, niech się tylko zrobi ciepło, wygonię cię! - krzyknął i kopnął psa, aż ten zatoczył się pod łóżko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wieczorem przy kolacji dopiero pomyślał, że trzeba kundlowi coś dać jeść. Ale co? Córka nic nie powiedziała. Co taka łajza je? Dał jej resztkę ziemniaków i kosteczki po kurczaku. Suka zjadła łapczywie i zaraz zrobiła kupę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Nosz jasna cholera! Wynoś się, słyszysz! Ty kundlu! - znów ją kopnął.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Szczeniak wczołgał się pod łóżko i do końca wieczoru już nie wychodził. Tylko mały pyszczek z białą plamką wystawał mu spod narzuty. Był czarnej maści, z białymi łapkami i białym pędzelkiem na końcu bujnej kity. Zazwyczaj stojące uszy kładły się, kiedy stary krawiec zaczynał krzyczeć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Tak minęła zima. Suka rosła w oczach, a Stanisław czekał tylko wiosny, by ją wygonić. Z czasem przestała brudzić w domu, ale za to gryzła meble i narzutę, co przyprawiało krawca o ataki furii. Pies jednak wyczuwał sytuację i gdy tylko słyszał pierwsze krzyki, znikał pod łóżkiem, by uniknąć kopania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Któregoś dnia przyszła stara Malwina. Pytała, co stało się ze szczeniakiem i oznajmiła, że jej rodzina w mieście chce przygarnąć psa. Stanisławowi nie trzeba było dwa razy powtarzać - jeszcze tego samego tygodnia przyjechała elegancka pani w drogim samochodzie i zabrała suczkę. Ta rwała się i piszczała, ale Stanisław się nie patyczkował - wsadził ją do bagażnika i zatrzasnął drzwi. Cieszył się, że wreszcie ma ją z głowy. Niech mieszczuchom obgryza meble, jak tak bardzo chcą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Kilka dni później nadeszła wiosna. Śnieg nareszcie stopniał, słońce nieśmiało wyglądało zza chmur a w powietrzu unosił się rześki zapach budzącej się roślinności. Którego dnia Stanisław wybrał się na wieś i spotkał Malwinę, która oznajmiła mu, że jego pies uciekł od nowych właścicieli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- To nie mój pies i nie mój problem - burknął krawiec i skończył rozmowę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Minęły dwa tygodnie, Stanisław zapomniał już całkiem o swoim zimowym, kłopotliwym gościu, kiedy którejś nocy obudził go dziwny hałas. Była druga nad ranem. Coś piszczało i skrobało w drzwi. Krawiec otworzył i odskoczył w tył, zaskoczony niespodziewanym napadem suczki. Skakała i piszczała, merdając ogonem, a była przy tym tak wychudzona i brudna, że ledwo ją poznał. Nie mógł uwierzyć, że po ucieczce od nowych właścicieli udało jej się go odnaleźć. "Przecież to dwadzieścia kilometrów, jak ten kundel tu trafił? I po cholerę w ogóle wrócił?"&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wpuścił ją do domu i dał jeść. Był zły, ledwo się pozbył problemu, już znowu miał go na głowie. Postanowił, że zaprowadzi ją do lasu i przywiąże do drzewa. Może ją ktoś znajdzie i zabierze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Ale przez następne dni lało jak z cebra. Suczka w tym czasie wydobrzała, już jej nie było widać żeber, sierść znowu nabrała połysku. Na każdym kroku okazywała radość, że odnalazła swojego pana i tylko czasem, kiedy znowu zaczynał pod nosem coś burczeć, chowała się pod łóżkiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Piątego dnia, a był to już kwiecień, wyjrzało słońce i deszczowe chmury w końcu zniknęły. Stanisław postanowił, że jutro wcieli w życie swój plan - zabierze natręta do lasu i tam go zostawi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Rano wstał zadowolony, a suczka niepewnie wyglądała spod łóżka, jakby przeczuwała, jaki los ma ją spotkać. Krawiec zrobił sobie śniadanie i już miał zasiąść do stołu, kiedy poczuł ból w lewym ramieniu. Zabrakło mu tchu. Ból nasilał się szybko i po chwili zupełnie go sparaliżował. Opadł na krzesło. Zrobiło mu się gorąco, przed oczami widział gwiazdy. Po chwili bezwiednie osunął się na podłogę, ostatnią rzeczą, jaką pamiętał, była głowa kundla nad jego twarzą. Potem stracił przytomność.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Suczka obserwowała tę scenę z niepokojem. Pochylała się nad leżącym krawcem i poszczekiwała. Nagle podbiegła do drzwi. Zaczęła skakać na klamkę. Nigdy wcześniej nie otwierała sobie sama drzwi, ale widziała jak robi to jej pan. Po serii nieporadnych podskoków przerywanych piskliwymi szczeknięciami, klamka puściła. Psina pognała do wsi. Dopadła do pierwszego, zamieszkanego domu i zaczęła rozpaczliwie szczekać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Kiedy Stanisław obudził się w szpitalu, z początku niewiele pamiętał. Wiedział jednak gdzie jest - charakterystyczny zapach nie pozostawiał co do tego żadnych wątpliwości. Dyżurujący lekarz osłuchał go i uśmiechnął się:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Panie Sieczka, jest pan w szpitalu. Miał pan zawał. Pies uratował panu życie, gdyby nie on, nie wiem czy byśmy teraz rozmawiali.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Stanisław słuchał i wydawało mu się, że to mu się śni. Był bardzo osłabiony, nie miał siły zastanowić się nad słowami lekarza.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;W tym czasie suczką opiekowała się stara Malwina. Wielka była radość psa, kiedy jego pan wrócił do domu. Nie krzyczał już tyle i nie kopał tak często. Ale zwierzę na wszelki wypadek i tak wolało się chować pod łóżkiem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Tak minęła wiosna i nastało gorące lato. Krawiec chodził z psem do lasu, bo lekarz zalecił mu spacery. Suka nie odstępowała go na krok. Nigdy jej do siebie nie przywoływał, liczył trochę, że może się zgubi w lesie i będzie miał ją z głowy, ale ona i tak zawsze była przy nim.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Któregoś czerwcowego popołudnia, Stanisław zauważył, że pies gdzieś zniknął. Nie było go ani w domu, ani na podwórku.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Łajza, gdzie jesteś cholero?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Obszedł całe zabudowania i znalazł ją za stodołą. Leżała bezwiednie i nie reagowała na nic. W okół pełno było odchodów i wymiocin.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Łajza? - rzucił niepewnie, ale pies nie zareagował. Pochylił się nad nim i zauważył słaby ruch nozdrzy. Żyła, ale coś było z nią nie tak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nie zwlekając zabrał ją do weterynarza. Ten obejrzał psa i szybko postawił diagnozę: Parwowiroza.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- A co to jest? - spytał krawiec.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- To taka choroba wirusowa. Nie chcę pana martwić, ale to nie wygląda dobrze. Wiele psów z tego nie wychodzi. Suka prawdopodobnie nie przeżyje następnych dwudziestu czterech godzin. Lepiej ją uśpić, po co ma się męczyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Stanisław popatrzył na wątłe ciało psa. Weterynarz kontynuował:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Mogę panu dać zastrzyki do domu, może jej pan sam robić, ale to pewnie nic nie da. Nie w tym stadium. Tak jak mówię, pies się niepotrzebnie męczy.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Stary krawiec nie reagował. Patrzył tępo na sukę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- To jak, usypiamy? - spytał lekarz, a brak odpowiedzi potraktował jako potwierdzenie. Wyciągnął strzykawkę i zaczął ją napełniać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Kiedy zbliżył się do zwierzęcia, Stanisław złapał go za rękę:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Nie, nie, niech pan zostawi. Niech mi pan da te zastrzyki do domu, zabieram ją.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Jak pan chce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;kilka miesięcy później&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Stary krawiec przysiadł na pniu, postawił koszyk z grzybami i nalał wody do kubka po margarynie:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Co Łajza, zmęczyłaś się? Zachciało ci się latać po lesie, zgago ty jedna! Ty kundlu pospolity, ty!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Pies wychłeptał wszystko i położył się, ziając u stóp swojego pana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Ten przeciągnął ręką po jego grzbiecie i poklepał po głowie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Pewnie głodna jesteś, co? Pójdziemy zaraz do domku, dostaniesz kluseczki z mięskiem. Lubisz kluseczki z mięskiem? Pewnie, że lubisz, pan wie, co Łajza lubi. A na deser dostaniesz coś dobrego. Pan ci przyniósł kość od rzeźnika, takiego wielkiego gnata to jeszcze nie widziałaś! - zaśmiał się, a suka machnęła ogonem. -  A pan będzie obierał grzybki. No chodź Łajza, idziemy do domu!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wstał i ruszył przed siebie, a Łajza posłusznie podreptała za nim.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-5541309226165747936?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/5541309226165747936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/agnieszka-turzyniecka-ajza.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/5541309226165747936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/5541309226165747936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/agnieszka-turzyniecka-ajza.html' title='Agnieszka Turzyniecka  - Łajza'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-AhUv36bnziw/TuM8X1H4E3I/AAAAAAAAAI0/8MYZGLAoNHo/s72-c/%25C5%2581ajza.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-398425652435876783.post-8005566319018614437</id><published>2011-12-10T11:55:00.003+01:00</published><updated>2011-12-11T21:59:38.394+01:00</updated><title type='text'>Ewa Bauer  -  Wyścig Szczurów</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-u3OwxMLbPiY/TuM6hkT9coI/AAAAAAAAAIs/vHyIiIN1-hA/s1600/wyscig+szczurow.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-u3OwxMLbPiY/TuM6hkT9coI/AAAAAAAAAIs/vHyIiIN1-hA/s320/wyscig+szczurow.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Siódma rano. Czwartek. Patrzę na zegarek i nie wierzę, że to już ta godzina. Dopiero co położyłam się spać. Usiłuję wstać, ale moją głowę przeszywa ostry ból. Muszę jednak zwlec się. Za godzinę mam konferencję, której nie mogę opuścić, bo wyrzucą mnie z pracy.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wstaję, choć czaszka rozpada mi się na kawałki, ruszam przed siebie, by dotrzeć do szafki kuchennej w której przechowuję aspirynę. &lt;i&gt;Ludzie, co za kretyństwo, robić babski wieczór w środku tygodnia…&lt;/i&gt; Dotarłam do półki  z lekami, na wszelki wypadek połknęłam dwie pigułki i popiłam wodą prosto z kranu. &lt;i&gt;Działaj, działaj, muszę jakoś odżyć. Co to ja wczoraj piłam?&lt;/i&gt;  Zastanawiam się idąc na oślep do łazienki. Nagle zahaczam nogą o worek z butelkami, które turlają się po całym przedpokoju. &lt;i&gt;Jasne, już wiem co piłam! Ki diabeł kazał mi wlewać w siebie litra szkockiej?&lt;/i&gt; &lt;i&gt;No tak, Kaśka miała doła i musiała się z kimś napić. Tylko czemu to zawsze muszę być ja?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Mój organizm domaga się kawy, prysznic poczeka, najpierw muszę uruchomić ekspres. Kątem oka rzucam na zegarek i ze zgrozą stwierdzam, że już minął kwadrans od kiedy wstałam. &lt;i&gt;Co ja właściwie zdążyłam zrobić przez ten czas?&lt;/i&gt; Głowa nadal mnie boli, ale zmuszam się do działania. Biorę prysznic. Trochę mi lepiej.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Jest siódma dwadzieścia dwie. Nie ma czasu na śniadanie, myję zęby, robię szybki makijaż, poprawię go w korkach. Co też mi przychodzi do głowy.&lt;i&gt; Jakie korki? Nie ma czasu na korki!&lt;/i&gt; &lt;i&gt;Muszę przejechać miasto jak torpeda, bo inaczej się spóźnię, a szef łeb mi urwie.&lt;/i&gt; Ubieram się. &lt;i&gt;Gdzie, do cholery, są moje rajstopy? Niech to szlag!&lt;/i&gt; Kiedy je wciągam, widzę pokaźne oczko. Grzebię w szufladzie, na szczęście mam drugą rezerwową parę. Dobra, włosy pociągam szczotką i jakoś da się przeżyć.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Głowa nadal boli, ale mam jeszcze chwilę, wychodzę więc na balkon pooddychać warszawskim powietrzem, w jednej ręce niosę kubek z kawą, w drugiej paczkę papierosów. Wzdycham. Pięć minut dla siebie i dojdę do równowagi. &lt;i&gt;O kawo! Nobel dla tego kto cię wynalazł, koisz mój organizm, dajesz mi siłę i nadzieję, że jakoś ten dzień przetrwam.&lt;/i&gt; Zaciągam się papierosem, nie bardzo mi smakuje, ale nie potrafię się bez niego obejść. Poranny szlug to już tradycja. A wczoraj z Kaśką wypaliłyśmy ze dwie paczki, kiepy walają się po całym balkonie. &lt;i&gt;Taki lajf. Trzeba do przodu, bo nas zeżrą. &lt;/i&gt;Tak jak w mojej firmie, tylko czekają, żeby mi się powinęła noga. &lt;i&gt;Niedoczekanie wasze, szczury pokładowe. To ja dostanę ten awans, bo na niego zasługuję. Haruję od roku tylko po to. Nie poddam się, choćby nie wiem co.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– O kurwa! – ja sobie dywaguję na balkonie popijając kawkę, a czas leci. Siódma czterdzieści pięć. &lt;i&gt;I jak ja niby mam zdążyć do roboty?&lt;/i&gt; Wskakuję w buty, żakiet biorę pod pachę, jeszcze tego brakuje, żebym spociła się po drodze. Teczka jest, papiery są. Ostatnie spojrzenie do lustra i wybiegam do samochodu. Na szczęście zaparkowany jest tuż pod blokiem.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wsiadam, odpalam silnik i jadę. Na pierwszych światłach mały korek. Dobra, jeszcze zdążę. Tymczasem we wstecznym lusterku maluję usta. Efekt mnie zadowala, natomiast zaczyna mnie martwić inna rzecz. Z brzucha wydobywa się nieprzyjemny pomruk. &lt;i&gt;Jak ja wytrzymam kilkugodzinną telekonferencję bez śniadania.&lt;/i&gt; Jadę dalej, na kolejnych światłach auta stoją, skrzyżowanie zablokowane, rowerzysta leży na jezdni, pewnie jakiś palant go potrącił. Ze złością walę w kierownicę. &lt;i&gt;Co ja mam robić? Ile tu będę stała?&lt;/i&gt; Inne pojazdy przyblokowały mnie z boku i od tyłu. &lt;i&gt;No, kurwa jego mać, nie wydostanę się stąd. &lt;/i&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– Niech was wszystkich szlag trafi! – krzyczę przez okno, które właśnie otwieram i wyciągam z torebki papierosa. Może on ukoi moje nerwy. &lt;i&gt;Że też pojechałam tą trasą, a nie inną…&lt;/i&gt;Włączam radio, żeby się trochę odstresować, ale kiedy zaczynają się wiadomości, wiem, że jest już za pięć ósma, a to oznacza, że będę miała problemy. Auta powolutku się poruszają, to dobrze, znaczy jest przejazd.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– No, dalej, dalej – ponaglam jadącego przede mną malucha – rusz tyłek, bo ci w nim zaparkuję. – Jakoś wydostaję się z korka, teraz mam już tylko długą prostą. Około dziesięciu kilometrów, ale dobra nasza, droga jest wolna. Jadę z niedozwoloną prędkością, o tej porze gliny raczej śpią, zresztą co mi tam, niech mnie gonią, mniej się ich boję niż szefa. Wpadam do firmy zziajana. Jest dziesięć po ósmej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– Marta, jak miło, że wpadłaś. – Szef mierzy mnie lodowatym spojrzeniem. – Pan Hokaido już się niecierpliwi, czeka na linii od dobrych piętnastu minut. Wszyscy już są gotowi do zebrania, a może nie chcesz brać w nim udziału?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– Przepraszam, po drodze był wypadek. – Próbuję tłumaczyć się, ale wiem, że do szefa to nie trafia. Nie toleruje spóźnień, z jakiejkolwiek przyczyny by nie powstały.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– Masz pięć minut, doprowadź się do porządku, potem zaczynamy, z tobą czy bez ciebie.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wpadam do pomieszczenia socjalnego, bo tylko tam mamy lustro. Rzeczywiście wyglądam jakby mnie przeleciało tornado. Czeszę włosy, a mój wzrok pada na stół i leżące na nim pączki. Natychmiast słyszę swoje kiszki. Grają marsza żałobnego. Nie pytając nikogo o zgodę pochłaniam jednego, wycieram usta serwetą i lecę do sali konferencyjnej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Przy owalnym stole siedzą same smutasy. Szef naszej firmy z ustami zaciśniętymi w cienką kreskę, rada nadzorcza i księgowy, każdy wpatrzony we mnie jak w zło konieczne. Jakoś nie potrafią wyobrazić sobie, że do zarządu może wejść kobieta. &lt;i&gt;A&amp;nbsp;pokażę wam wszystkim, na co mnie stać. Buty wam spadną&lt;/i&gt; – mówi jedynie moje spojrzenie, bo usta układam w przepraszającym uśmiechu. Sekretarka podaje kawę. Cieszy mnie to, po tym pączku robi mi się niedobrze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– Skoro zebraliśmy się już wszyscy, to zaczynajmy. &lt;i&gt;Hello Mr Hokaido, today we &lt;/i&gt;&lt;span lang="en"&gt;&lt;i&gt;discuss&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="en"&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="en"&gt;&lt;i&gt;the following points of …&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="en"&gt; &lt;/span&gt;–&lt;span lang="en"&gt; szef  rozpoczyna rozmowę z najważniejszym kontrahentem naszej firmy. &lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span lang="en"&gt;Zebranie przedłuża się a ja pochłaniam trzecią kawę z kolei, na stole znajdują się jedynie słone paluszki, na które nie mam ochot&lt;/span&gt;&lt;span lang="en"&gt;y, dlatego coraz częściej myślę o sąsiadującym z firmą Mc Donaldzie. Po kolejnych dwóch godzinach kończymy. Jaka ulga, mogę rozprostować kości i pobiec do toalety, bo te trzy kawy pobudziły moje jelita. Siadam na kibelku i zaciągam się papieroskiem. Chwila relaksu. Nagle przez drzwi kabiny słyszę kroki, brzmią jak sekretarka i rzeczywiście to ona, bo po chwili pyta kiedy wyjdę. Szef chce ze mną rozmawiać. Gaszę peta w kiblu i wybiegam. W połowie drogi do gabinetu Najwyższego uświadamiam sobie, że nie umyłam rąk. A co mi tam, chętnie mu nawet rękę podam. Uśmiecham się do siebie. Lubię takie sytuacje, kiedy jestem górą. Zresztą ja zawsze jestem górą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– &lt;span lang="en"&gt;Siadaj. – siadam w fotelu po drugiej stronie biurka – Chcesz dostać awans?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– &lt;span lang="en"&gt;Jasne szefie, już o tym rozmawialiśmy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– &lt;span lang="en"&gt;Tak? A nadajesz się?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– &lt;span lang="en"&gt;Oczywiście, wie szef, że stać mnie na wiele. Zrobię wszystko, co do mnie należy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– &lt;span lang="en"&gt;No to opracujesz biznesplan na najbliższe miesiące, uwzględniając wszystkie wskazówki pana Hokaido. Mam nadzieję, że notowałaś.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– &lt;span lang="en"&gt;Tak – w rzeczywistości tylko kreśliłam kółka i kreski w notatniku, ale on nie musi o tym wiedzieć. Poproszę Grażynkę, sekretarkę, żeby dała mi taśmy z wideokonferencji, które zawsze archiwizuje. – Ile mam dni na to?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– &lt;span lang="en"&gt;Dni? Żartujesz sobie ze mnie? Jeśli masz być członkiem zarządu, to musisz się postarać. Jutro, o ósmej rano dokument ma leżeć na moim biurku. I lepiej, żebym nie musiał wprowadzać zbyt wielu poprawek.&lt;/span&gt; Jakieś pytania?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Pytań mam sporo, ale ich nie zadam. Nie powiem też, co o nim myślę. &lt;i&gt;Kutafon jeden.&lt;/i&gt; Jutro piątek, jakby nie mógł poczekać z tym do poniedziałku.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– Dziękuję za okazane mi zaufanie. Nie zawiodę – uśmiechnęłam się czarująco i wyciągnęłam do szefa rękę, którą przed chwilą podcierałam tyłek. Uścisnął ją zadowolony. Ja również.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Zaraz potem biegnę do łazienki, żeby umyć ręce. A następnie udaję się do budynku położonego naprzeciw firmy, by zakupić duży zestaw z cheesburgerem na wynos. Najpierw trzeba napełnić żołądek, a potem brać się do pracy. Jest już czternasta, o osiemnastej jestem umówiona z Rafałem. &lt;i&gt;O cholera!&lt;/i&gt; Jestem umówiona, a to oznacza, że albo odwołam randkę, albo nie wyrobię się z pracą. &lt;i&gt;Odwołam go. Nie! Przecież ostatnio w ogóle się nie spotykaliśmy. Zobaczę się z nim, ale krótko, u mnie w domu, a potem go wyproszę i wezmę się do roboty. Tak zrobię.&lt;/i&gt; Cheesburger smakuje obłędnie, dużo lepiej niż ten paskudny pączek, którego zjadłam rano. W czasie gdy się posilam, odsłuchuję nagranie. Jedną ręką trafiam do ust frytką, a drugą wynotowuję co ważniejsze uwagi.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Robię przerwę na papierosa. Niech ukoi moje nerwy, bo zaczynam panikować, że nie zdążę. Znów mam pokusę, by odwołać randkę, ale nie, nie zrobię tego, nie odmówię sobie dzisiaj seksu, za długo na niego czekałam. Kiedy kończę palić, do palarni wpada Hanka z sąsiedniego działu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– Zostań jeszcze, masz, poczęstuj się, coś ci opowiem – wyciąga w moją stronę fajki, jakich nie znam. – weź, stary mi przywiózł ze Stanów. Całkiem dobre, bierz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Częstuję się więc i słucham plotek na temat rzekomego romansu naszej sekretarki z księgowym. Nie bardzo w to wierzę, ale co mnie to zresztą obchodzi, niech robią co chcą. Patrzę na zegarek, dochodzi siedemnasta. Wrzucam papierosa do wiaderka z wodą i lecę do biura kończyć przesłuchanie.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Notatki mam zrobione. Za dziesięć minut Rafał stanie pod biurem. Pakuję papiery do teczki i wybiegam. Nie mogę sobie wybaczyć, że podczas konferencji nie notowałam, miałabym już kilka godzin pracy za sobą, tymczasem udało mi się zaledwie przesłuchać nagranie ze spotkania. Trudno, cała noc przede mną, dam jakoś radę.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Rafał chce mnie zabrać do restauracji, ale mówię mu, że mamy mało czasu i ciągnę go do domu. Chcę od niego tylko jednego. Dziś nie mam czasu na głaskanie po plecach i romantyczne patrzenie w oczy. Chcę ostrego szybkiego seksu, takiego jak moje życie w ostatnich miesiącach. Robimy to w kuchni, na stole, podczas gdy piekarnik rozgrzewa się, by upiec w nim mrożoną pizzę. Za chwilę jest po wszystkim. Wkładam pizzę do pieca, a Rafała częstuję papierosem. Fajka po seksie smakuje wybornie. Kończymy, jedzenie gotowe, kroję pizzę i daję na talerzyki. Po chwili zostają tylko okruszki.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– Rafał zbieraj się, mam ważna robotę do wykonania – podaję mu kurtkę, a on patrzy na mnie jakby mnie zobaczył po raz pierwszy. Nie pozwalam jednak na dyskusję, tylko otwieram drzwi i lekko go za nie wypycham. – Zobaczymy się w przyszłym tygodniu. Było super, ale teraz naprawdę muszę się wziąć do pracy. Pa! – podchodzę i daję mu gorący buziak prosto w usta. – wynagrodzę ci to, zobaczysz – szepczę, a on znika.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Zastanawiam się od czego zacząć. Kofeiny wypiłam dziś sporo, ale zaczyna mnie ogarniać senność, postanawiam więc zaparzyć cały dzbanek świeżo zmielonej kawy. Odpalam komputer. Początkowo idzie mi topornie, ale koło dwudziestej pierwszej zaczynam się rozkręcać. Kiedy zbliża się północ jestem w połowie biznesplanu, niestety oczy zaczynają mi się zamykać. Podgrzewam dzbanek, bo kawa, którą zrobiłam zdążyła już wystygnąć. Jednym haustem wypijam cały kubek i idę na balkon zaciągnąć się kilka razy papierosem. Nie wiem czy zdążę. Do ósmej rano zostało mi kilka godzin. Czas mam, tylko umysł zaczyna mi zwalniać. Nie jestem pewna czy to co piszę ma sens. Mobilizuję się i wracam do pracy. Kręgosłup mnie boli od wymuszonej pozycji, ale bez ustanku klepię w klawiaturę. Kawa zaczyna działać. Poprawia się moja koncentracja, natomiast zaczynam odczuwać narastający lęk. Moje ciało jest pobudzone, serce bije zbyt mocno, czuję, że brakuje mi powietrza. Wychodzę ponownie na balkon. Noc jest rześka, robi mi się trochę lepiej. Sięgam po kolejną fajkę, tylko to mnie teraz jest w stanie uspokoić.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wracam do pracy. Postanawiam nie pić dziś już kawy, przesadziłam z ilością, organizm buntuje się. Pracuję tak jeszcze do czwartej, ale udaje mi się przelać na papier to wszystko co zamierzałam, nie mam natomiast siły przeczytać tego raz jeszcze, by sprawdzić czy nie popełniłam błędów. Kładę się spać, a budzik nastawiam na siódmą. Nie wyśpię się, ale może choć trochę odpocznę. Przez kolejne godziny męczę się przeokropnie. Wydaje mi się, że nie śpię, ale przed oczami przesuwają mi się nierealne sceny, które mogą być jedynie wytworem mojej wyobraźni. Prawdopodobnie śnię, ale jednocześnie w pełni jestem świadoma tego co dzieje się z moim ciałem. Serce mi wali, ale ręce są bezwładne, czuję ból w okolicy lewej łopatki. Dzwoni budzik, a ja zrywam się szybciej niż wczoraj. Od tego poranka zależy moje być albo nie być w firmie. A ja bardzo chcę być. Nie robię makijażu, łykam aspirynę, popijam wodą, nie kawą, szybka toaleta i już siedzę w aucie. Jest siódma trzydzieści. Dziś się nie spóźnię. Wpadam do biura za dziesięć ósma. Drukuję dokument i punktualnie o ósmej kładę go szefowi na biurku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;– Gratuluję Marto, że zdążyłaś. To już coś. A czy było warto gratulować  powiem ci jak to przeczytam. W poniedziałek. – Szeroki uśmiech rozlał się na owalnej twarzy szefa. &lt;i&gt;Ty sukinsynu&lt;/i&gt; – pomyślałam – &lt;i&gt;ja harowałam całą noc, a ty masz trzy dni na czytanie?! Jesteś fiut!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nagle czuję ucisk w  okolicy żołądka. No tak, znów nic nie jadłam. Odczuwam też wielkie zmęczenie, oddech staje się płytki. Siadam na fotelu obok szefa, choć wcale mnie o to nie prosi. Czuję jak drętwieje mi twarz, chcę ją dotknąć, ale ręce odmawiają mi posłuszeństwa. Chyba blednę, bo szef dziwnie na mnie patrzy. Nie wiem co dzieje się dalej, bo bezwładnie osuwam się na podłogę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="line-height: 150%; margin-left: 0.64cm; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Jestem na oddziale kardiochirurgii. Niedawno wszczepiono mi &lt;i&gt;by passy&lt;/i&gt;. Lekarz prowadzący powiedział, że jestem jego najmłodszą pacjentką z chorobą niedokrwienną serca. Nigdy nie badałam cholesterolu, nie robiłam EKG, przecież choroba wieńcowa dotyczy ludzi po pięćdziesiątce, a ja jestem – byłam – zdrową, wysportowaną kobietą, prowadzącą – no właśnie jaki to ja prowadziłam tryb życia? Przede mną  długa rekonwalescencja, sanatorium i  diametralna zmiana nawyków. Zapaliłabym papierosa. Nie mam skąd wziąć, może Rafał mi przyniesie.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 150%; margin-top: 0.21cm; text-indent: 1.25cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Staję przed lustrem. Powoli odrywam opatrunek, którym przykryto moją bliznę na piersi. Jest gruba, czerwona i poprzecinana czarnymi szwami. I wtedy do mnie dociera, że jedyne czego dorobiłam się w moim trzydziestopięcioletnim życiu to właśnie tego. Blizny, która już przez całe życie przypominać mi będzie, do czego prowadzi wyścig szczurów. Odechciało mi się palić. W ogóle odechciało mi się wszystkiego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/398425652435876783-8005566319018614437?l=gryzipiorek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/feeds/8005566319018614437/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/ewa-bauer-wyscig-szczurow.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/8005566319018614437'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/398425652435876783/posts/default/8005566319018614437'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gryzipiorek.blogspot.com/2011/12/ewa-bauer-wyscig-szczurow.html' title='Ewa Bauer  -  Wyścig Szczurów'/><author><name>agalilla</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07383892278386152027</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-sOFYY0V05eY/TukNd1v9TBI/AAAAAAAAALM/ZPm6PbBbCGU/s220/ulubione.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-u3OwxMLbPiY/TuM6hkT9coI/AAAAAAAAAIs/vHyIiIN1-hA/s72-c/wyscig+szczurow.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry></feed>
